wtorek, 11 listopada 2014

[Star Wars: Edge of the Empire] Wnioski o "Depts to Pay"


Zakończyłem prowadzić przygodę Depts to Pay, która to jest dodawana do Game Master's Kit. Dalej będą moje uwagi, więc uwaga na spojlery. Jesteś potencjalnym graczem, nie czytaj dalej.

Depts to Pay to klasyczna przygoda o prostych jak konstrukcja cepa założeniach. Jest to zamknięta przygoda, przeznaczona do rozegrania na jednej lub dwóch sesjach - mnie udało się całość zamknąć podczas jednej 5 godzinnej sesji (w grupie MG + 3 graczy).

Zleceniodawcą głównego questa okazuje się Hutt Bargo, który zleca drużynie sprawdzenie swojej świeżo zdobytej kopalni Oridium i przywiezienia mu 100000 kredytków. Jest zawarte oczywiście kilka wskazówek dlaczego drużyna chce współpracować z Bargo, każdy więc dopasuje przygodę pod swoją drużynę bez problemu.

Spotkanie nie przebiega jednak w spokojnej atmosferze, bowiem nagle wparowują Gamorreanie i rzucają się na innych Gamorrean. To część nieopłaconych pracowników idzie zrobić zadymę z łamistrajkami. Teoretycznie może to być ciekawa scena, praktycznie to może być różnie. Tak naprawdę nikt tutaj nie sięga po broń, chłopcy przyszli pobić innych chłopców, nie interesuje nikogo Bargos, jego droid C3-P9, ani doradca Genko. Wszystko zależy od reakcji bohaterów - czy sięgną po broń, co zdecydują się robić, i tak dalej. U mnie na sesji bohaterowie zachowali zimną krew, nie doszło do interwencji z ich strony, ani strzałów. Postanowili otoczyć ochroną Bargosa, gdyby ktoś na niego się rzucił. Skończyło się więc tylko oglądaniem świńskich zapasów. Ot, taki tam przerywnik.

Drużyna dostaje namiary na planetę Gavos i może tam ruszyć nawet natychmiast. I zaczyna się przygoda właściwa.

Planeta jest bardzo niegościnna (burze i niebezpieczne wichury), kompleks mieszkalny i kopalnię otaczają specjalne przeciwsztormowe generatory, sztuk 8. Jeżeli padnie chociaż 5, to całą konstrukcję trafi szlag i wszyscy zginą. Jest to bardzo ważne dla przygody, bo kiedy drużyna przylatuje do kopalni, jeden z droidów w Cloud Car zaczyna niszczyć kolejne generatory. Teoretycznie jest to ważne, zostańmy więc na chwilę przy tym wątku.

Generatory niszczone są jeden po drugim, w bliżej nie sprecyzowanym odstępie czasowym. Są podane wytyczne, ale to tylko wskazówki - MG może przyspieszyć lub spowolnić niszczenie kolejnych generatorów. Przyznaje się - troszeczkę przez przypadek przyspieszyłem, więc drużyna szybciej się zorientowała, że ktoś tutaj rozwala wszystko w drobny mak. Namierzyli więc intruza i go zestrzelili przy trzecim generatorze. Jednak należy liczyć się z tym, że drużyna nie uratuje kopalni (i istnieje nawet szansa, że wszyscy zginą).

A teraz w skrócie, o czym jest przygoda. Kiedy drużyna przybywa do kopalni, część droidów podnosi bunt i zabija kilku górników. Reszta górników, nie wiedząc co jest grane, przebywa wystraszona i zabarykadowana w kopalni. Drużyna przybywa więc do opuszczonego kompleksu, natrafiając od czasu do czasu na jakieś zwłoki. Prosty pomysł na przygodę, ale moim graczom bardzo się spodobała cała ta horrorystyczna otoczka.



Cała przygoda jest mało vanilla jeżeli chodzi o klimat Star Wars. Pozabijani ludzie pochowani w kiblu, zatopione zwłoki w kadzi z olejem, trupy w kantynie obsługiwane przez na nic nie zwracającego droida, ślady krwi, nagrania z monitoringu które tak naprawdę nic nie pokazują. Horror jak się patrzy. Moim graczom początek tej przygody kojarzył się z Dead Space.

I teraz tak - jeżeli gracze lubią się bawić w klimaty niedomówień, zagrywki "coś się czai za rogiem", i ogólnie jakiejś paranoi, będą zachwyceni, Inni mogą po prostu się wynudzić.

W zasadzie nic długo się tutaj nie dzieje, a w końcu napotkane droidy to podstępne bestie, które nie rzucają się od razu do gardeł naszych milusińskich, ale czekają na odpowiednią sposobność.

I tutaj dochodzimy do zakończenia naszej przygody, która może zakończyć się wielką bitwą. Jest oczywiście kilka możliwości (łącznie z tym, że drużyna nie napotka nikogo, tylko odnajdzie sejf, wysadzi go, zbierze 165000 kredytek i zwieje gdzie pieprz rośnie, więc czuj się ostrzeżony drogi MG na taką ewentualność). Co do samej bitwy - jest wiele droidów, a drużyna może być wspomagana przez górników. Droidki B1 w grupie ze swoimi karabinami potrafią być niebezpieczni, podobnie dwa ciężkie droidy-podnośniki (jako że moja 3-osobowa drużyna jest bardzo mało bojową drużyną, nie wystawiłem im tego kolosa). Część droidów może też uciec małym frachtowcem, i pojawić się na późniejszych przygodach.

Z górnikami można się dogadać, albo po prostu cichaczem wyeliminować (kolejne ostrzeżenie dla MG, by nie zakładał niczego z góry). Górnicy nie będą chcieli oddać zbytnio po dobroci całości gotówki, więc można przygotować się na różne testy targowania i zastraszania (jako, że już, przyznaje się, byłem zmęczony (ale szczęśliwy), ominąłem tą cześć przygody i pozwoliłem ją zakończyć bez dodatkowego konfliktu).

Może się okazać, że drużyna Bargasowi nie dowiezie całej gotówki, co może być okazją do kolejnych testów negocjacji (lub testów szybkiej ewakuacji z planety).

Ot, mała krótka przygoda, trochę taki dungeon crawl bez przeciwników, z prostymi założeniami. Graczom moim przypadła do gustu, co znaczy, że proste przygody mogą dostarczyć tyle samo radości, co super-zawiłe-intrygi. W sam raz na jedno 5-6 godzinne posiedzenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz