sobota, 10 maja 2014

Dlaczego RPG umiera?


Postanowiłem zebrać w jednym miejscu wszystkie możliwe przyczyny, że RPG w Polsce umiera. Wraz z moimi komentarzami. Jeżeli uważasz, że niektóre argumenty są z dupy, to pewnie tak jest.

ZA DUŻO RPG PO POLSKU - Jak wiadomo, Polacy nie posiadają portfeli bez dna. Kiedyś, kiedy królowała wielka czwórka (Warhammer, Cyberpunk 2020, Wampir, Zew Cthulhu), a rynek był bardziej chłonny (i ludzie bardziej ciekawscy co to te RPG), jakoś podręczniki schodziły. Jednak po roku 2000 już tylko kilka erpegów w Polsce sprzedało się na przyzwoitym poziomie (DnD, Neuroshima), część wyszła na zero (lub z jakimś tam plusem), a część okazało się strzałem w stopę (Gasnące Słońca kiedyś, Deadlands z czasów nowożytnych). Po prostu okazało się też, że jak ktoś chce pruć do kosmicznych zombie z kałacha, to nie musi przerabiać Warhammera - wystarczyło kupić inny system.

PRZYSZŁO Z ZACHODU - Kiedyś zagraniczny podręcznik oznaczał, że było się kimś (mega-fanem lub burżujem), ale im bliżej roku 2000, to zaczęło się to zmieniać. Podręczniki za zgniłej granicy przestały być towarem luksusowym. Cena była porównywalna do wydań polskich, więc każdy kto znał język angielski mógł sięgnąć po swój ulubiony podręcznik bardziej. W 2003 pojawił się też sklep Rebel, a co niektórzy zauważyli, że Amazon też nie gryzie. Zwłaszcza w okresie, kiedy dolar dobijał to magicznej wartości 2 złotych i za podręcznik wychodziło z przesyłką nieraz 60 złotych.

WUJEK TORRENT, CIOCIA CHOMIK - Po co kupować, jeżeli leży na (internetowej) ulicy? Człowiek jest pazerny z natury, i chce więcej. Na różnych hubach, ircach, torrentach, rapidsharach, kazach (ktoś pamięta?), megauploadach i chomikach można było znaleźć (i dalej można) wszystko, i człowiek się napycha. Pół biedy jak ktoś ściąga coś, w co i tak się nie zagra, ale gorzej jak mamy fana rżnącego dwa razy w tygodniu w swoje ukochane polskie "After Monastery: Savage Dungeons and Warhammer of Darkness" i jedyny dorobek to 40 PDFów z sieci.

JEDNA PODSTAWKA NA GRUPĘ - Wychodzi się z założenia, że RPG to rozrywka nie komercyjna, wystarczy jeden podręcznik na 2 + 1k6 ludzi. Bo i tak wystarczy, że MG przeczyta podręcznik, reszta nie musi. Dawna wersja hardcore promowała jedno ksero na grupę.

ROZWÓJ GIER KOMPUTEROWYCH - Gry są coraz bardziej rozbudowane, łatwiejsze do zagrania i nie wymagają odłożenia czasu na sesję w sobotę, na którą i tak połowa grających nie przyjdzie. Łatwiej odpalić Diablo, niż pójść do kumpla po drugiej stronie miasta.

RENESANS GIER PLANSZOWYCH - Bo tak. Gry planszowe zdradziecko zabijają RPG, powiadam wam. Skoro kiedyś o zdychanie rynku RPG Ignacy Trzewiczek oskarżał magickowców, tak sobie mogę dzisiaj oskarżyć planszówkowiczów. Mordercy.

EMPIK MA NAS W DUPIE - W 2011 Trzewiczek stwierdził, że dla rynku RPG wycofanie się Empiku ze sprzedaży RPG było bolesnym ciosem. I... chyba coś w tym jest. Kiedyś, by kupić dodatek do erpega szedłem do zwykłej księgarni (to nie był nawet empik), i kupowałem co chciałem. Ba - o erpegie dowiedziałem się za sprawą takiej zwykłej księgarni. Dzisiaj podręczniki w głównej mierze dostępne są w specjalistycznych sklepach (przyznaję się - nie wiem jak to wygląda w całej Polsce, ale strzelam że właśnie tak). Czesio lat 14 nie przyjdzie do księgarni i nie zainteresuje się tym dziwnym podręcznikiem leżącym pomiędzy Naruto, a Harrym Potterem. Polski rynek RPG stracił potencjalnych klientów.

PDF TO GÓWNO - Dziwny argument patrząc na to, jak niektórym twardziele pękają w szwach z powodu prezentów od Wujka Torrenta z Ameryki. Polska P(e)D(o)F(ilami) nie stoi - wychodzi się z założenia, że pedeef to co najwyżej powinien być dodatek do papierowej wersji (najlepiej do cegły A4 z 300 stronami wypełnionymi cyckami w kolorze i za 34,99 złotych) w cenie nie większej niż 10 złotych. Na pedeefach się nie zarabia, a jak wydawca postanowi się wycenić trochę lepiej, to ludzie pukają się w głowę. Polska nie jest gotowa (i chyba nie będzie) na polskie drivethrurpg. Nikt nie wyda RPG "only in PDF", bo i tak nikt nie kupi (bo to ułomny podręcznik jest).

DODATKI TO KOMERCJA - "Ja to zapalonym graczem Neuroshimy jestem, ja to mogę w to grać godzinami. Dodatki to jednak komercyjne gówno jest, więc nie kupuję." Dobrze, że chociaż podstawkę wygrał w konkursie.

ERPEGOWCY TO NIE LUDZIE, TO BUŁKI - Teoria promowana przez doktora Lukrecjusza.

Jak widać, teoria do teorii, i jest na trumnę. Ktoś ma jeszcze inne teorie, chętnie dopiszę.

26 komentarzy:

  1. paralaktyczny10 maja 2014 19:10

    Skąd pomysł, że umiera?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rynek umiera, jeśli producent nie jest w stanie utrzymać na rynku siebie i pracowników. RPGi są dotowane przez planszówki, albo inną działalność producenta. Ergo są nieopłacalne, deficytowe, zbędne. Oczywiście gratuluję kickstarterowcom, ale kickstarter to dowód, że dobrze nie jest.

      Usuń
    2. paralaktyczny11 maja 2014 12:11

      To co najwyżej może (chociaż nie musi) świadczyć o tym, iż wydawcy nie potrafią sobie poradzić na rynku. Co mnie nie dziwi, gdyż kompetencjami nigdy popisać się nie potrafili, a i sami zapracowali na to, iż erpegowcy ich produktami zainteresowani nie są. Czyli dalej z czapy wzięte przekonanie o takim czy innym stanie rynku RPG w Polsce.

      Usuń
    3. Czyli mówisz paralaktyczny, że umarło nim się narodziło?

      Usuń
    4. Mówisz kompetencjami? Portal właśnie przejmuje dystrybucję własnych produktów od Rebela i samodzielnie wbija na rynek USA. Jakoś nie mają problemów na niwie planszówkowej. RPG nie to niej już biznes o ile kiedykolwiek był.

      Usuń
    5. paralaktyczny11 maja 2014 16:38

      Akurat o Portalu mam w miarę dobre zdanie. Tyle że oni w RPG już się nie bawią od lat (i to wielu, ale ludzie usilnie ich do wydawców RPG z bliżej nieznanego powodu zaliczają), a i do braku zaufania do rodzimych wydawców rękę przyłożyli. Czy to kiepskimi systemami zrzynkami (Neuro, Monastyr), które potencjał jedynie dla fanatyków miały, czy dojeniem Neuroshimy do obrzydzenia (a fundom i tak kupił). Na planszówkach mogą się znać i robić świetne produkty, jak i dobrze je promować (nie wiem, nie znam się na tym hobby), tu im niczego ujmować nie chcę. Ale z erpegami się nie popisali, a i tak wypadli lepiej od konkurencji. Tyle że to dalej anegdotyczne rozumowanie, a nie sensowne dane (bo tych zwyczajnie nie ma) i podążająca za nimi analiza. I wydawcom jak najbardziej brakuje kompetencji. RPG nie jest już biznesem? A dla kogo niby ma być? Dla Galmadrinu, który wydaje leciwe, tragicznej jakości tłumaczenie CoC, a później jedynie mami obietnicami? Gramela z nudną, uniwersalną mechaniką SW i brakiem ciekawych settingów do niej? A może dla Kuźni Gier z mediocre, spóźnionym o kilka lat Wolsungiem? Może dla Furiatha i jego heartbrakera? Albo dla Charakternika, którego podręcznik w ogóle ciężko przeczytać? Czy też może dla Armii Apokalipsy, niegrywalnego heartbrakera? Albo może dla ROLa, czy małych jednorazowych wydawców? Można te RPG lubić i się dobrze nimi bawić, ale nie ma sensu oszukiwać się, iż są to produkty na tyle dobre, by robić na nich biznes (utrzymywać się z tego, ponieważ zarabiać na tym można jak pokazują wydawcy), gdy rynek nie jest ogromny (co nie znaczy iż umiera). Zwłaszcza gdy utraciło się do niego dostęp. A jednak wyżej wypisani znaleźli dla siebie klientów, mimo średnich produktów i konkurowania ze sobą. W momencie gdy (własna obserwacja) wielu potencjalnych klientów od lat sprowadza RPG zza granicy, gdyż w Polsce zwyczajnie nie ma ciekawych dla nich pozycji (DitV PL 10 lat po DitV EN, srsly?). I to dalej jest polski rynek RPG, tyle że został zagospodarowany przez wydawców zagranicznych. Nie, mówienie o umieraniu polskiego rynku RPG to moda wynikająca z narzekania na fandom przez wydawców. Nie ma żadnych danych wskazujących na taki stan rzeczy (a wydawcy mają takie same podstawy by o tym mówić, co fandom), a świadectwa obserwacji równie często za taką tendencją przemawiają, co i jej przeczą.

      Usuń
    6. Święte słowa. RPG tak umiera, że ludzie tłuką co tydzień, a ja mam na półce blisko 40 pozycji średnio po 100zł każda. 90% z tego to wydania w języku angielskim. Gdyby ISA, Kastor i Szulc nie polecieli w ch*&%a, te 3,5 klocka poszło by do nich.

      Usuń
    7. up - to byłem ja: Headbanger

      Usuń
  2. Niestety prawdziwe, rpg umiera :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Argument, którym rzucił mnie kiedyś Marek Starosta na blogu:

    Twórcy gier autorskich, udostępniający swoje gry za free psują rynek przyzwyczajając ludzi do darmochy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodajmy do tego "Po co, skoro jest Warhammer?".

      Usuń
    2. Wychodzi więc, że sil to masowy morderca polskiego RPG.

      Usuń
    3. Salantor - a powiesz mi co złego w tym stwierdzeniu?

      Usuń
  4. Jeszcze jest rynek wtórny - on też zabija RPG.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do "jednej podstawki na grupę" - w planszówkach jest podobnie.

    RPG nie wykorzystało tego, co zrobiły planszówki - otwarcie się na nowych ludzi, dostosowanie do nich produktów, w tym obniżenie progu wejścia i utrzymania się w hobby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykorzystało, tylko to się erpegowcom nie podoba. Np. InSpectres czy Cold City

      Usuń
  6. Rynek wtórny zabija RYNEK rpg ponieważ oferuje stare DOBRE gry pokroju warhammera zamiast indisrindi i eksperymentalnych niskobudzetowych szajsow. Wydajcie rogue Tradera, star Wars to bedą ludzie kupować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto to kupi 50 osób? Bo 150 potencjalnych nabywców już dawno ma? Za 50 sztuk to się nawet koszty dostawy do Rebela nie zwróco.

      Usuń
  7. Bredzisz. Oferuje też indisrindi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisałem kiedyś na fejsie jak widzę to, aby rynek erpegie w polsce miał szansę. Potrzeba szmalu, bardzo, bardzo dużo szmalu. I wydania gry w momencie premiery ENG, albo zaraz po niej - a na to potrzeba szmalu. Trzeba też promocji samej rozrywki i hobby. Wydaje mi się, że na to potrzeba szmalu. Oh, wait...
    Podsumowując - grajcie w totka i wydawajcie RPG jak wygracie. Bo trzeba utopić masę szmalu w tym aby przygotować wszystko na odpowiednim poziomie (bo ludzie kupią podręcznik za +/- 100 PLNów - w Rebelu kupujo). A to i tak się nie zwróci.

    A nawiązując - Kickstartery uważam za podtrzymywanie tego co jest. To, że zebrano pieniądze i wydano coś tam, oznacza że zrzucili się stali fani. Nie nowi. Nikogo nie zainteresuje nowa gra z Kickstartera, czy innego PolakPotrafi.

    Paralaktyczny - poplułem się po Twoim wywodzie. Zarzucasz wydawcom brak kompetencji, sam nie podpierając się - bo jak twierdzisz nie ma - jakimikolwiek danymi. Skąd w takim razie ta diagnoza? Polski rynek (o ile można o czymś takim mówić) jest specyficzny bardzo i trzeba dużej ilości szmalu i znajomości ludzi i fundomowego półświadka, aby COKOLWIEK zdziałać.

    I to jest smutna konkluzja. Szmal, Szmal, Szmal - a raczej jego brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. paralaktyczny13 maja 2014 19:15

      Hm. Czego Morel nie zrozumiałeś? Ja twierdzę, że nie można mówić o trendach rynku bez danych. A danych nikt nie ma i mieć nie będzie, taka natura zjawiska i środowiska. Żadnej diagnozy w tej sprawie nie stawiam, męczy mnie jedynie bezpodstawne wałkowanie tematu. I tyle. A jeżeli chodzi Ci o ocenę kompetencji, to moja własna opinia, na podstawie danych. Przecież podręczniki są, marketing był. Mnie w tym zagadnieniu nie interesuje kto ile sprzedał i jak na tym wyszedł, bo to o kompetencjach nie świadczy. Taki fundom. A że trzeba szmalu, itp. by cokolwiek zdziałać to się zgadzam. Tyle że to samo się nie zrobiło. Ktoś ten fundom przez lata urabiał.

      Usuń
    2. O, nie dostałem zwrotki o odpowiedzi.
      "A jeżeli chodzi Ci o ocenę kompetencji, to moja własna opinia, na podstawie danych." - jakich ?

      "Mnie w tym zagadnieniu nie interesuje kto ile sprzedał i jak na tym wyszedł, bo to o kompetencjach nie świadczy." - A o czym ? Przecież to biznes. Kto ile sprzedał, przekłada się na to jak na tym wyszedł. Tutaj ma się zarabiać kase.

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Troche w tym prawdy, ciezko znalesc jakies dobre polskie rpg ktore przykulo by uwage graczy, neuroshima i dlugo dlugo nic ;(

    OdpowiedzUsuń
  11. There's a chance you are qualified for a free $1,000 Amazon Gift Card.

    OdpowiedzUsuń