niedziela, 5 stycznia 2014

[Raport] Bacchanal


Zagraliśmy w Bacchanal, mini system z 2005 roku. Jest jeszcze wersja karciana, myśmy rozegrali sesję w 4 osoby w wersję klasyczną, na kościach.

I tak zaczęła się nasza przygoda z Tais, Livią, Valentinusem i Fabiusem.

Naszym zadaniem było odnaleźć swoich towarzyszy i uciec z miasta Puteoli, na które to spłynęło szaleństwo orgii. Wszystko pije, chędoży się i morduje w ekstazie.

Mechanika jest prosta, rzucasz pulą kości i sprawdzasz co się stało. Kiedy jedna z dwóch specjalnych kości będzie miała najwyższy wynik (Żołnierz lub Towarzysz) następuje koniec twoje przygody. Niestety, ta losowość jest jednym z minusów tej gry.

Przed grą obawiałem się, że może to oznaczać, że ktoś może zakończyć grę już na pierwszym rzucie. I niestety, wykrakałem sobie. Postanowiliśmy jednak chwilowo zignorować ten wynik, by za szybko nie kończyć sesji. Ale i tak okazało się, że moja postać padła trupem w trzeciej kolejce, a reszta graczy kręciła się od jednej eskalacji dekadencji do drugiej.

Kolejny poważny minus, każdy opisuje swoją przygodę. Teoretycznie interakcja między graczami i postaciami nie istnieje. Jeżeli miałbym porównać sesję do orgii, to polegałaby to na tym, że wszyscy siedzą i tylko się masturbują.

Mała gra, raczej w moim odczuciu pomiędzy średnią, a słabą. Pechowy gracz nie ma nic więcej do roboty na sesji, natomiast jak lubię interakcje pomiędzy postaciami graczy (i pomiędzy samymi graczami), to tutaj były one zerowe. Fajnie by było, gdyby system był trochę podobny do Panty Explosion Tokyo Head Pop, gdzie opis twoich rzutów leży na barkach dwoje innych graczy.

Raczej nie polecam.

2 komentarze:

  1. Kolejny onan game od tych niby wielkich i wspaniałych dizajnerów z hameryki, rotfl. Tylko zjeby w stylu filipka mogą fapować nad tym szajsem.

    OdpowiedzUsuń