sobota, 5 października 2013

30 Dni z Kryształami Czasu. Dzień 5: Moja ulubiona profesja w KC


Moją ulubioną profesją, podobnie jak w DnD, jest paladyn. O tyle to ciekawe, że miałem tak naprawdę tylko jednego paladyna w tym systemie. Właściwie, to jako główny etatowy MG w KaCetach (już na emeryturze), to miałem z oczywistych względów mało postaci, bo i nie miał kto prowadzić. Ogólnie to lubię grać zakutymi dziewiczymi pałami, obrońcami wdów i sierot, a przy tym oddanymi kompanami i w ogóle słodkimi tak, że na wymioty bierze

Ale... Uważam, że też wyjątkowo fajną profesją (a równocześnie pasująca jak ninja do teletubisiów, jeżeli porównać do reszty profesji i założeń systemu) jest kupiec. A jako, że ostatnio się zaczytuję w Spice and Wolf, to stwierdzam, że przygody wędrownego kupca (dowolnej płci) mogą być naprawdę fajne.

3 komentarze:

  1. Przygody kupca są napewno ciekawe jak napotka cycate śliczne coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest przy okazji wilkiem ;)

      Spice and Wolf ma jedną fajną (IMO) wariację na temat Damulki w Opałach. Po pierwsze, panna zostaje złapana, nie dlatego, że ma być złapana, tylko dlatego, że ratuje głównego bohatera poświęcając siebie. Znaczy, nie planowała być złapaną, i wyszedł by jej ten plan całkiem dobrze, ale wszystko się skomplikowało, gdy znajomy naszego kupca okazał się zdrajcą.

      No i teraz trzeba uratować naszą dziewoję, nim zostanie przekazana kościołowi i wyląduje na stosie. I co robi nasz bohater? Czy wzorem innych plemnikowych nosicieli bierze miecz w swoje ręce (albo i dwa) i z mordem w oczach wybija hordy strażników? A może niczym uber-ninja niezauważony wynosi swoją towarzyszkę podróży z celi?

      Nic z tych rzeczy. Dogaduje się z inną grupą kupców, którzy mają odpowiednich ludzi. Kiedy on tam siedzi gdzieś bezpieczny, to bardziej kompetentna grupa robi zadymę (udając atak bandytów), by odwrócić uwagę od wyciągnięcia dziewoi z lochu. Wszystko dobrze się kończy oczywiście, ale Horo jest zła na naszego kupca, gdyż myślała, że sam we własnej osobie pofatyguje się po nią ;)

      A on przecież jest tylko (wędrownym) kupcem, a nie byłym komandosem z gwardii pałacowej ;)

      Usuń
  2. Taak, do dziś pamiętam swojego kupca/barbarzyńcę.

    OdpowiedzUsuń