piątek, 8 sierpnia 2014

Exclusive - Saga o Katanie

TO JEST SATYRA LUDZIE!!!


Przed nami jeszcze długa droga, nim pan Szyndler skończy swoje 13 tomów w 26 częściach. Ale podczas przeprowadzonej ostatnio z nim rozmowy, zdradził mi, że posiada już rozpisane niektóre rozdziały z różnych tomów, gdzie to w kolejnych tomach są przygody kolejnych Katanów. Jako, że Rabować Palić Gwałcić nie byłoby bez Kryształów Czasu i oprawy graficznej tego wspaniałego RPG, postanowiłem dla was zdobyć chociaż jeden fragment. Nie obyło się bez ciosów, dokarmianiem agawą, szarży kosmicznych marines na jaszczurach z piekła (zaczipowanych) i kilku rozbitych półtalerzy, ale udało się! Jak wiadomo, 13 tomów w 26 częściach to nie w kij pierdział, i zakończenie tej narodowej epopei przeczytają najprawdopodobniej nasze prawnuki. Ale na razie, obiecany fragment.

Katan ruszył przed siebie krokiem zwykłym powolnym typowym dwunożnym. Oto nadeszła jego chwila, tak jak kiedyś nadeszła chwila poprzedniego Katana, przedostatniego Katana, przed-przedostatniego Katana i w ogóle każdego poprzedniego Katana. Największe wyzwanie, legendarny Labirynt Śmierci, jeden z siedmiuset tajemniczych Labiryntów Śmierci, stał przed nim otworem. A należy zauważyć, że tylko Katan, albo najodważniejsze grupy poszukiwaczy przygód na wysokich poziomach doświadczenia odważali się wejść do Labiryntu Śmierci.

Katan szedł krokiem zwykłym powolnym typowym dwunożnym sam. Ale to wcale nie znaczyło, że chciał iść sam krokiem zwykłym powolnym typowym dwunożnym. Wiedział, że potrzebuje towarzysza, kogoś, kto będzie godny wiecznej nieśmiertelności. Wysłał wiele zaproszeń do najpotężniejszych z najpotężniejszych, między innymi do takich legend jak paladyn Arturius czy upadły paladyn Shadowtears, jak Kurzymiś, jak Signur i jak Yossa. Niestety, żaden z nich nie kwapił się z wpłaceniem wejściówki do Labiryntu Śmierci, bowiem 500000 złotych dla większości z nich było granicą nie do przeskoczenia. Co prawda Yossa próbował utargować obniżkę proponując coś innego w zamian (Kładź się dziwko?), ale Katan był nieugięty na takie amory.

I tak Katan szedł krokiem zwykłym powolnym typowym dwunożnym przez pierwszy korytarz na pierwszym poziomie. A poziomów było siedemset, a na każdym było siedmiuset przeciwników, a każdy z nich należał do innej z siedmiuset ras. A to był dopiero poziom pierwszy. Z siedmiuset.

I czuł Katan, że regeneracja i infrawizja jest z nim, i czuł, że się samozauważa. Czuł, ale postanowił uciec się do podstępu, i w prawicy dzierżył pochodnię zwykłą typową jednoręczną, by zmylić przeciwnika w ten sposób. Chciał, by przeciwnik poczuł, że Katan nic nie czuł.

Nagle, za pierwszym z siedmiuset zakrętów na tym poziomie, półboskie uruk-haiskie oczęta dostrzegły coś. To był ociosany arcy-pal dwuręczny wbity w ziemię. I jak zawsze do ociosanego arcy-pala dwuręcznego była przymocowana ludzka niewiasta. Jak zawsze naga i jak zawsze dobrze związana, tak jak nakazywała tradycja.

Katan szybko przyjrzał się dziewoi i jej lewej piersi nienaturalnie jędrnej jednoręcznej i prawej piersi nienaturalnie jędrnej jednoręcznej. Przed jego półboską infrawizją nie mógł schować się żaden zakamarek jej wspaniałego ciała. Katan samozauważył też, że jego arcy-kuśka wielka dwuręczna też się ożywiła. Zrozumiał, że musi ją uwolnić (dziewoję, nie arcy-kuśkę wielką dwuręczną) i dorzucić do swojego haremu Katana. Bo w haremie Katana zawsze było miejsce na kolejną niewiastę. Bo jak mówiło stare sharańskie przysłowie - tylko trzy rzeczy są nieskończone: Astral, głupota pół-orków i harem Katana.

Ale tam gdzie była naga i związana niewiasta, zawsze czaił się potwór. Zazwyczaj jak była naga kobieta, to i była naga krokodylowa w pobliżu, ale nie była to reguła. W końcu Katan zauważył potwora. Potwór zauważył też Katana. Katan też się samozauważył. Potwór się nie samozauważył, bo nie miał do tego predyspozycji półboskich. Z dzikim okrzykiem ruszyli na siebie.

Katan w myślach starał się szybko zidentyfikować potwora, ale nie było to łatwe zadanie. Recytacja siedmiuset rodzajów potworów z poziomu pierwszego Labiryntu Śmierci Typowego Grupowego było zawsze mało ciekawym zajęciem dla naszego bohatera. Ale nagle dostał przebłysku. To była strzyga. Teraz tylko trzeba było zrozumieć, czy była to strzyga tępogłowa czy miękkogłowa. Jak było wiadomo, tępogłowe martwiaki były tępe i szarżowały na oślep, a miękkogłowe były sprytne i stosowały wymyślną taktykę. Katan zdawał sobie sprawę, że od następnej decyzji wynikającej z poprawnej oceny sytuacji, miał zależeć jego następny ruch. Natarcie czy powstrzymanie? Nagle jednak przez jego głowę przeszła kolejna złowróżbna myśl. A co, jeżeli jest to strzyga miękkogłowa, a stwór za życia był debilem? W końcu na Orchii praktycznie co piąta osoba miała jakąś ułomność, a co pięćdziesiąta osoba z ułomnością była debilem. Katan szybko więc obliczył, że szansa na debilną strzygę miekkogłową wynosi dwieście-pięćdziesiąt do jednego. A to nie była taka mała szansa. W końcu z tysiąca oddanych gwardzistów Katana czterech było debilami. A przy okazji czterech innych było nekrofilami, czterech było jąkałami, a czterech było tchórzami. A to nie był koniec listy ułomności. Ba, najgorsze było to, że czterech oddanych gwardzistów na tysiąc cierpiało na arcyułomność. I wygrywaj tu bitwy, jak jedna piąta armii to jednostki które nie powinny tam w ogóle trafić.

Katan postanowił jednak postawić wszystko na jedną kartę. Nie na natarcie, nie na powstrzymanie, ale na młynek. Dwa razy wolniejszy atak, ale dwa razy więcej odciętych kończyn. Musiał jeszcze tylko zdecydować czy sięgnąć po szalapar typowy zębaty półtoraręczny, czy po tarsar typowy długi jednoręczny. Zdecydował się odrzucić pochodnię zwykłą typową jednoręczną i sięgnąć ostatecznie po szlapar typowy zębaty półtoraręczny. Chwilę później cios krytyczny odrąbał łapę strzygi niewiadomojakiejgłowej. Ale jak na martwiaka przystało, taki krytyk był dla strzygi tylko draśnięciem. Strzyga szybko rzuciła się z drugą ręką, na której były pazury zakrzywione półtoraręczne, ku szyi (jak to miały w zwyczaju) Katana.

Katan musiał wejść w obronę, bowiem strzyga po pierwszym ataku zaczęła wyprowadzać kombinację ciosów. Okazało się, że martwiak dobrze opanował sztuki walki aniko, drajiku i branniu. Wskazywało to też, że strzyga nie była debilem.

Katan musiał szybko coś wykombinować. Najpierw przycelował, ale i tak nie trafił. Chwilę później roztrącenie okazało się też mało skuteczną techniką, zwłaszcza w walce z jednym przeciwnikiem. Wysadzenie jeźdźca z siodła też dziwnym trafem nie dało pożądanych rezultatów. Walka w trudnych warunkach i walka w tłoku były zdecydowanie bardziej przydatnymi zdolnościami w tej chwili. Niestety, kiedy miał wykonać już śmiertelny cios, wykonał przystawienie. Było to na tyle niepoważne, że zaskoczyło to nie tylko strzygę, ale i Katana. W końcu Katan nie wytrzymał, i potwór poznał czym jest legendarny Gniew Katana. Najpierw nasz bohater wpadł w szał bitewny, a później w fanatyzm (bo jak wiadomo, Katan jest sam dla siebie pracodawcą), a kilka precyzyjnych pchnięć i cięć szybko zakończyło tą nierówną walkę.

Niestety, Katan nagle zauważył, że u jego stóp leża nagie rozkrwawione zwłoki niedoszłej kolejnej nałożnicy z jego Haremu. A skoro tu leżała dziewoja, oznaczało to, że przy ociosanym arcy-palu dwuręcznym jest strzyga miękkogłowa. Katan zrozumiał, że jego odporność na iluzję go zawiodła. Odwrócił się w ostatniej chwili, by zobaczyć szpony potwora zbliżające się do jego tętnicy. W takiej sytuacji mógł zrobić tylko jedno. Samozauważyć siebie i samozawierzyć sobie. Przemiana półboska była jedynym rozwiązaniem z tej parszywej sytuacji...

I chwilowo tyle.

Dla niekumatych - to żart i satyra jest.

PS. Ponoć niektórzy doczytali do połowy, i stwierdzili że to oryginał. Tym samym wrzucam ostrzeżenie na samą górę!!! Ten tekst nie ma nic wspólnego ze zbiórką na powrót (kolejnej już po MiM i Secret Service) Legendy.

PSS. "PS." to też jest żart i satyra, chyba nikt nie jest tak... zakręcony?

23 komentarze:

  1. O KATANIE leżę i kwiczę! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję wam za ciepłe przyjęcie! Wzruszyłem się do łez słonych typowych dwuocznych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poczekajcie muszę aż mój mózg zdaje się właśnie teraz miękkogłowy przekaże przez moją prawą pierś naturalnie jędrną jednoręczną do mej typowej dłoni jednoręcznej informację krótką acz nie wiem czy chcącą ukazać się ... WTF ... no comments Panowie, Panie, strzygi i pozostali przedstawiciele 700 ras.

    OdpowiedzUsuń
  4. Łyknąłem to jak pelikan rybę.

    Serio to nie jest oryginał? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałbym wykupić reklamę. Czy mógłbyś zadzwonić do autora i zasugerować, by Katan samozauważył niecierpliwie (jednogłowo, bosko), iż lud nie opłacił jeszcze wyniesienia Misiołaka (nietypowego, półboskiego, ludowego) do rangi towarzysza. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Marsz na polakpotrafi drogi kolego! Próg minimum 100 tysięcy! Jak im się to uda to administracja pipgwrpg robi placki ziemniaczane na wspieram to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popieram! masz większe szanse na zebranie kasy, niż aŁtor :)

      Usuń
  7. Beam, propozycja na serio - wywal kluczowe słowa związane z KC, napisz taką powieść i masz ode mnie minimum stówę jako próg zbiórki. Myślę, że Twój styl urzekł niejedną osobę i zebrałbyś solidną sumkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa... Rozumiem. Powieść tak zła, że aż dobra? Ale jak wywalę odniesienia do KC, to będzie po prostu tylko kolejna Gra o Tron czy inny Tolkien ;)

      Usuń
    2. Oj tam, na pewno lepsze od GoTa i od połowy Świata Dysku

      Usuń
  8. Po setce od każdej z siedmiuset ras i jesteś ustawiony. Szapowa, Beam.
    Pzdr, Kuzz

    OdpowiedzUsuń
  9. Rewelka Radziu :) Uśmiałam się po dwuręczne wystrzyżone pachy :D :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Szyndler opublikował swoje i tekst z tego bloga jest zdecydowanie ciekawszy i lepszy literacko. No ja się przy nim lepiej bawiłem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Daj znać, jak zaczniesz zbiórkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ej, ej. Ale zamiast wyśmiewać i skazywać na klęskę, spójrzcie na książkę właśnie od tej strony. ;)
    Jest to najgorsza rzecz, jaką czytałem, a rymy, zwłaszcza sławetne już chyba wigory, splendory i honory na stałe obniżyły moją poczytalność. O pieśni nie wspominam, bo mózg wypłynął mi nosem podczas słuchania.
    Autor jest zapaleńcem pełnym pasji – to widać. Na talent brakło miejsca. Jeśli ta książka wyjdzie, będzie najgorszą fantasy wszech-czasów (nie licząc szkolnych wypracowań 9-latków). I o to właśnie chodzi. Pozycja stanie się kultową z miejsca, ze swoimi 700 rasami pierdylionem czarów i kwiatkami w stylu „dowódczyni dowodzi”. Będzie tak zła, że aż dobra. Jak filmy klasy Z. Widzieliście The Room Tommy’ego Wiseau? Albo Birdemic? Albo Troll 2? Ja chciałbym mieć takiego potworka na półce.

    Po drugie z tego co mówi autor, najpierw książka potem erpeg, a patrząc jak się zwraca do fanów (tzn. ignoruje 90% komentarzy, które krzyczą wręcz: „obsypiemy Cię złotówkami za erpega, książkę mamy gdzieś”), gotów jest spełnić te groźby pozostawienia 5000 stron RPG na strychu.

    Także, polecam wyskoczenie z kasy, bo tu tworzy się historia literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak z ciekawości - wiesz że ta "parodia" powstała nim został pierwszy fragment opublikowany? ;)

      Usuń