poniedziałek, 9 grudnia 2013

[Recenzja] One Finger Death Punch



Gram sobie w One Finger Death Punch, i wciąga jak diabli. Syndrom "jeszcze jeden poziom" dopadł mnie w całej okazałości.

OFDP to bardzo prosta gra. Jest to tak zwana gra rytmiczna, gdzie musisz w odpowiedniej kolejności i sekwencji naciskać odpowiednie przyciski. W tym przypadku są to aż całe dwa przyciski (domyślnie - lewy i prawy przycisk myszy, można jednak grać na klawiaturze).

Stoisz więc sobie pośrodku, a z lewej i prawej naciągają na ciebie hordy przeciwników. Przeciwników, którzy chcą pokazać, że ich kung-fu jest lepsze od twojego.

Grafika jest prosta ale przyjemna dla mojego oka. Całość walk opiera się na pomyśle który został zapoczątkowany 12 lat temu przez serię Xiao Xiao, czyli na walkach stickmenów. Czyli jest brutalnie (krew, czasami zbliżenie na łamane kości czy wylatujące serce) i kungfuntastycznie (walczymy rożnymi stylami).

Kampania to chodzenie po mapie i zaliczanie kolejnych walk. Przy okazji odblokowujesz umiejętności specjalne, które pomogą ci stanąć przeciwko hordom. A po zaliczeniu (bardzo długiej) drogi, odblokowujesz kolejny poziom trudności. A później jeszcze kolejny. Oprócz tego masz tryb survival, blind survival (tryb bez podpowiedzi) i tryb "no luca no" (survival z przeszkadzającym kotem, którego trzeba odganiać z przed monitora).

Przeciwników na swej drodze spotkamy kilka rodzajów. Podstawowy to szarak, przeciwnik którego eliminujemy jednym ciosem. Wyżej stoją kolorowi przeciwnicy (wiem jak to brzmi...), których musimy pokonać przynajmniej dwoma ciosami. Najwyżej zaś stoją brawlerzy, kolorowi przeciwnicy w koronach. Kiedy takich zaatakujemy, walczymy tylko z nim i musimy wykonać odpowiednią sekwencję (składającą się nawet z 20 ciosów, ale zazwyczaj wystarczy 3 do 12 ciosów).

Jak wspomniałem, w trybie podstawowym łazimy sobie po mapie i zaliczamy kolejne misje. A te można podzielić na:

- Mob - twoim zadaniem jest pokonanie określoną ilość przeciwników. Posiadasz ograniczoną ilość punktów życia (standardowo 10, ale zdarzają się poziomy z 1 punktem życia) i przeciwko sobie całą zgraję niemilców (na poziomie "student" największa grupa to chyba 245 przeciwników).

- Multi - walczysz z dosyć małą ilością przeciwników, ale po ich pokonaniu grasz jeszcze raz, ale tempo bardzo przyspiesza. I tak cztery razy (student) lub pięć (master). Kiedy pisze te słowa nie doszedłem jeszcze do grandmastera.

- Light Sword - dużo przeciwników i na dodatek bardzo szybkie tempo. Wszystko zabijasz jednym ciosem swojego miecza świetlnego, za wyjątkiem ostatniego przeciwnika, który zawsze jest brawlerem.

- Nunchaku - to samo co Light Sword, zmienia się tylko broń.

- Thunderstorm - To samo co Mob, ale widoczność jest bardzo ograniczona.

- Speed - to samo co Mob, ale musisz się jeszcze zmieścić w określonym czasie.

- Retro Film - to samo co Mob, ale trudniej walczy się z brawlerami.

- Survival - to samo co Mob, ale gra się dopóki nie zginiesz. Według mnie bardzo niepotrzebny tryb w kampanii.

- Dagger - rzucasz tylko nożami, oraz masz tylko jedno życie.

- Bomb - to samo co Dagger, ale rzucasz bombami.

- Smash - musisz określoną ilość razy wrzucić przeciwników na elementy otoczenia.

- Defender - musisz odbijać lecące sztylety. masz tylko jedno życie.

- Boss - walka z bossem (zazwyczaj jednym) który jest cały czas zmieniającym się kolorowym przeciwnikiem. Na poziomie student wyjątkowo nudne to jest, na masterze zaś etapy z bossami skutecznie podnoszą adrenalinę.

Grę polecam wszystkim lubiącym dynamiczne proste gry. Na Desura chodzi po 8 złotych, ale ostatnio można ją dosyć często spotkać w różnych paczkach czy innych humblach.

Poniżej wrzucam zaś mój gameplay z jednego z pierwszych poziomów na Masterze:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz