piątek, 4 października 2013

[KB #48] Jak "TO" opisać według Beamhita

A "TO" to oczywiście seks.

Wpis ten dedykuję przede wszystkim tym, którzy chcieliby wprowadzić elementy opisujące stosunek seksualny, ale stoją dopiero na początku tej trudnej i wyboistej drogi (to był sarkazm).

Nie jestem autorytetem w żadnym temacie, ale siedzę w tym biznesie 20 lat. 20 lat eksperymentów, prób i błędów, robienia z siebie idioty, niewypałów i różnych kretyńskich zagrywek. Być może ten tekst komuś pomoże. Na tyle, by też nie musiał tracić dwudziestu lat. Albo by przynajmniej nie robił z siebie idioty.

I jeszcze raz - wpis dla tych, którzy chcą. Całą grupą. To nie wpis "Po co", "Dlaczego", czy o "BHP przy stole" i "o wyższości LARPA nad kostkami". Liczę, że te tematy jednak zostaną przez kogoś przygarnięte jeszcze.

Penis, Członek, Kuśka, Kutas - Rzecz o Nazewnictwie

Na większości porad dotyczących opisywania "SEKSU (OCH NIE, TO SŁOWO LEDWO MI PRZEZ GARDŁO PRZELAZŁO)" powtarzała się jedna rada. Opisywać bez szczegółów, używać pięknych słów, i upiększać jak się tylko da. Pomijając ciekawostkę, że w większości przypadków prawie wszystkie czytane przeze mnie teksty pisały panie (panowie się wstydzą? wolą faktycznie tylko zabijać wielkie czerwone smoki na sesjach i dzielić skarby?), to powiem tak - zgoda. Tak też można.

Ale z mojego punktu widzenia - nazewnictwem można się bawić. Odpowiedni język i opis może podkreślać konwencję.

Po Pierwsze - Nazywanie Rzeczy Po Imieniu Nie Boli

"Członek" to "członek". Nie ma w tym nic zdrożnego czy śmiesznego. "Wagina" też nie jest śmieszna, czy jeżeli wolicie - "cipka". Jakkolwiek sam osobiście nie przepadam za ostatnim słowem. Wolę słowo "szparka". Z mojego punktu widzenia, naprawdę lepiej nazwać rzecz po imieniu, niż wrzucać wyszukanego "wojownika o czerwonej głowie wchodzącego w pudding miłości". Nazywanie rzeczy po imieniu dobrze wychodzi w większości scen.

Ocieram się członkiem o jej miłą szparkę. Czekam aż trochę zwilgotnieje, a wtedy pomału w nią wchodzę.

Całuję się z nim gorąco i namiętnie. Moje dłonie błądzą po jego plecach i pośladkach, zaś kolanem podrażniam jego członek przez spodnie. Czuję, jak jestem coraz bardziej napalona i jak coraz mniej się koncentruję.

Chwytam jego i swój członek w swoją dłoń. Ocieram je miło o siebie, a kciukiem podrażniam nasze żołędzie.

Krótko, rzeczowo, na temat.

Po Drugie - Może Być Śmiesznie i Rubasznie

Oczywiście, czasami jest miejsce na tego "wojownika o czerwonej głowie". Opisywanie miłości fizycznej nie musi być przecież ani super poważną sprawą, ani pracą doktorancką, ani wydumaną epopeją narodową. Przy czym tak, jeżeli chcecie, możecie na penisa wołać "Pan Tadeusz". Z mojego punktu widzenia, to jest dobre, kiedy faktycznie jest wesoła atmosfera przy stole, a sesja z założenia przypomina wesołą komedię, a nie cierpienia młodego Wertera. Dobrze się też sprawdza gdy jest to jakaś konwencja o trochę przerysowanych bohaterach - jak na przykład o wielkich i półnagich barbarzyńcach, którzy są twardzi w każdym calu.

(Gdzieś na sianie) Tyrpię kuśką o jej kasienkę i patrzę jak się śmieję. Oto nadjeżdża ułan!

(Gdzieś pomiędzy Conanem a Thrudem) Ściągam opaskę biodrową i prężę przed nią moją kamienną twarz, moje kamienne muskuły, i moją kamienną bardzo osobistą maczugę.

(I gdzieś niedaleko orientalnego klasztoru). Co? Używa Techniki Ośmiu Pchnięć wspomaganej Kocimi łapkami Na Poduszkach? Nie poddam się! Używam Sztuczki Kunoichi Żelazna Muszelka, a moje palce błądzące po jego ciele starają się wprowadzić go w stan Tysiąca Mil Mlecznej Drogi.

Śmiech to zdrowie.

Po Trzecie - Poetycko Tyż Piknie

Można oczywiście pokusić się o ładne i bajeczne opisy. Z mojego doświadczenia - pasuje to najlepiej do systemów high fantasy, systemach opartych na pięknych legendach czy przygodach szlachetnych rycerzy. Jeżeli wszystko wkoło jest delikatne, piękne i cudowne (i jest przy okazji dobre - w większości przypadkach rzeczy złe w takiej konwencji są brudne, brzydkie i paskudne), to i miłość fizyczna też taka musi być. Zwłaszcza, jeżeli wynika ona też z wzajemnej miłości i wzajemnego oddania nie tylko swoich ciał, ale też i duszy. W tym przypadku naprawdę warto unikać szczegółowych opisów.

Kiedy kładę się z nią na tej łące, w tej wyjątkowo zielonej i pachnącej trawie, to czuję się naprawdę szczęśliwy. Nasze nagie splecione ciała oddają się temu romantycznemu tańcowi, a księżyc, nasz jedyny świadek, zawstydzony chowa się za chmurami.

Całuję ją, oddaję jej hołd. Moje usta delikatnie przesuwają się po jej ślicznej nóżce, jej pięknym udzie, jej wspaniałym łonie, jej aksamitnym brzuszku. Spijam jej słodki nektar niczym w narkotycznym transie. Jak zawsze zapominam się, że miałam być tylko jej gwardzistką. W tej chwili nic więcej się nie liczy. Dla mnie w tej chwili istnieje tylko ona.

Głowa smoka ociera się miło po twoim nagim ciele. Czujesz, jak dziwne, niespotykane dotąd uczucie przebudza się w tobie. Coś nienamacalnego, a tak realnego. Coś z pogranicza snu i jawy. Coś wspaniałego, a na swój sposób przerażającego. Nie wiesz, jak to nazwać. Głowa bestii zaś patrzy na ciebie tymi swoimi złotymi mądrymi oczami. Patrzy pytająco, czy chcesz, by zabrał cię przez zakazane wrota, i czy chcesz poznać tajemnicę swojego ciała.

Nie trzeba być wulgarnym na sesji.

Po Czwarte - Brzydkie Słowa Nie Są Passe

Przekleństwa. Wulgaryzmy. Pornograficzny opis. Na to też być może znajdzie się miejsce na sesji. Gdzie? Zawsze gdy chcemy podkreślić upadek moralności, degenerację, zwyrodnienie lub oddanie się dzikim pierwotnym instynktom.

Ochlapany winem wyję niczym bestia i przewalam ją na bok. Podnoszę na chama jej jedną nogę i zarzucam sobie na ramię. Oddaję się całemu szaleństwu które wkoło panuje i zaczynam się z nią kochać. Nie, nie kochać. Pieprzyć! Pieprzę ją dziko i patrzę jak ona chce więcej. Czy mówiłem już, że Orgie u Tytusa Cunnilingusa są najlepsze.

Ignoruję jego pytanie, czy nie jestem za młoda, żeby tutaj być. Za to podchodzę do niego bezczelnie i chwytam go za kutasa. Mam nadzieję, ze będzie chciał mnie zerżnąć w dupę, bo za to biorę więcej.

Chce się wyrwać, ale wywraca mnie na brzuch i rozrywa suknię. Wierzgam i krzyczę, ale to nic nie daje. Jest silniejszy, i chwilę później zaczyna mnie rżnąć w tej pozycji. Rżnąć, niczym pies sukę.

Mrok i cierpienie. Stara polska szkoła RPG.

Ile Czasu Na Seks?

Jak zwykle, wszystko zależy od preferencji grających, oraz od tego, jak bardzo dukają przy opisach. Ale z mojego punktu widzenia - nie za dużo. Zwłaszcza, gdy gracie w grupach czteroosobowych lub większych. 5 minut wystarczy by zawrzeć cało sedno, 10 do 15 minut gdy graczowi zależy na czymś bardziej.

Jak Często Ten Seks?

Nie za często. Jeżeli jacyś bohaterowie przespali się raz w jednym zajeździe, i był do tego opis, to jeżeli w następnym zajeździe powtórzą swój wyczyn, to najprawdopodobniej będzie on mieścił się w tych samych ramach co poprzedni opis. Nowy opis wrzucać tylko, kiedy faktycznie sytuacja tego wymaga - jeden partner chce zrobić drugiemu jakąś miła niespodziankę, albo dojdzie do zbliżania w dziwnym miejscu lub podczas niebezpiecznej sytuacji. Chyba, ze cała sesja kręci się wokół seksu i dupczeniu na okrągło.

Turlać Czy Tylko Opisywać?

Czy jest miejsce na turlanie podczas opisu stosunku? Jest. Czy warto sięgać po to? Zależy. Jeżeli opis służy głownie jako kolor i radocha dla gracza, to nie warto. I jest to dobre. Jednak niektórzy na pewno będą chcieli uzależnić opis od rzutu. I jest to też dobre. A czasami rzut, czy nowy faworyt królowej spełni pokładane w nim nadzieje, jest też na miejscu - są bowiem akcje i konsekwencje. I to też jest dobre. Bo jak zawsze, wszystko zależy od preferencji danej grupy.

Kto Opisuje Ten Seks?

Czyli znowu o preferencjach. Tak naprawdę gracze i MG są różni. Masz aktywnych graczy, którzy chcą w pełni mieć kontrolę nad opisem? Proszę bardzo, daj im to Mistrzu Gry. Korona z głowy ci nie spadnie. Masz bardzo pasywnych graczy, którzy lubią słuchać twoich świńskich opisów, ale sami się wstydzą coś z siebie wykrzesać? No to daj im radochę. Ale prawda jest taka, że większość (spotkanych przeze mnie) graczy to coś pomiędzy tymi wariantami, więc opis zazwyczaj będzie prostą wymianą zdań pomiędzy graczem a MG (lub drugim graczem).

MG Jest dla Seksu... Znaczy Dla Graczy

Z truizmami erpegowymi jest tak, że wszyscy je znają, ale z wykorzystaniem to już różnie bywa. MG - twoje opisy (i ich opisy) są dla graczy, nie dla ciebie. Jasne, możesz się świetnie bawić, a wasze preferencje i toki myślenia mogą się pokrywać. Gratulacje. Ale jeżeli postać Kaśki woli zrobić to z tym milczącym oszpeconym najemnikiem, a nie z twoim wychuchanym i wypieszczonym bohaterem mistrza gry z Charyzmą na 21, to uszanuj to.

Realizm vs. Upiększenie

Jeżeli chcecie bawić się w opisy, to musicie też uzgodnić, jak duży poziom realizmu ma być w tym seksie, jak i w wyglądzie samych postaci. Czy pannice w Warhamerze są gładkie jak dzisiejsze panienki z rozkładówek, a faceci kąpią się częściej niż u Folleta (przypominam - facet kąpał się tam dwa razy w życiu)? Czy też może klasycznie, gęsty busz i zapach potu z kilometra? Część graczy będzie chciało mieć tutaj realistycznych bohaterów, wyglądających jak z danej konwencji. Część zaś będzie chciała upiększony wizerunek, zarówno postaci, jak i samego stosunku. lepiej to uzgodnić przed sesją.

I chwilowo to tyle. Nie wiem, czy komuś przypadnie moje podejście do "TEGO" w RPG. I jeżeli kogoś coś z tego zainteresowało - traktujcie to jako wskazówki, a nie prawdy wyryte w kamieniu. Bo najlepsze w RPG jest to, by odkrywać, eksperymentować i podążać własną ścieżką.

I na koniec jeszcze przesłanie od Colonela Stars and Stripes:


1 komentarz:

  1. Miałem pisać komentarz do tej notki, bo na uwagę, że język wulgarny też znajduje swoje miejsce na sesji przypomniała mi się pewna sesja gdzie gracze grali Dresami - w związku z czym zarówno gracze jak i MG mówili nieco bardziej prymitywnym językiem od czasu do czasu rzucając mięsem. Ale jak zacząłem pisać zrobiły się wspominki, ze wspominek przemyślenia i z tego wszystkiego komentarz urósł tak długi, że wrzuciłem go na bloga...
    http://relatywnerpg.blogspot.com/2014/12/seks-i-ortalion.html

    OdpowiedzUsuń