czwartek, 27 lutego 2014

Beamhit Czyta - Star Wars: Uczeń Jedi - Narodziny Mocy

Uczeń Jedi to seria książek opisującą przygody młodego trzynastoletniego Obi-Wana, oraz jego mistrza Qui-Gon Jinna. Znaczy kiedy poznajemy tych bohaterów, to jeszcze nie są uczniem i mistrzem. Tak w ogóle kiedy ich poznajemy, to Obi-Wan zostaje oddelegowany ze Świątyni Jedi do Korpusu Rolniczego. Bo okazał się nadpobudliwym kretynem którego łatwo można było sprowokować. I w ten oto sposób "pyry w polu" i "krowie wymiona w oborze" czekały na wyrośniętego prawie trzynastolatka.

Oczywiście, nasz bohater miał nadzieję, że Qui-Gon Jinn wybierze go na ucznia. Ten jednak postanowił nie wybierać sobie ucznia, bo coś tam, bo coś tam, bo stracił poprzedniego padawana, bo cierpi, bo nie. Ale jak zwykle Yoda ma racje, i przewidział, że los tych dwoje jest połączony ze sobą.

I tak podczas podróży na jakieś kosmiczne zadupie, rolnik-jedi i emo-dziad-jedi spotykają się ze sobą, i wplątują się w bezpardonową walkę pomiędzy korporacjami górniczymi.

Książka jakoś mnie nie porwała, być może dlatego, że to seria przeznaczona do młodszych czytelników. Mamy tutaj dwie korporacje górnicze, tych "złych", prezentowanych oczywiście przez huttów i ich przydupasów whiphidów, oraz tych "dobrych", którzy chcą mieć pracowników, a nie niewolników, reprezentowanych przez ludzką dziewczynę i arconów. Mamy tez niespodziewane wyjście z nadprzestrzeni, walkę z piratami, przymusowe lądowanie na opuszczonej planecie, i walkę z jakimiś pterodaktylami. To wszystko takie sobie.

Z ciekawych rzeczy, wartych do zapamiętania dla Mistrzów Gry:

- Gdy młody uczeń nie zostanie wybrany na padawana do trzynastego roku życia, to jest odsyłany do jednego z Korpusów (Samo)Pomocy (Chłopskiej).

- Na trasach w nadprzestrzeni można ustawiać miny, które zmuszają statek do wyjścia z nadprzestrzeni.

- Od wybicia Sithów przez Darth Bane, nic się nie zmieniło w kopalnianym życiu. 1000 lat później, dalej jest tak źle z warunkami pracy i traktowaniem górników, jak było.

- Huttowie o dziwo potrafią bardzo szybko pełzać. Obraz ociężałego Jabby jakoś nie pozwolił mi dopuścić takiej myśli do siebie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz