piątek, 9 maja 2014

Beamhita lista, czyli chwalimy się erpegami




Takie modne ostatnio wypisanie erpegów w które się grało, więc i ja się dołączam. By jednak nie była to tylko sucha lista, dorzucam garść komentarzy.

Kolejność alfabetyczna ;)

7th SEA - jako gracz. Ale to dosyć krótkie spotkanie było.

ADVANCED DUNGEONS AND DRAGONS 2 EDYCJA - wydał to trochę tak po cichu u nas TM-Semic. Wyturlałem tylko raz postać i raz zagrałem. Jakoś gra nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, ale to pewnie wina słabych statystyk i takiego sobie MG.

AFTERBOMB MADNESS - jedna sesja jako gracz. Pomijając koszmarne warunki na sesję, i to, że MG mniej czaił mechanikę ode mnie, to nawet przyjemnie się grało. Ostatnio zakupiłem Hard to Kill, to może poprowadzę.

APHALON: ŚWIAT KSIĘŻYCOWEGO OSTRZA - jakaś jedna mała kampania się trafiła, ale chyba nic specjalnego, skoro mało pamiętam.

APOCALYPSE WORLD - jako MG uwielbiam ten system. Wszyscy którym prowadziłem, też byli nim zachwyceni, i możliwościami jakie on daje. Nie byłem graczem, ale... Jako gracz nie wiem na jaki playbook bym miał się zdecydować.

ARMIE APOKALIPSY - prowadziłem i grałem (system lubi powracać u nas w sesjach jeden na jeden).

BACCHANAL - system bez MG. Miało być tak pięknie, ale systemy w których interakcja między bohaterami/graczami nie istnieje, to nie są systemy w które chcę grać.

BIG EYES, SMALL MOUTH 3 EDYCJA - kilka prób jak gracz i MG, ale to za duży moloch mechaniczny był.

CAPES - moje pierwsze spotkanie z systemem indie, i pierwsze spotkanie z systemem bez MG. Posiada kilka fajnych sztuczek, jak tworzenie postaci z "puzzli".

CYBERPUNK 2020 - byłem tylko graczem. Kiedyś, jak byłem małym Beamhitem, postanowiłem kupować wszystko do erpegie. Niestety, szybko okazało się, ze jest niemożliwe. Dlatego ja kupowałem wszystko do Warhammera jak leci, a kumpel wspierał Cyberpunka. Pamiętam, że w modzie było zabijanie postaci ot tak, by pokazać jakimi są to maluczkimi (15 minuta sesji, storytellingowo drużyna jest brana w niewolę przez siepaczy korporacji, siepacze składają propozycję nie do odrzucenia, nikt się nie sprzeciwia, ale tak dla pewności, że dotarło, odstrzeliwują łeb jednej postaci). Z ciekawostek, moją ulubioną postacią był gościu dorabiający jako męski stripteaser w knajpie dla bab.

CYBERPUNK 3.0 - krótki romans jako MG. Podręcznik z koszmarną grafiką.

CTHULHUTECH - tylko MG. Jedna udana kampania dla Tagerów, kilka pomniejszych sesji, i jedna zawieszona kampania z Engelami. Szkoda. System miodny i fajny.

DARK HERESY - szkoda, wielka szkoda. Założenia się mi się podobają, świat też jest przyjemny na swój sposób, ale mechanika to jest niestety tylko II edycja Warhammera. Dałem duża szanse, bardzo się odbiłem. Byłem MG.

DUNGEONS AND DRAGONS 3.0/3.5 - dużo prowadziłem, trochę grałem. Dedeki jakie są, każdy widzi. Bardzo mile wspominam.

DUNGEONS AND DRAGONS 4.0 - to co dla wielu było wadą (planszówkowość), dla mnie było zaletą. Dużo prowadziłem, sesje głównie wyglądały jak JRPG (długa wstawka fabularna, po której następowały długie walki, po czym kolejna wstawka fabularna). Po małych modyfikacjach świetny system do prowadzenia na forum (bo i prowadziłem na forum). Raz nawet udało mi się w to zagrać, a nie być tylko MG.

EARTHDAWN - tylko jako gracz. Ta jedyna polska edycja co wyszła. Z ciekawostek, grałem tam pierwszą męską homoseksualną postacią.

EDGE OF THE EMPIRE - no cóż powiedzieć, lubię (uwielbiam) ten system. Jestem MG, ale ostatnio znowu coś zebrać się nie możemy do kupy.

EXALTED 1.0/1.5/2.0/2.5 - po prostu kocham tą ledwo grywalnie mechanicznie kupę. Tak jak trzewik kocha Monastyr. Prowadziłem i grałem, i czekam na III edycję. 

GASNĄCE SŁOŃCA - prowadziłem tylko. Mam miłe wspomnienia z tych sesji. Starałem się nawet poprowadzić najnowszą edycje, ale coś nie wyszło.

HOT GUYS MAKING OUT - system yaoi bez MG. Na pewno lepszy niż Bacchanal, ale czuć, ze system z myślą o dwóch graczach robiony (można grać do czterech, ale pozostała dwójka ma takie sobie akcje).

INSPECTRES - kilka sesji jako MG, w różnych konwencjach. Dobry system na szybką partię.

IN NOMINE MAGNAE VERITATIS - kilka sesji jak MG. Ot, Armie Apokalipsy z 1998 roku ;) Chyba w tej chwili jeden z najbardziej białych erpegowych kruków wydanych po polsku.

IN THE WICKED AGE - jedna sesja jako gracz, ale liczy się. Jakiś pseudocyberpunk to był. Było to pierwsze moje spotkanie z grą Vincenta Bakera.

IRON KINGDOMS - jako MG, wersja na autorskiej mechanice (nie wcześniejsza jako d20). Dobrze żarło, ale zdechło. Kampania zawieszona chwilowo, leży i kwiczy, liczę że się kiedyś powróci. Fajny system nastawiony na walkę.

KRYSZTAŁY CZASU - dużo prowadziłem (nawet z mechaniką! "Za późno, wyprowadziłem atak!"), trochę się pograło. Tutaj się też nauczyłem, by niczego nie zakładać z góry, i ze gracze są nieprzewidywalni, tak jak ten przykład z neutralnym hobbitem złodziejem:

MG(ja): Okej, włamałeś się do domu, w pokoju śpi tylko młoda śliczna dziewczyna, jej nocna koszula doskonale opina jej ciało, podkreślając jej wspaniałe piersi. Wygląda tak niewinnie i grzesznie zarazem.
Niziołek: Podrzynam jej gardło.

LEGEND OF THE FIVE RINGS III EDYCJA - jako gracz, u dwóch różnych MG i na Zimowym Dworze (wielka gra forumowa). U jednego grało się fajnie, u drugiego już średnio. Grałem by machać po mangowemu szabelką (czy tam kataną łańcuchową), ominęło mnie więc całe to japońskie uduchowienie na sesjach promowane przez niektórych.

MAGE THE AWAKENING - chyba najdłuższa kampania jeden na jeden jaką prowadziłem.

MECHWARRIOR - jedna mini kampania, gdzie wszyscy gracze postanowili grać kobietami. Ich statek rozbił się na więziennej planecie zamieszkałej przez samych więźniów płci tej zdecydowanie brzydszej...

MODERN D20 - kilka sesji jako MG (głównie z nakładką Apocalypse d20), grałem nawet jako gracz w jakimś takim pseudo Final Fantasy.

OKO YRRHEDESA - MG. O dziwo, system na pewien czas zagościł u nas, a ja zacząłem rozpisywać dodatkową masę zasad i reguł. Piszę tu o "wydaniu drugim" (publikacja w Magii i Miecz).

SAVAGE WORLDS - dla mnie średni system, pograć można. Głównie prowadziłem (Deadlands, Interface Zero, Tannhauser), chociaż trafiły się dwie sesje, w tym jedna forumowa u von Mansfelda (niestety, nie wiedzieć czemu, wywalił Kość Figury, co posypało cały system). Ostatnio wziąłem Bestię i Barbarzyńcy na warsztat i prowadzę jeden na jeden.

SCION - jedna udana kampania jako MG (o dwóch synach Lokiego, jeden zabójca, drugi gwiazda gejowych pornusów, i ich półkazirodczym pociągu do córki Hel (bo formalnie byli jej wujkami)), kilka pomniejszych przygód, oraz jedna sesja jako MG. Czekam na nową edycję.

SHADOWRUN - kilka sesji w tej polskiej wersji co wyszła. Właściwie mało co pamiętam.

STAR WARS SAGA EDITION - kilka sesji rozegranych jako MG. Więcej grzechów nie pamiętam.

STAR WARS (WEG) - kilka rozegranych sesji jako gracz. Pomijając to, że mechaniki na sesji było tyle, co kot napłakał, to miło wspominam te sesje. Mieliśmy crossover, i do Rebelii przyłączył się Protoss.

STREET FIGHTER THE STORYTELLING GAME - nie wiem co było w tej grze, ale nas gra zachwyciła. Połączenie RPG, planszówki i karcianki w jednym, polane zabugowanym sosem a'la White-Wolf. MG i gracz.

STREFA ŚMIERCI - prowadziłem, jako sesje jeden na jeden kumplowi. taki miny-system i przygoda w jednym z MiMa.

SUPER CONSOLE - kilka sesji jako MG. Taki fajny systemik starający się przenieść japońskie CRPG z SNES na papier. Obecnie dostępny w formule zapłać ile chcesz.

WAMPIR - teoretycznie powinienem tutaj wpuścić cały stary WoD, ale to stary Wampir prawie zawsze był podstawą. O dziwo, grałem tylko raz wampirem, jedną sesję. Moja niechęć była tak wielka do krwiopijców, że grywałem zazwyczaj ludźmi (chociaż raz zrobiłem sobie Hackera o imieniu Lazarus, i okazało się, że MG postanowił zrobić z niego tego biblijnego Łazarza), chociaż zdarzały się też dwa wyjątki supernali - jeden Nieśmiertelny i jeden Ananasi.

WARHAMMER I EDYCJA - nie trudno zgadnąć, że skoro siedzę 20 lat w tym biznesie, to musiałem grać w pierwszą edycję Warhammera. Grałem i prowadziłem. Nim jedynym przyjętym stylem gry była Jesienna Gawęda, każdy miał swojego takiego Warhammera (mały wybór systemów RPG na rynku polskim powodował, że każdy driftował Warhammera pod siebie). Prowadziłem dużo, i chyba był to system w który najwięcej grałem jako gracz. Pozwalałem na grę samurajem i kunoichi na moich sesjach. Największy grzech jako MG? Spotkanie drużyny z Drachenfelsem i 2 godziny storytellingowego męczenia, zabijania, torturowania i pokazywania jacy to są maluczcy. A na końcu spytałem się, kto wydaje pedeka, i wskrzesił ich ten żywiołak życia z podstawki. Mój własny patent na przyspieszenie walk? Wcześniej wykonywałem 100 rzutów 1k100, i podczas ataków przeciwników odhaczałem kolejną liczbę z kolumny.

WARHAMMER II EDYCJA - byłem do systemu raczej pozytywnie nastawiony. Niestety, okazało się, że walki usypiają. To znaczy sesje były fajne, dopóki nie doszło do starcia. Głównie prowadziłem, trafiła się jedna sesja jako gracz.

WARHAMMER III EDYCJA - kilka sesji jako MG z różnym skutkiem. Cały czas czekam, aż się za to zabiorę i poprowadzę z całym tym bagażem żetonów, kart i innych dupereli. Jeden z fajniejszych systemów walki w mainstreamie, zaadoptowany później do EotE.

WOLSUNG 1.5 - tylko raz miałem okazje zagrać jako gracz. Grało się fajnie.

WORLD OF DARKNESS - kilka sesji jako MG, również jako gracz w jakimś takim pseudo Full Metal Alchemist.

ZEW CTHULHU - tylko jako gracz. Bohaterów zmieniałem często i gęsto (MG: Słyszysz, że coś skrobie w pokoju za drzwiami, Ja: Uchylam delikatnie drzwi i zaglądam przez szparę, MG: Nagle wciągają ciebie jakieś macki i coś ciebie pożera, stwórz nowego bohatera). Z jednej strony był wymóg dokładnych historii i rysu psychologicznego postaci, z drugiej nie zdążyłem się nigdy do żadnej postaci przyzwyczaić. No dobra, był pewien koroner, którym zaliczyłem chyba jakimś cudem trzy sesje. Ale wyjątkowa niechęć do systemu pozostała.

SYSTEMY BARDZO AUTORSKIE:

2662 - własny nie-fantasy hearthbreaker tworzony przed rokiem 2000. Taki cierpiący horror z cyberpunkiem i wojną Boga z Szatanem w tle. Większość zapisek zaginęło. Ale chwaliłem sobie mój system testów wtedy - cechy wahały się od 8 do 18, natomiast umiejętności były przypisane do cech i ich poziom nie mógł przekroczyć ich wartości. Rzucało się 1k20 na (Cecha + Umiejętność) /2.

ALIENS - taka mini kampania, gdzie pierwszy raz zdarzyło mi się przechodzić (pomiędzy sesjami) z roli MG na gracza i odwrotnie. Mechanika bardzo minimalistyczna była.

ROBOTICA BETA - żartuję oczywiście. O systemie pisałem swego czasu.

TAJEMNICZA AUTORSKA GRA - jedna sesja jako gracz. System fajny (i sesja też, grałem Commander Lolitką w świecie Mass Effect), chociaż żona nie mająca styczności z takimi systemami gubiła się na sesji. System pewnego kolesia znanego w fundomie, ale tajemnica nie pozwala mi napisać nic więcej.

ZIEMIA 2 - był taki serial w polskiej telewizji, i znajomy zrobił i prowadził sesję w tym klimacie na jakiejś swojej mechanice.

4 komentarze:

  1. Co do tej forumowej sesji w Savage Worlds - to ty byłeś jednym z tej dwójki graczy? :>

    To był chyba rok 2008 (albo 2009?) i naprawdę nie wiem co wtedy miałem w głowie, aby wywalać Kość Figury. To tak, jakby pozbawić postaci graczy w TSoYu możliwości otrzymywania Kości Nagrody za cokolwiek wywaić Karty i Żetony z Wolsunga. Zresztą, to jest jedna z sesji forumowych o których chciałbym zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ja byłem jednym z tych dwójki graczy :P

      Usuń
  2. Patrz jakie wspominki wychodzą :) fajna lista, zdecydowanie więcej pozycji niz u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I've just installed iStripper, so I can watch the best virtual strippers on my desktop.

    OdpowiedzUsuń