wtorek, 29 października 2013

[Recenzja] Loren The Amazon Princess


Winter Wolves to niezależna grupa produkująca gry komputerowe, które wypełniają niszę Visual Novels. Loren zaś to gra, w której starają się połączyć ze sobą gatunek VN z RPG. Nie pierwszy raz zresztą.

Tytułowa Loren to córka władczyni amazonek, która pewnego dnia wyrusza na ratunek swojej zaginionej matki (co jak zwykle okaże się początkiem o wiele większej intrygi). I w tym momencie drogi graczu na scenę wchodzisz ty. Jako ludzki niewolnik z urodzenia lub oddana sama z siebie w niewolę elfia panna, będziesz towarzyszył swojej pani.

Otóż to, jesteś po prostu pomagierem. Samo to trochę wywraca już koncepcję komputerowych erpegów. Ale nie jesteś taki bezbronny i biedny. Z biegiem czasu masz coraz więcej do powiedzenia, zdobywasz zaufanie, a kto wie, czy być może i nie zdobędziesz serca swojej pani.

W pewnym momencie w grze pada hasło, że "miłość jest tym, co tworzy z nas bohaterów". I to właśnie  wokół tego zdania zbudowana jest gra. Przynajmniej tak stara się zrobić.

Bowiem gra skierowana jest do osób, które w takich produkcjach jak Dragon Age i Mass Effect najbardziej jarały się możliwością wirtualnego romansowania. Oczywiście, ma też inne aspekty (walka i questy), ale o tym później.

Na swej drodze spotkasz kilku bohaterów, z którym będziesz mógł romansować. Gra jest z tych poprawnie politycznych, możemy więc podrywać dwie postacie heteroseksualne (pan i pani), dwie postacie homoseksualne (pan i pani) i dwie postacie biseksualne (pan i pani). Jeżeli mało, to dodatek The Castle of N'Mar wprowadza dwie dodatkowe postacie biseksualne (znowu pan i pani). Wszystko to oprawione w erotycznym (ale nie pornograficznym) sosie. Oczywiście, są tez inni bohaterowie którzy przyłączą się do drużyny, a nie będą chcieli iść z twoją postacią do łóżka.

Dla każdego coś miłego.
Jeżeli ktoś jednak będzie nie zainteresowany jakąś formą romansowania, wystarczy że nie będzie wybierał odpowiednich opcji rozmów w czasie gry. A te są jasno przedstawione, więc nie ma żadnych ukrytych opcji prowadzących do hiszpańskiego yaoi, którego nikt się nie spodziewał.

W ogóle Loren pod względem nie przekraczania linii komfortu grającego to trochę dziwna gra. Można wyłączyć sceny erotyczne, albo włączyć opcję pokazującą lepiej ubranych bohaterów. O ile w normalnej grze według mnie, ma to rację bytu, to nie wiem kto kupuję grę półerotyczną, by wyłączyć erotykę.

A tak, ubrania bohaterów... ta gra to jedno wielkie Eye-Candy, i większość napotkanych przez nas postaci będzie dzielnie prężyć nagie torsy (facety), lub nie do końca zasłaniać brzuszki i piersi (dziewoje). Pod tym względem gra każdą płeć traktuje równo, co widać chociażby po głównym bohaterze i jego napierśniku. Czy też raczej napleczniku powinienem napisać.

Przed wyruszeniem w dalszą drogę należy zebrać części pancerza...
Krasnoludka vs. Orki. Tak, to drodzy państwo jest krasnoludzka łuczniczka.
No dobra, a co z rozgrywką? To połączenie, Visual Novel z prostą mechaniką walki z JRPG. Wędrujemy po mapie, rozmawiamy z naszymi towarzyszami, zbieramy ekwipunek, walczymy, rozwijamy postać. Kiedy dochodzi do walki, mamy uproszczone przedstawienie walki. Możemy umieszczać bohaterów w pierwszym rzędzie (którzy atakują wręcz i nie dopuszczają przeciwników do drugiej linii), lub drugim (skąd działają tylko ataki zasięgowe). W zależności od szybkości naszych ataków, ustalana jest inicjatywa. Jak pisałem, prosta walka w klasycznym JRPGowym stylu. Specyficzny jest też rozwój bohatera - każda postać jest dwuklasowcem - pierwsza klasa jest jedną z trzech podstawowych - warrior, thief i mage. Druga klasa to coś na kształt specjalizacji - blademaster, assassin, necromancer, demonblood, druid, gladiator, czy też w przypadku naszej postaci, hero. Specjalizacja się nie powtarza, dlatego każda spotkana przez nas postać jest jedyna w swoim rodzaju i posiada tylko dla siebie dostępne zdolności.

Ekran walki.
I oto cały urok tej gry. Prosta, momentami naiwna, dosyć przesłodka (ale - opisy są o dziwo dosyć... brutalne momentami; opisywanie krwi i wnętrzności średnio pasuje do przesłodkich bohaterów których widzimy na ekranie), ale grywalna. Dostępna nie tylko na windę, ale też na makach i linuxa.

Okno ekwipunku.
Minus? Jeden bardzo poważny - cena (zwłaszcza gdy chce się kupić łącznie z dodatkiem). Bez trafienia na jakąś promocję czy wyprzedasz nie podchodzić lepiej. Dostępne jest oczywiście demo, gdyby ktoś chciał zobaczyć jak to działa w praktyce.

Ale...

Gra jest na Steam Greenlight, i autor zapowiedział, że cena na pewno spadnie, jeżeli tam wyląduje. Czyli jeżeli ktoś chce, może oddać swój głos. 

Tego samego dnia, co pisałem ten tekst, okazało się, ze Loren przeszła przez Zielone Światło, i czeka teraz w kolejce na publikację.

3 komentarze:

  1. Noice. Wzięło mnie ostatnio na eprego-podrywanki. Gram w Agarest: Generations of War, który niedawno znalazł się na Steamie, ale jak na razie, jest dla trochę "za grzeczny". (I za długi, czy ta gra w ogóle ma koniec?) Czy można romansować z tym brodatym krasnoludem na piątym screenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Agarest, ale kiedy w to grać... Z podrywanek fajna jest Riviera na GBA, jestem naprawdę pod wrażeniem tej małej gry. Ale jest ona strasznie "lolicious", aż dziw bierze, że Nintendo to wpuściło na swoją platformę:

      http://www.youtube.com/watch?v=DDkJIHAPJjo

      Co do krasnoluda, to pojawiła się opcja "romansuj" podczas rozmowy z nim, ale mnie spławił (czytaj, nie da się z nim romansować). Ale za to smaruje on cholewy do krasnoludki. Też bym smarował na jego miejscu. A, widok czerwieniącego się brodacza, bezcenny :)

      A osoby z którymi można romansować:

      Loren i gladiator (postacie bi)
      matka Loren i półelfi czarodziej (homoseksualne)
      druidka i elfi zabójca (hetero)
      w dodatku - nekromantka (moja ulubienica) i mroczny elf (biseksualne)

      Powstaje część druga, tak przy okazji.

      Usuń
  2. You might be eligible for a complimentary $1,000 Amazon Gift Card.

    OdpowiedzUsuń