poniedziałek, 11 listopada 2013

[Raport] Armie Apokalipsy - Nocne Życie Aniołów #5


Streszczenie, dla mnie i dla graczy:

Azel i Raphael wyruszyli do Świątyni, każdy z nich ze swoim natchnionym (Chris i Jet). Tam udali się na spotkanie z Cameą. Dowiedzieli się, że Camea ma przez najbliższy tydzień służyć Reevelowi.

A ten nonszalancko wszedł po północy do "gabinetu" Camei, i się zaczęło. Zelota pastwił się słownie nad chłopcami, oraz nad ich panią. Zdarł z niej ubranie i molestując ją, obserwował reakcje naszych bohaterów. Skończyło się na tym, że Reevel pożegnał się z naszymi aniołami, i wyprowadził na smyczy naszą małą Archontkę.

Chłopcy spotkali się z Red, i w piątkę ruszyli do knajpy, pić na smutnego. Dowiedzieli się przy okazji, że anioły postanowiły zniszczyć Destro. Nawet zaobserwowali dwa furgony załadowane ludźmi dwóch Templariuszy.

Anioły smutno piły, i smutno się macały. Znaczy Azel z Chrisem, a Raphael z Red i Jet. I pewnie by tak czas im minął, ale do klubu wszedł nowy anioł. Był to Zelota J(ezael), jak się później przedstawił.

J, nowe ciacho w mieście
J dosiadł się do naszych bohaterów, i zaczął im "gratulować". Stwierdził, że to przez nich, dwóch największych dupków-templariuszy dało totalnie ciała. Okazało się, że Destro to "sprytna mała suka" (jak ją określił J), i rozmieściła na terenie miasta trzy taktyczne ładunki nuklearne. Zostaną one odpalone, kiedy zginie. Efekt jest taki, ze teraz Skrzydlaci nie tylko nie mogą ją zabić, ale również muszą dbać o to, by coś się jej nie stało.

W międzyczasie, po paru głębszych, padło hasło, że mała orgietka dobra jest na smutki. J zaproponował wypad do siebie. Raphael i Red zdecydowali się zabawić, Azel postanowił spędzić kameralną noc z Chrisem.

Drużyna się rozdzieliła. Azel z Chrisem w międzyczasie podrzucili też Jet do domu Raphaela, a później pojechali do siebie. Tam zostali zaatakowani przez jakiegoś demona, ale Azel bez większych problemów sobie poradził. Chociaż kolejny samochód poszedł do kasacji.

Druga grupa doszła do domu J. Tam okazało się, ze ktoś na nich czeka - anielica Viriel. Charakteryzowała się ona dosyć egzotycznym piercingiem.

Viriel
Viriel była grzesznicą, ale dzięki "staraniom" J, wróciła do łask. Ta dwójka jednak przypadła sobie do gustu na tyle, że żyją ze sobą dalej.

Tymczasem Chris przygotował kąpiel dla swojego pana, co przerodziło się w miłą grę wstępną w wannie, zakończoną spotkaniem w łóżku.

Podobnie R, J, Red i Viriel - spotkanie przerodziło się w alkoholową orgię ze spankingiem w tle.

Wnioski, spostrzeżenia i inne takie:

- To było krótkie spotkanie (sesja 3 godziny trwała), ale ważne że było. Ostatnie spotkanie w tej grupie było ho, ho, ho... prawie 5 miesięcy temu.

- Nic szczególnego się tak naprawdę na sesji jak widać nie wydarzyło, było dużo gadania, przymilania i slurpania.

- Jedna walka epicka została przeprowadzona na moich zasadach domowych; jestem zadowolony z wyników, walka faktycznie jest (w moim mniemaniu) mniej przewidywalna.

1 komentarz:

  1. Przecież podczas tego waszego grania nie dzieje się nic prócz ruchania. Strasznie jałowe toto w moim odczuciu.

    OdpowiedzUsuń