piątek, 30 stycznia 2015

Beamhit Zalicza - Kick-Ass 2


Właściwie to nie mogę czuć się rozczarowany tą grą, skoro już psychicznie się przygotowałem po wszystkich recenzjach na to, że jest to mega krapiszcze. Niespodzianki nie było. Gra nie okazała się miłym zaskoczeniem, ale też nie okazała się gorsza, niż oczekiwałem. A jak już napisałem, oczekiwania miałem niskie...

Gra kosztuje 90 złotych. Przechodzi się ją w 3 godziny. Znaczy ja ją dostałem w paczce za jakieś 10 złotych z masą innych gier, których nikt nie chce kupować. No ale to przecież Kick-Ass, no nie będę przechodził obok takiej ceny obojętnie...

Pierwszym ostrzeżeniem powinna być wielkość tego dzieła. 600 mega na twardzielu. Z drugiej strony, ta gra powinna teoretycznie pójść na moim starym Samsungu, nie? Czyli jeżeli ktoś działa jeszcze na Pentium 133, może zaryzykować odpalenie tej gry.

Walki nawet przez chwilę cieszą, później nawet mogą być. Ja tu widzę inspiracje Watchmen: The End is Nigh, ale o ile zabawa Rorchachem była zabawna i z fajną grafiką, to Kick-Ass wypada tak sobie z grafiką a'la wykastrowany Bad Day L.A. (Hint: Grafika w BDLA wygląda jak potrójnie wykastrowana grafika z Borderlands).

Walka to nawalanie kombosów lewym i prawym przyciskiem myszy. Mamy jeszcze kontrę pod Altem, przewrotkę pod Spacją i rozbrajanie pod Shiftem. Czasami wykonamy finisher, podczas którego okazuje się, że Andy Kinkowski to psychopatyczny psychol ze skłonnościami łamania karków, rąk, genitalii, oraz wbijaniem w beton twarzyczek napotkanych panienek (serio, serio). Moja ulubiona scena, to podduszanie pałką, podczas której to Dave AKA Kick-Ass podryguje jakby przeżywał poczwórny orgazm, a japę rozwiera jakby chciał obsłużyć Lexington'a Steele.

Lexington Steele jest tutaj czarnym charakterem
A teraz jeszcze wyobraź sobie, jak się czułem, gdy okazało się, że prawie wcale nie muszę walczyć. Tak moi drodzy, jest to chodzone mordobicie, gdzie jeżeli będziesz biegł cały czas w przysłowiową prawą stronę, to uciekniesz większości przeciwników i przejdziesz level. Pewnie dlatego zaliczenie gry zajęło mi 3 godziny. gdybym wcześniej się skapnął, może bym zaliczył w 1,5 godziny...


Czym tu jeszcze dowalić? Gra ma błędy, wchodzenie w ścianę to norma, modele wykonują dziwne poślizgi na kilka metrów, trafiają się animacje finishera, gdzie stoimy od ofiary trzy metry, i całość wygląda tak, jakby każda z postaci bawiła się w Air Sex.


Głosy postaci ujdą, ale zapomnijcie o animacji ruchu warg. Reklamy i opisy głoszą, że przyjdzie nam grać Kick-Assem i Hit-Girl, ale gramy tylko facetem w zielonym kondomie. Chociaż plotka głosi, że mają być te, no, DeeLCele (uchowaj nas Panie Boże). A tak, pisze też - Przeżyj Najlepsze Sceny z Filmu. Gówno prawda, bowiem fabuła została poszatkowana, nic nie trzyma się tego co było w filmie Kick-Ass 2. Wiele przekłamań (mamy Kick-Assa mordującego policjantów... Seriously?). Pomiędzy scenami dostaniemy zaś marnej jakości komiks... Chociaż przynajmniej mam obrazek na najgorszą ocenę dla gier.

Die Motherfucker!
No dobra, ale teraz może plusy? No jakieś muszą być.

- grałem w gorsze gry
- zapłaciłem 10 złotych w pakiecie z kilkoma innymi grami
- o dziwo, podobają mi się animacje związane z blokowaniem, są wyjątkowo... płynne i udane
- dochodzi kilka dodatkowych wyjaśnień w stosunku do filmu

I...

I moja ocena:


Yep, solidna dwója. Dlaczego nie 1? Bo jednak są te plusy (ale jakbym dał za grę te 90 złotych, to by był poprzedni obrazek).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz