czwartek, 10 kwietnia 2014

Gdyby RPG było jak Sex...



(Wpis bardzo niepoważny)

Oj działo by się, działo...

Wszyscy by mówili, że uprawiają zdrowy erpeg. Problem polega na tym, że "Wszyscy Kłamią" (Dr Gregory House).

Tak naprawdę każdy by miał swoje fetysze (duże i małe), swoje marzenia erpegowe, swoje różne "kinky-dice".

Dominujący erpegowcy kochają... dominację. Nie ważne co inni erpegowcy by chcieli zrobić, oni zawsze by wiedzieli lepiej, co jest dla innych dobre. A dobre jest to, co pan i władca zawsze powie.

Dominacja nie zawsze oznacza przesadne praktyki sadystyczne. Ale totalni sadyści też się trafiają. Oni nie tylko muszą mieć racje. By w pełni czuć się spełnionym, muszą gnębić swoich współerpegowców.

Dobrze, jeżeli powyższe przypadki trafią na masochistów. Ci erpegowcy muszą być na sesjach męczeni i tłamszeni, by poczuć prawdziwe emocje. Źle niestety znoszą erpegi gdzie trzeba być aktywnym, ponieważ jak wiadomo, masochista zadający sam sobie ból nie odczuwa z tego powodu takiej frajdy i podniecenia, jakiego by doznał, gdyby ktoś inny zadał mu (erpegowy) ból.

Bondage (przez miłośników Legendy 5 Kręgów zwane kinbaku lub shibari) to po prostu praktyka railroadingu. Dla miłośników Bondage nie ma nic lepszego, niż dobrze skrępowany erpegowiec podążający tam, gdzie wskaże mu się drogę.

Tajemnicą poliszynela jest, że dwie największe erpegowe parafilie to gerontofilia (pociąg erpegowy do starych systemów) i pedofilia (pociąg erpegowy do nowych erpegów). Zdarzają się nawet przypadki nekrofilii (pociąg erpegowy do martwych systemów). Są jeszcze koprofile, erpegowcy którzy podniecają się gównianymi systemami.

Normalne erpegie (takie na dwoje graczy) nie jest zbyt często uprawiane - taka jest prawda. Dekadencja i rozpasanie powodują, że popularne są trójkąty, czworokąty i orgie. Najczęściej pojawiają się orgie homoseksualne (rzadko się trafiają jednak orgie lesbijskie). Znane są przypadki grup złożonych z jednego erpegowca i kilku erpegówek - nazywamy to haremem. Częściej jednak zdarzają się grupy złożone z kilku erpegowców i jednej erpegówki - nazywa się to wtedy gang bangiem. Niektóre jednostki uwielbiają jak się ich grupa spuszcza nad erpegową zajebistością takiej persony - ta praktyka nazywa się bukkake.

Są też przypadki kazirodcze, kiedy to nieodpowiednim praktykom erpegowskim oddaje się rodzeństwo. Lub, co niestety też się pojawia, gdy do takich praktyk namawia rodzic swoją pociechę.

Transseksualiści udają przeciwną płeć. Czasami też udają dziecko, czyli przypadki autopedofilii. Facet grający mangowymi lolitkami to autogenofil autopedofil.

Fetyszyści podniecają się sprzętem. Zazwyczaj kośćmi do gry, ale też ręcznie robionymi kartami postaci, klimatycznym świecznikiem, pomalowanymi figurkami czy ekskluzywnym wydaniem podręcznika w skórze. Chyba że ktoś podnieca się klimatyczną muzyką na sesji, to wtedy jest przypadek melolagni.

Chroniczni onaniści nie graja, zapełniają tylko swoją półkę kolejnymi podręcznikami.

Gawędziarze erpegowcy zazwyczaj tylko dużo pieprzą... na forach internetowych. Czasami starsze osoby, co to już nie mogą erpegować ze względów zdrowotnych (stres też robi swoje), dają wskazówki młodszym, jak to robić. A skoro o internetach mowa, to ostatnio niektóre jednostki z lubością oddają się cyberse/ksowi/sjom. Uważają, że ta forma erpegowania jest bezpieczniejsza dla zdrowia. I że nie jest to zdrada.

Erpegowcy podniecający się gdy są w centrum uwagi (na scenie) posiadają autagonistofilię. Ich przeciwnością są ci, co podniecają się erpegowaniem innych erpegowców - tak zwany wojeryzm. 

Jeżeli ktoś się zastanawia, cze erpegowanie ma jakiś związek z religią, to tak. Niektórzy uprawiają erpegie tak jak zostało napisane w Dobrej Księdze. Większość jednak robi małe lub większe odstępstwa, i oddaje się sodomii i gomorze (zwanej też house-rules). Niektórzy nie wyznają nawet podręcznika per se, ale wyznają heretyckie traktaty (gamesutra tak zwana) o sztuce erpegowania napisane przez różnych heretyckich erpegowych guru.

Przy okazji, jest też niemała grupa wierzących, ale niepraktykujących. Takich co deklarują, że chcą, a później nie przychodzą na orgię.

O rape-play nie będę wspominał, bo napisano ostatnio wszystko, co było do napisania.

Oczywiście, nie wyczerpuje to tematu. Erpegowych parafilii jest wiele.

Ale i tak wszyscy mówią, że uprawiają zdrowe erpegie. Ale pamiętajcie - wszyscy kłamią.

Bo wszyscy to zboczeńcy.

UPDATE specjalnie dla Borejki:


Wspólne masowanie się po żołędziach (zwane też Holenderskim Sterem) jest wtedy, kiedy wszyscy przy stole nawzajem głaszczą się po swojej zajebistości. Popularny fetysz w sieci, zwany potocznie TWA.

7 komentarzy:

  1. Prawdopodobnie najlepszy wpis w polskiej blogosferze (stan na kwiecień 2014).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się ze Skavenem. Nikt tak inteligentnie nie podsumował erpegowych zboczeń.

      Usuń
    2. That's right. What's is her name?

      Usuń
  2. Ubawiłem sie jak dawno nie! Świetne!
    Podpisano Prowadzący Orgie i Haremy Nekrofil

    OdpowiedzUsuń