wtorek, 11 lutego 2014

[Raport] Edge of the Empire - Na Pokładzie Błyskawicy #03


To już trzecia sesja. Tym razem zacząłem przygodę Beyond the Rim. jest to firmowa przygoda podzielona na trzy części, wiec będą spojlery. Udało mi się poprowadzić całą część pierwszą, a sesja trwała 5 godzin.

Rzut na obligację wyniósł 22 (znowu dublet!), co w tym przypadku oznaczało Chundaara. Jako że wookie ma dosyć niskie Strain Threshold, okazało się to bardzo niebezpieczne na tej sesji.

Błyskawica doleciała do Koła, Mirta w końcu zaś poczuła się na tyle dobrze, że mogła zasiąść za sterami statku. R4 cały czas dopominał się o dotrzymanie obietnicy i naprawę J9.

(To była pierwsza sesja Mirty, natomiast jeden z łowców nagród (ten który w ogóle jeszcze na sesji się nie pojawił) został całkowicie już wyeliminowany ze statku. Tym samym najprawdopodobniej moja grupa zostanie zamknięta w 7 osobowym składzie (MG + 5 graczy + 1 zapasowy / rotacyjny))

Po wylądowaniu grupa podzieliła się na dwie drużyny. Arti i Carl poszli robić zakupy (części dla droida, bacta tank (co jak się okazało, było bardzo dobrym zakupem)), natomiast Mirta, Falco i Chundaar (z twileczkami) poszli szukać Reoma, szefa ISOTECH, i dalekiego kuzyna jednej z twileczek. Po drodze jednak spotkali starego wookiego, niejakiego Farala. Doszło do przepychanki pomiędzy dwoma gigantycznymi futrzakami (Faral pamięta Chundaara jako wygnanego zdrajcę). Było niebezpiecznie, kiedy Falco odbiła obelgę do Farala. Ten w gniewie chciał ją uderzyć, a Chundaar chciał ją zasłonić. Całe szczęście, cios nie doszedł do lekarza pokładowego. Przybiegła ochrona i każdy poszedł w swoją stronę (rzucają na siebie jeszcze wookańskie inwektywy, jak "zabijający pazurami"). W tym czasie Arti i Carl (głównie Carl) dzielnie starali się wyhandlować różne rzeczy.

(1 PD dla Artiego i Carla, 1 PD za całą sytuację z Faralem dla pozostałych plus premia +1 PD dla Chundaara za wspaniały całokształt, +1 PD dla Falco za sprowokowanie Farala i interakcje z kapralem z ochrony i +1 dla Mirty za próbę kontrolowania sytuacji z boku)

Faral
Reom przyjął naszych bohaterów w swoim biurze. Bardzo się zdziwił, że bohaterowie tak z dobroci serca pomogli twileczkom. Zaproponował więc pewne zadanie (w grę wchodziło przynajmniej 10000 kredytów), ale to chciał się umówić na dzień kolejny.

(1 PD za zakończenie sprawy z twileczkami. Tutaj muszę tez powiedzieć, że Reom jest głównym zleceniodawcą w przygodzie "Beyond the Rim", i przygoda daje kilka wskazówek, jak doprowadzić do spotkania; ale gracze dali mi okazję na srebrne tacy :) )

Wracając na statek wookie i dwie dziewczyny postanowili odwiedzić Tasia's Tapcafe, miejsce gdzie starano się utrzymać kulturę Alderaan przy życiu. Można też tam było zagrać w Sabacca. Skorzystał więc z tego Chundaar... I w pierwszym rozdaniu wygrał całą pulę! Całe 5000 kredytów.
Reom
(1 PD dla wszystkich za ten niesamowity łut szczęścia. Powiem wprost, że wookie ze swoimi statystykami nie byłby wstanie tego dokonać, ale użył jeden punkt przeznaczenia, by zamienić zieloną kość na żółtą (szansa na tej kości była więc 1 do 12, ale musiał mieć jeszcze do tego zdany test). jak nie kochać mechaniki za takie chwile? Ostatnio przeczytałem Drogę Zagłady, więc wiedziałem, jak wygląda rozgrywka w tej grze. Ostatni zaś dodatek (Suns of Fortune) daje zasady mechaniczne do partii w Sabacca.)

Cała drużyna wróciła na statek, i tam Arti razem z Carlem mógł w końcu naprawić J9.

(1 PD dla wszystkich, +1 PD dla Artiego)

Kiedy tak siedzieli na statku i czekali na dzień kolejny, odwiedzili ich ludzie, młoda i bezczelna dziewczyna Red oraz milczący i smutny facet na którego wołali Cichy. Red powiedziała, że Faral chciałby się spotkać z Chundaarem w opuszczonym doku  i udowodnić mu, że wcale nie potrzebuje pazurów, by zrobić z niego pulpę. Chundaar przyjął wyzwanie.

Wszyscy podejrzewali zasadzkę, więc Carl ruszył pierwszy na przeszpiegi. Wyminął niezauważony Red i zasiadł gdzieś w opuszczonym żurawiu załadunkowym.

(1 PD dla wszystkich, +1 PD dla Carla za udane działania infiltracyjno-prewencyjne; fajnie wyszło, bo żuraw tam był, bo tego chciał gracz (wydał żeton przeznaczenia))

Reszta drużyny doszła na umówione spotkanie, chociaż Red zaczęła prowokować Mirtę. Dwóch potężnych wojowników wyszło na spotkanie ze sobą...

(I poszły żarty związane z "Fight like a girl club" ;) )



Walka była zawzięta, chociaż wyniku można było się spodziewać po pierwszym ciosie. A pierwszy cios Farala był bardzo, bardzo mocny (krytyk, po którym Chundaar po każdej akcji tracił punkt Strain, a podczas tej sesji jego Strain wynosiło tylko 6!). W końcu Faral podniósł Chundaara i rzucił nim o ścianę tak mocno, że tamten zemdlał. W tym czasie Falco i Arti podbiegli ratować Chundaara, a Mirta która stanęła tam z nimi wyciągnęła potajemnie swój blaster. I kiedy Chundaar odzyskiwał przytomność, to podekscytowana Red wyskoczyła do przodu, uderzyła swoją pięścią w otwartą rękę i rzuciła zadziornie hasło do drużynowych dziewczyn "to co, któraś suczka chętna?". W tym momencie Mirta odwróciła się z wyciągniętym blasterem, i ku zaskoczeniu wszystkich, pociągnęła za spust. Strzał tylko lekko zranił Red, ale krytycznie ranny Feral zareagował bardzo szybko. Nie zważając na swoje rany, pochwycił swój wibrotopór, doskoczył do Mirty i ściągnął ją jednym brutalnym ciosem (zeszła zalana własną krwią na -1 i zaliczyła dwa krytyki). Chundaar wtedy zaczął... przepraszać za zachowanie swojej towarzyszki, i mu się udało uspokoić całą sytuację.

(Strzał zaskoczył wszystkich, graczy oraz mistrza gry na czele. W tym momencie miałem wrażenie, że wyczułem nie tylko rozłam w drużynie, ale też dezorientację, która się zwiększyła po tym, jak pilotka padła. Jedni chcieli walczyć (łącznie z rzuceniem kontenera przez Carla na ludzi na dole), inni poddać się, trzeci uciec. Wyszło co wyszło.

Nie było czasu dopytać się, dlaczego taka reakcja wyszła w grze (i to chyba był mój największy błąd na sesji, a przy okazji, mam kolejny powód do rozmyśla o komunikacji na linii MG - Gracz), ale mam swoją teorię. Ciekawe czy prawdziwą - gracz dawno nie grał w takie sesje (hack'nslash ostatnio z tego co mi wiadomo), zaś dawniejsze sesje chyba były przepełnione klasycznymi warhammerowymi mhrocznymi zagrywkami - wszędzie zdrady, kłamstwa, ciosy w plecy i kradzieże ekwipunku. Wyszła więc reakcja "działaj pierwszy, bo inaczej ciebie zabiją/okradną/zgwałcą". Duże też prawdopodobieństwo, że słabo zarysowuję kompas moralny enpecetów - nie każdy z nich jest przecież zimnym mordercą, gwałcicielem, skurczysynem i pomiotem rancora.

Co do sytuacji - najpierw złe nowiny. Obligacja Mirty i Chundaara rośnie o 1. W pierwszym przypadku (Oath, czyli własna narzucona obligacja), bo to w moim mniemaniu (i gracza od wookiego) nie było godne zachowania Mandaloriana (według Supercommando Codex). Znaczy gracz od Mirty stwierdził, że udowodni, że ten strzał był jednak w naturze mandaloriańskiej, więc możliwe że cofnę tą decyzję (bo i gracz do końca nie określił którą ścieżka podąża - True Mandalorians, Pacyfiści czy Death Watch, czy co tam jeszcze istnieje). Obligacja Chundaara rośnie zaś, nie dlatego że przegrał walkę, ale z powodu zachowania Mirty. "Zdrajca zawsze otacza się sobie podobnymi" powiedział Faral na odchodne. Zaryzykuję stwierdzenie, że dla Chundaara te +1 do obligacji było większą karą, niż przegrana walka czy dwa wyniesione krytyki.

Dobre nowiny: Wszyscy +2 PD, dodatkowo Chundaar +1 za całokształt (walka, honorowe zachowanie i załagodzenie sytuacji, która faktycznie mogła kosztować kogoś życie), oraz Mirta +1 PD, bo na błędach człowiek się uczy, a wszystko co nas nie zabije, tylko nas wzmocni.)

Po spotkaniu i wycofaniu się na statek (i przetestowaniu na Chundaarze bacta tank), drużyna czekał na dzień kolejny.

Na statku został Chundaar w słoiku i Mirta liżąca rany, reszta udała się do Reoma. Tam dowiedzieli się o zaginionej fregacie Sa Nalaor, która to służyła po stronie Separatystów. Znajdować się tam miały zagubione technologie z czasów Republiki, ale okręt po ostatnim skoku w nadprzestrzeń po prostu zaginął. Teraz jednak Reom zdobył HMP (Hyperspace Message Pod), wysłany dawno temu z Sa Nalaor, i posiadał dane o ostatniej znanej lokacji statku. Reom obiecał zapłacić 10000 kredytek, lub nawet podwoić lub potroić stawkę, jeżeli poszukiwania będą bardzo owocne. Co prawda drużyna chciałaby jakąś zaliczkę, ale Reom był dobrym negocjatorem, odpornym na gadkę Carla i wypiętą dumnie pierś Falco.

CIS Banking Clan Frigate, do tej klasy należał Sa Nalaor
Arti wyciągnął dodatkowe informacje z HMP, i przez to drużyna miała lepsze dane na temat hiperskoku.

HMP
(1 PD dla wszystkich, +1 PD dla Artiego za wyciągnięcie dodatkowych danych)

Drużyna dowiedziała się też, że czekają na przylot droida protokolarnego IT-3PO, droida który kiedyś służył na Sa Nalaonor. Podczas jednak wyciągania informacji z HMP w pobliskim warsztacie, Carl zauważył, ze śledzi ich jakiś rodianin. Sprytnie zaszedł rodianina od tyłu, i do statku wrócili w czwórkę (1 PD dla wszystkich, +1 PD dla Carla za przechwycenie rodianina).

Na statku po udanym przesłuchaniu (rodianin pracował dla Yav Yiyara i dla firmy Yiyar Salvage), rodianin został wepchnięty do tajnej skrytki w celu wyrzucenia go gdzieś po drodze na innej planecie.

(1 PD dla wszystkich)

Jako, że było trochę czasu do przybycia droida, zdrowsi panowie postanowili wypaść na partię na Sabacca, zaś Falco postanowiła odwiedzić Arrunę, uwolnioną kuzynkę Reoma, (i chyba wyciągnąć kilka informacji o Reomie). Panowie wzbogacili się o 300 kredytów, zaś Arruna zatańczyła dla Falco.

(1 PD dla wszystkich)

Drużyna wracała na pokład, gdy z ich statkiem (z Mirtą konkretnie) skontaktował się Reom. Mówił coś, ze dostawa droida się spóźnia... i w tym momencie było słychać strzały. Reom wcześniej jednak dał namiary w którym doku miał wylądować droid.

Yav Yiyar, szef rodianów
Część drużyny (Arti i Chundaar) ruszyła do doku, część do zleceniodawcy (Falco i Carl). Mirta została za sterami. Reom się jednak z nimi skontaktował, i powiedział, że nic mu nie jest, jest tylko lekko ranny. I niech uwolnią droida, bo to priorytet.

Kiedy drużyna doszła do doku, zauważyli 5 rodianów, zgłuszonych dwóch ochroniarzy i wynoszonego IT-3PO. Chundaar natychmiastowo otworzył ogień i wezwał posiłki. Banda rodianów starała się uciec z droidem, drużyna zaś starała się ich powstrzymać. Finalnie sytuację uratował R2-D2 który wyjechał prosto pod nogi dwóch porywaczy noszących IT-3PO (nie wyszedł im rzut na przeskok, a przygoda przewiduje przeszkadzajki nie tylko na drodze ścigających, ale też ściganych). Wyszedł oczywiście C-3PO i zaczął przepraszać, za zachowanie swojego towarzysza ;)

Walka się skończyła kiedy padło trzech rodianów i jedne sanie grawitacyjne (jeden z graczy wydał żeton przeznaczenia, by odechciało się pozostałym walki). Błyskawica przy okazji wystartowała bez zezwolenia (i zderzyła się z drugim frachtowcem, który akurat wlatywał do Koła, uszkadzając "trochę" statek). Drużyna nie czekała na ochronę, by się tłumaczyć, władowała się na statek i pospiesznie ewakuowali się w nadprzestrzeń, na poszukiwanie Sa Nalaor.

(5 PD dla wszystkich, za całokształt - wiele się działo, każdy miał tam jakiś udział i porażki, ostatecznie droid został uratowany)

Postanowiłem zrobić mały eksperyment, i każdy z graczy może przydzielić 1 PD dowolnemu innemu graczowi. Chwilowo jest to tajne, chyba że na przyszłość gracze chcą mieć to jawne. Po co? Dla mnie to dobra informacja, zobaczę na co zwracają uwagę moi gracze uwagę, i czego oczekują nie tylko od sesji, ale też jakie mają oczekiwania względem graczy.

Co sobie cenią gracze? To że się pamięta o innych graczach i robienie coś dla nich, wprowadzanie trochę życia do sesji poprzez odgrywanie postaci czy jakąś małą pierdołę. Wysoko stoi ratowanie dupska drużynie lub pojedynczych postaci graczy.

Gracze zdecydowali, że ich PD pójdą do Chundaara (1 PD), Mirty (1 PD) i Falco (2 PD). Czekam na jeszcze jedno przydzielenie, ale trochę się to ociąga, więc postanowiłem już umieścić raport.

(Prawie) Ostateczne PD:

Mirta - 19
Carl -  18
Chundaar - 19
Falco - 19
Arti - 18

Oczywiście, jak zawsze gracze mogą się dopominać o dodatkowe PD, jeżeli przekonają mnie, że w jakimś przypadku powinni dostać dodatkowego pedeka ;)

Podsumowanie i Wnioski

Co do samej przygody - udało mi się rozegrać całą część pierwsza. Nie było to trudne by zamknąć to w pięciogodzinnej sesji, gdyż część pierwsza to głównie rozmowy i zbieranie informacji (za wyjątkiem gonienia porywaczy droida). Czas wydłużył się głównie za sprawą Farala, elementu dorzuconego (i improwizowanego) ze względu na obligacje (statystyki w podręczniku głównym dla rożnych indywiduów są fajne i łatwe w szybkim użyciu).

Drużyna mogła po drugiej rozmowie z Reomem poszukać kilka dodatkowych informacji na temat statku, Isotech, samego Reoma, czy planety na której to niby ma przebywać Sa Nalaor. podręcznik to przewiduje, ale gracze podeszli prostolinijnie, i nie kombinowali nic w tym kierunku. Możliwe, że to mój błąd, że nie wskazałem im takich działań. Z drugiej strony, nie chodzi o to, by prowadzić ich za rękę.

Cześć pierwsza nie jest liniowa, i to się chwali. Najważniejszym punktem chyba, który zmienia bieg przygody, to porwanie IT-3PO. Kilka innych rzeczy też mogło wyglądać inaczej.

Najbardziej na sesji chyba błyszczał Chundaar. To była jego opowieść. Przynajmniej w pierwszej części, bo w drugiej lewitował w bacta tank. Arti zdecydowanie więcej się nagrał niż ostatnio, i nawet go w pewnym momencie poniosła adrenalina, że się tak zapomniał, że swoim okrzykiem ogłuszył wszystkich (dobrze że na uczelni nie było już nikogo). Najmniej na sesji według mnie uczestniczyła Mirta, ale to chyba ze względu na pierwszą sesje od dawna (która nie jest hack'n'slashem), i ze względu na to, że nie wiem jeszcze do końca jak gra i czego oczekuje. O jej nieoczekiwanym "Han Solo strzela pierwszy" już pisałem wcześniej, więc nie będę się powtarzał (i poczekam na dodatkowe wyjaśnienia). Carl i Falco nie mieli aż tyle do roboty co ostatnio, ale grali na swoim standardowym dobrym poziomie.

Jak zawsze wyszło, że kilka zasad źle zrozumieliśmy (znaczy ja źle zrozumiałem), ale wszystko się wyprostowało. Czytanie podręcznika nie uczy gry, bo jak czytasz kilka systemów, to wszystko ze sobą się zlewa. Najlepsza nauka to nauka na sesji, i jestem zwolennikiem podejścia, że warto zatrzymać sesję na 5 minut i wyprostować tych kilka rzeczy.

Zgodnie ze wskazówkami z przygody, moja drużyna dostałaby 15 - 20 PD na głowę. Jak widać, niewielkie rozróżnienie wyszło.

Fajnie, jest drugi podręcznik w drużynie. Nie muszę więc taszczyć całego mojego tatałajstwa :)

Była to sesja w EotE do której byłem najmniej przygotowany. Z mojej perspektywy jako MG chyba była to najgorsza z trzech sesji (mało myślałem, dałem ciała kilka razy jak widzę to po sesji, kilka motywów pewnie bym rozegrał w inny sposób), ale zobaczę co mi reszta przekaże.

Jeden z graczy stwierdził, że pogoń za porwanym droidem kojarzył mu się z tym:


Co się podobało, a co nie na sesji graczom? Co ciekawe, finalna scena została różnie odebrana przez różne osoby. Dla kogoś była bardzo ciekawa, dla kogoś nudna, komuś nie spodobało się szybkie pochopne strzelanie wookiego. Walka wookich z jednej strony dla części była emocjonująca, mimo że nie brali w niej udziału. Z drugiej strony Faral miał bardzo wysokie współczynniki (brałem je bezpośrednio na szybko z podręcznika, nie była to moja rozpiska), to się nie podobało. Część graczy docenia interakcje między postaciami i między enpecetami. Strzał na Hana Solo został różnie odebrany - nie tyle sama akcja została źle odebrana (bo to nawet się podobało jako zagrywka niektórym graczom), co po prostu źle zostało odebrane nie pomyślenie o konsekwencjach jakie mogły się odbić na całej drużynie.

2 komentarze:

  1. ad eksperyment
    "każdy z graczy może przydzielić 1 PD dowolnemu innemu graczowi."

    Też z tym eksperymentowałem. Każdy z graczy miał małą pulę na koniec sesji dla jawnego rozdzielenia. By każdy mógł pokazać co mu się podobało u innych. Później poszliśmy w drużynie za ciosem ponownie i każdy ma małą pulę do rozdysponowania ale już podczas sesji (MG też) i to w fizycznej formie np. żetonów czy kamyczków. Tak by informacja zwrotna była przekazana jak najbliżej fajnej sytuacji. (niektórzy zapominali co im się podobało, inny żmudnie notowali wszystkie i później wybierali). Co ciekawe to jeśli gracze się rozkręcą to zaczynają dawać te PDki na prawo i lewo i "te same" PDki zaczynają krążyć wkoło. To jest takie szybkie i często niewerbalne poklepanie po plecach czy danie +1. Stosujemy teraz ten patent wszędzie niezależnie od systemu i który z nas prowadzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakkolwiek obydwa przytoczone rozwiązania różnią się od siebie, jedno jest niejawne, a drugie jawne, a gdy dodamy jeszcze do tego większą ilość PDków do rozdysponowania i to w czasie rzeczywistym, wtedy w zasadzie każda z metod będzie skutkowała innym wynikiem.
      Przynajmniej ja tak to widzę. Kiedy miałem przyznać komuś jednego PDka, musiałem obrać jakieś kryterium, i w zasadzie doszedłem do wniosku, że z chęcią podaruję go osobie, która najbardziej i najlepiej wchodzi z interakcję z innymi graczami, budując w ten sposób poczucie przynależności do grupy pośród innych graczy. Także nie kierowałem się epickimi akcjami, które kto wykonał.

      Dlatego, przyjmując Twój model przyznawania PDków, nie byłbym w stanie przydzielić go według mojego kryterium.

      A z ciekawości mam jeszcze pytanie do Ciebie bohomazie, czy mógłbyś podać dokładną pulę PDków do rozdysponowania jaką posiada/posiadał u Ciebie gracz, a także liczbę graczy podczas takiej przykładowej sesji.

      Usuń