środa, 1 stycznia 2014

Beamhit Zalicza - Stranglehold


Tak jakoś się złożyło, że prawie w jednym czasie zaliczyłem trzy filmowe strzelanki. Mam więc niejako porównanie (Modern Warfare, Stranglehold, Binary Domain). W wielki skrócie - Stranglehold wypadło tutaj najsłabiej.

Stranglehold (gra firmowana przez Johna Woo) opowiada dalsze losy inspektora "Tequili" Yuen'a, bohatera filmu Hard Boiled (czy też nasze polskie wspaniałe tłumaczenie - "Dzieci Triady").

Oddajmy hołd macho-twardzielom z lat osiemdziesiątych/dziewięćdziesiątych...
Sam film miał dużo typowej kiczowatości z opowieści o super twardzielu, który rozpieprza w drobny mak 2000 ludzi. Problem w tym, że Stranglehold poszło jeszcze dalej, i mamy na ekranie do zabicia 20000 złoczyńców wszelkiej maści (+obowiązkową zdradę, panienkę w opałach i umieranie ukochanej w ramionach).

To jest chyba największa bolączka tej gry - po prostu natłok przeciwników był tak duży, że gra zaczynała mnie nużyć. I nie, nie mam nic przeciwko hordom przeciwników - tylko od tego mam serię Serious Sam. Zaś Stranglehold to po prostu pierwszy Max Paine na sterydach. Na potrójnych sterydach.

Nie wkurwiaj młynarza...
Tak, gra jest bardzo podobna do Maxa Paina. Akcję widzisz z za pleców bohatera, oraz masz do dyspozycji spowolnienie czasu (+kilka specjalnych akcji). Od czasu do czasu dostajemy minigrę, gdzie horda przeciwników do nas mierzy z broni, a my stoimy jak ten kołek w płocie i się tylko odchylamy na lewo i prawo, by unikać kul. I przy okazji strzelamy do przeciwników. Jest też etap w starym stylu - celowniczka na szynach. A jeżeli jest element który wyjątkowo mnie śmieszył, to są nimi headshoty. 95% headshotów ma tą samą animację - gość dostaje strzał w głowę (!), wrzeszczy z bólu (!!), chwyta się za tą głowę, jakby to był postrzał w kolano (albo jakby mu komar wpadł w oko) (!!!), i pada na ziemię jęcząc (!!!!). No istne żywotne terminatory.

Okej, a teraz może jakieś plusy. Grafika jak na dzisiejsze standardy ujdzie (a gra jest z roku 2007), widać, że Tequila to Chow Yun-fat. Spowolnienia też wyglądają fajnie. Kolejny jednak plus, to nie zasługa gry per se, tylko polskiej lokalizacji. Gra posiada lektora tak jak w filmie (tutaj bardzo kapitalnie wypadł Mirosław Utta), co fajnie przypomina nam, że mamy do czynienia z grą filmową.

Na koniec - grę kupiłem gdzieś tam kiedyś w jakiejś wyprzedaży w jakimś hipermarkecie za 5 złotych. I tak sobie stała na półce, aż się doczekała. Gra niedostępna z tego co się orientuję w dystrybucji cyfrowej, jak ktoś chętny to na allegro chodzi po 5-15 złotych. Można odwiedzić chyba też jakieś Media Markt i pogrzebać w koszyku z taniochami. To średnia gra, w tej cenie IMO można sobie kupić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz