sobota, 22 listopada 2014

Beamhit Zalicza - Resident Evil 4 HD


Resident Evil 4 to gra dla mnie dosyć szczególna. Kiedyś to wraz z lepszą połową, zajechaliśmy na tej grze starą kartę graficzną i jednego joypada. Ach te wspomnienia. Teraz, kiedy wyszła niedawno wersja HD, wróciło się do grania. Oj, wróciło i się wciągnęło. Kiedy odkładam grę na wirtualną półkę, licznik pokazuje mi 66 godzin.

Nie jest tajemnicą, że wersja na PC przeżywała ciężkie boje. Pierwsza wersja miała tak koszmarne tekstury w niskiej rozdzielczości, że została zjechana z góry do dołu. Druga wersja była prawie idealna, chociaż dalej posiadała filmiki w paskudnej rozdzielczość, które były po prostu wgrane, a nie animowane na silniku gry. Dopiero teraz pecetowcy mogą prawie w pełni cieszyć się prawie że idealną wersją (kilka filmików, ze względu na specyfikę, dalej nie jest na silniku gry - dotyczy to głównie misji Separate Ways).

W grze wcielamy się w Leona, gościa który przeżył incydent w Racoon City, a teraz ma zadanie specjalne - odszukać Ashley, córkę prezydenta USA, która została porwana i przetrzymywana gdzieś w Europie. Na miejscu okazuje się, że tutejsi tubylcy nie są co prawda zombie, ale i tak dziwnie się zachowują i witają nas siekierą prosto w czoło.

Przeciwnicy to jacyś Hiszpanie, czy coś. Występują w trzech wersjach. "Banda chłopów", która to przypomina mi kilku sąsiadów z okolicy, i którzy wykrzykują w naszą stronę różne hiszpańskie inwektywy (które brzmią dla mojego polskiego ucha jak "Ti transwestito!", "Chuj do nos strzela!", "Haj Hitla" czy "Piripiripiri!"), biegają z siekierami i widłami, i lubią palić ludzi na stosie. "Obłąkani kultyści", którzy inkantują coś złowrogiego w cthulhowym, i biegają z cepami bojowymi, tarczami i kuszami. Oraz "psychopatyczni komandosi", biegający chociażby z elektronicznymi pałkami do ogłuszania bydła, często też obsługują miniguna. Od czasu do czasu, przyjdzie nam zmierzyć się z jakimś bossem, albo pomęczyć się w QTE. 


No to sobie chodzimy tym naszym Leonem (chociaż mamy mały epizod gdy gramy Ashley), mordujemy tubylców, zbieramy skarby, kupujemy i ulepszamy bronie. Jest co robić. Gra nie jest typową grą akcji (możesz iść, albo strzelać, nie możesz robić dwóch rzeczy na raz!), dla wielu nie jest też horrorem (moja lepsza połowa skacze przy tej grze i panikuje, więc pozwolę się z tym nie zgodzić), sama jednak w wprowadziła pewne standardy do przemysłu growego (system celowania, widok z za ramienia). Teoretycznie można przejść grę w 10-14 godzin, ale... Gra ma dużą powtarzalność, a to ze względu na wiele rzeczy do odblokowania oraz możliwość zagrania "new game+" z nową, wcześniej niedostępną bronią.

Co ma zatem gra do zaoferowania w kwestii odblokowania?

  • Trzy poziomy trudności (najtrudniejszy musisz odblokować), przy czym najniższy poziom trudności różni się od pozostałych też tym, że nie odwiedzimy wszystkich sekcji w zamku (ogród-labirynt, poszukiwanie klucza do zamku, walka z rycerzami)).
  • Separate Ways - dodatkowa, nie taka krótka kampania, gdzie zagramy Adą Wong.
  • Assigment Ada - pojedyncza misja, gdzie również zagramy Adą Wong.
  • The Mercenaries - minigra, gdzie walczy się z dużą hordą przeciwników. Oprócz Leona i Ady, mamy tutaj możliwość zagrania Krauserem, Hunkiem i Weskerem, jak i możliwość postrzelania z broni niedostępnych w innych trybach (łuk, pistolet z tłumikiem, inny pistolet maszynowy niż z kampanii), odwiedzenia jednej specyficznej lokacji (platforma na morzu), oraz spotkać jednego mini-bossa który pojawia się tylko w najemnikach (oszalały doktor Salvador z podwójną piłą mechaniczną).
  • Nowe bronie, które można zakupić tylko w "New Game+". Są to pistolet Matilda, pistolet maszynowy Chicago Typewriter (Thompson), wyrzutnia rakiet z nieskończoną amunicją, Handcannon (najpotężniejsze magnum w grze, strzelające specjalną amunicją) oraz P.R.L. 412 (przerażająca (już sama nazwa jest przerażająca - PRL!) eksperymentalna broń, która rozwala całe stada przeciwników i prawie każdego bossa zżera jednym strzałem - jeżeli kogoś to interesuje, wersja tej broni z HD działa inaczej niż wersja z poprzednich wydań pecetowych).
  • Alternatywne stroje dla Leona i Ashley. Należy zauważyć, że jedna wersja stroju dla Ashley jest useksualniona, a druga jest bardzo poprawna politycznie - dla każdego coś miłego.

O tak, to dla mnie bardzo dobra gra. Zajebista. Ale by nie było tak kolorowo, to muszę wspomnieć o jednym mankamencie - nie wszystko da się przejść na joypadzie. Są sceny, gdzie joypad po prostu nie działa tak jak powinien (przynajmniej w moim przypadku). Te sceny to walka z morskim potworem, ucieczka przed statuą i scena z laserami w korytarzu. Raz też gra zwiesiła mi się podczas bardzo ważnej walki, ale to tylko 1 raz na 66 godzin, więc wybaczam.

Z ciekawostek, grę można dostać nawet za 15 złotych w różnych przecenach. A werdykt? No bez jaj, z mojej strony może być tylko jeden :P


3 komentarze:

  1. Za każdym razem, jak widzę tytuł tej serii, spodziewam się "Beamhit zalicza: twoja dziewczyna" o_@

    OdpowiedzUsuń