sobota, 19 października 2013

Beamhit Zalicza - Giana Sisters Twisted Dreams


Giana Sisters Twisted Dreams to jeden z tych ufundowanych tytułów na kickstarterze, co to wyszły. Stare dziady co to kiedyś były małymi pryszczakami wyciągnęły zaskórniaki, by na świat przyszło odnowione bóstwo z ich szczenięcych lat.

Oryginalna Giana Sisters to była kiedyś bardzo popularna platformówka na C64. Nie tylko była to popularna gra, ale również była jedną z tych gier, wokół której narosło wiele legend. W tym przypadku związanych z tym, jak to złe Nintendo zgnoiło kultową produkcję, wycofane kopie zakopano na pustynie w Nevadzie, a twórcy poszli do pierdla na 20 lat.

Z ciekawostek, oryginalna Giana to była, cytuję: "Młoda niewinna dziewczyna z Mediolanu". Do niewinności, młodości i Mediolanu miała nas przekonać okładka:


Czyli tak na oko, to miała 10 lat...

Ale ja nie o tym.

GSTD to platformówka robiona w tak zwanym 2.5D. Kierujemy poczynaniami Giany (młodej i niewinnej jak zawsze), która stara się uratować swoją siostrę. Znakiem rozpoznawczym gry jest przechodzenie pomiędzy dwoma światami w dowolnym momencie. W każdym świecie nie tylko bohaterka ma inne zdolności (niewinna blondyneczka lub młody rudzielec), ale również zmienia się otoczenie. Platformy wędrują w różne strony, płyty lub kolce pojawiają się lub znikają, przeciwnicy zachowują się inaczej.

Tak jak w pierwowzorze, tak i tutaj zbieramy diamenty. Diamenty są małe - te zbieramy, by odblokować poziomy z bossami. Oraz duże - te odblokowują nam grafiki w galerii.

No i teraz dochodzę do kwestii, dlaczego trudno mi stwierdzić, dla kogo jest to gra. Walki z Bossami są cholernie trudne. Oczami wyobraźni już widzę te wszystkie siedmioletnie Basienki, Mariolki i inne Sylwusie, które donośnie ryczą jednym wspólnym głosem, bo tatuś drugą godzinę z rzędu córeczce nie potrafi przejść dalej gry.
Przy tym gościu będziesz płakał gościu...
Chociaż ponoć nowsza wersja GSTD posiada "remixed mode" co jest ponoć tak naprawdę "easy mode". Narzekania tych wszystkich oldboyów, którzy to narzekali, jaka ta gra jest cholernie trudna (chociaż wcześniej narzekali, jakie te dzisiejsze gry są łatwe), zostały najwyraźniej wysłuchane.

Nigdy nie byłem wielkim miłośnikiem Giana Sisters na commodorku, oraz nie jestem jakimś miłośnikiem platformówek. Dlatego była to dla mnie średnia gra, w którą to popykać mogłem (jedna lub dwa poziomy na dzień). Plus za to, że chciało mi się w kilku momentach (bossowie) rzucić joypadem w ścianę. Plus też za ładną grafikę i pomysł z dwoma światami. Oraz plus za dodatkowe poziomy (Halloween i X-mas) dorzucone później. Minus, bo pierwotna wersja była nie wiadomo dla kogo. Za trudna dla niedzielnych graczy, za infantylna dla tr00 gamerów.

1 komentarz:

  1. Ciekawe było to, że na c64 ktoś (konkretnie to Abyss) przerobił Giannę na Mario - te same poziomy, stwory, muza. Tylko inne znajdźki (czyli grzybek zamiast piłki, bo reszta bez zmian) i zamiast bohaterki był uczciwy wąsaty hydraulik. Cała klasa u mnie w to tłukła, a jak jakiś czas temu znalazłem stronkę z grami z c64 przerobionymi na flasha, to stwierdziłem, że łapska dalej pamiętają i przeszedłem pierwsze dziesięć poziomów na jednym życiu.

    Jakby coś, to jest link do exeka Gianny z wersją amigową z wbudowanym emulatorem (bo ja, choć spędziłem przy c64 pięć lat, to jestem starym amigowcem) http://thecompany.pl/gra/Great+Giana+Sisters%7C+The
    (Wspaniała inicjatywa swoją drogą, drugiego Dungeon Mastera męczę już od tygodnia)

    OdpowiedzUsuń