sobota, 27 września 2014

Śpiąca Królewna - Historia Prawdziwa (z gwałtem w tle)


Kiedy urodziła się piękna Zellandine, na przyjęciu z okazji jej przyjścia na świat pojawiły się trzy boginie. No jak to w takich bajkach bywa, każda z nich miała dać dar naszej bohaterce, ale Temita, jak to na boginię sprawiedliwości przystało, wkurzyła się bardzo. Albowiem została potraktowana niesprawiedliwie, i dostała gorszy zestaw sztućców do pałaszowania z talerza, niż jej towarzyszki. I gdy Ejlejtyja obdarowała małą pociechę zdrowiem i dobrą reputacją, to Temida rzuciła swą straszną klątwę. Gdy dziewczę dotknie pierwszy raz lnu zwyczajnego, ukłuje się i zapdnie w sen wieczny. Wtedy to trzecia bogini, czyli Wenus, wbrew parszywym plotkom jakie można usłyszeć w innych legendach i mitach, że to straszna suka dla innych młodych i pięknych dziewcząt była, postanowiła pomóc w przyszłości młodej pięknej kobiecie przezwyciężyć klątwę.

Zellandine rosła i piękniała. I tak pewnego dnia poznała przystojnego rycerza, co zwał się Troilus. Zakochali się w sobie. No ale wiecie jak to było w XIV wieku. Młodzieniec musiał udowodnić, że jest wart księżniczki i połowy królestwa, więc wyruszył na serię questów pobocznych i jednego wielkiego questa zwanego Grailem (przy okazji dobijając do poziomu 10). Ale w tym czasie, co nasz dzielny rycerz zabijał niewierne psy przy pomocy miecza "Miłosierdzie" i pochodni "Oczyszczenie z Grzechów", nasza piękna Zellandine znalazła len zwykły. Na efekty nie trzeba było czekać długo, i sikorka jak stała, tak legła na ziemię i zaczęła chrapać w najlepsze.

Zrozpaczony ojciec zamknął więc dziewczę w wieży. A zamknął ją nagą (no dobra, zostawił jej pierścień). I tylko dostać się tam można było przez jedno okno. Jak widać ludzie z rozpaczy robią naprawdę dziwne i głupie rzeczy.

No ale Troilus skończył w końcu grindować na mobach, zakończył kilka raidów i z nachapanym goldem wrócił do swej wybranki. A tu ZONK! Ani schodów, ani windy, najbliższa stacja GOPR 1000 kilometrów dalej. Całe szczęście z pomocą przyleciał Zefir (ten od homoseksualnego trójkąta Apollo-Zefir-Hiacynt), i pomógł naszemu herosowi dostać się do wybranki.

No i teraz tak, nasz dzielny rycerz stoi jak ta durna pała i gapi się na nagie piersi i piękną kibić (i pewnie też na tonę gówna, gdyby to była powieść realistyczna, lub przynajmniej jesienno-gawędziarska). Sztuczne oddychanie nie działa, podobnie inne algorytmy BLS i ALS. No i tak lata wokół niej, maca, a kuśka reaguje coraz bardziej. Biedny rycerz nie wie, że to Wenus podsyca jego żądze.

No to gwałci.

I...

Nie przynosi to efektu.

Troilus więc wychodzi jak wszedł (a mógł się zabić rzucając z okna), ale wcześniej podmienia pierścienie. Możliwe, że z powodu palącego wstydu jaki nim targał, już tam nie zaglądał na darmowe numerki. Ale tak między nami, bardziej prawdopodobne było to, że Zefir miał go w dupie (ewentualnie patrząc na już wcześniej wspomniany mit o Hiacyncie, Zefir nie miał w dupie Troilusa, i dlatego współpraca przestała się układać). Historia mogłaby się tutaj zakończyć.

Ale minęło 9 miesięcy. Narodził się śliczny mały synek. I się drze. Matka leży jak naćpana, a dzieciak chce cycusia i mleczka. Jako że berbeć po narodzeniu jest prawie tak samodzielny jak legendarny Katan, rusza na poszukiwanie żarła. Znajduje więc palec i zaczyna ssać i ssać. A tu nic nie leci. Ssie więc bardziej i bardziej. A tu dalej nic nie leci. Ssie więc tak mocno, jak półboskie płuca pozwalają.

I wysyca drzazgę z lnu zwykłego.

Zellandine się budzi i rozpacza nad utraconą cnotą, ale po pierścieniu poznaje, że to jednak był jej jedyny. I jej przechodzi.

Koniec. Znaczy później żyli długo i szczęśliwie. Ale to już nudne jest.

Na podstawie romansu rycerskiego Perceforest, a konkretnie Historii o Troilusie i pięknej Zellandine. XIV wiek. Pierwsza znana wersja historii o Śpiącej Królewnie.

PS. A Wenus nie mogła wysłać sms'a do Troilusa - Wyssij drzazgę ośle?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz