sobota, 14 września 2013

Beamhit Zalicza - Rebelstar Tactical Command


Rebelsta Tactical Command to gra taktyczna wydana na Game Boy Advance. Przed nami erpegowe rozwijanie statystyk (jak w UFO: The Enemy Unknown), chodzenie po planszy taktycznej z możliwością rozwalania otoczenia (jak w UFO:TEU), używanie Action Points do wykonywania różnych działań (jak w UFO:TEU) i strzelanie do kosmitów (jak w UFO:TEU). Nic dziwnego zresztą, skoro za grą stoi Julian Gollop, król zachodnich tacticsów. To właśnie ten człowiek stoi za dwiema największymi legendami strategi taktycznych: wspomniane przeze mnie już UFO, jak i nie mniej kultowe Laser Squad.

Zresztą Rebelstar to też nie taka nowa marka. Pierwsza gra z tej serii ukazała się na Spectrumie w 1984 roku (też z pod ręki Gollop'a).

Rebelstar sprzed 25 lat

Rebelstar na GBA
To co wyróżnia tą grę, to niewątpliwie trochę cięższy klimat, niż to do czego nas przyzwyczaiły inne produkcje na GBA. Historia toczy się wokół okupacji Ziemi przez siły Arelian. Każdemu człowiekowi przymusowo jest wszczepiany chip. I teoretycznie ludzie tak sobie żyją w tym świecie, jakby nigdy nic. Ale jeżeli człowiek dożywa do 30 roku życia, to zjawiają się po niego Zornowie, wielkie zielone brutale na usługach Arelian. Co się dzieje z ludźmi - nie wiadomo. Od siebie dodam, że nie uświadczymy w grze cudownego uratowania swoich bliskich, a odkryta tajemnica Arelian, Zornów i zaginionych ludzi jest naprawdę mroczna (jak na standardy gier na GBA).

W grze wcielamy się w Jorel, jednego z tych nielicznych ludzi, którym uszkodził się chip. On i reszta jego towarzyszy to Rebelianci, którzy starają się przeciwstawić okupacji. Oprócz Jorela do dyspozycji dostaniemy jeszcze siedmiu bohaterów. Bardzo standardowych bohaterów należy dopisać- panienka snajper, wielki murzyn z ciężkim działem, skryty zabójca, panienka medyczka, inny kandydat na przywódcę, jajogłowy i jeszcze jedna panienka (obydwoje są dobrymi psionikami - tak, jest psionika, jak w UFO:TEU).

Cała gra to 25 liniowych scenariuszy. To jest chyba największy minus tej gry - ograniczona ilość scenariuszy i liniowość do kwadratu. Pod tym względem gra umywa się do Fire Emblem i Final Fantasy Tactics Advance. Chociaż gra się przyjemnie (chociażby dlatego, że tacticsów z zachodniej szkoły nie uświadczymy ostatnio za wiele), to jednak gra jest ZA KRÓTKA! By nie skłamać, grę skończyłem chyba w cztery dni (grając tylko w czasie drogi do i z roboty, oraz na przerwach). A to znaczy, że zawzięty gracz skończy ją bez trudu w jeden dzień. Co prawda mamy jeszcze możliwość swobodnego grania na poszczególnych mapach, łącznie z wyborem stron konfliktu (ludzie, Arelianie, Zornowie, Fraylarowie), ale to za mało jak dla mnie.

Ale by nie było, grało się naprawdę przyjemnie. A koniec sugerował, że możemy oczekiwać kolejnej gry (ta jednak nie powstała).

PS. Ogólnie nie narzekam na krótkie gry, w tym jednak przypadku robię sobie wyjątek.
PS2. I nie wiem jak, ale w tej grze KAPRAL awansuje naszego głównego bohatera na PORUCZNIKA. WTF?!?!

3 komentarze:

  1. " Ale jeżeli człowiek dożywa do 30 roku życia, to zjawiają się po niego Zornowie, wielkie zielone brutale na usługach Arelian. Co się dzieje z ludźmi - nie wiadomo. Od siebie dodam, że nie uświadczymy w grze cudownego uratowania swoich bliskich, a odkryta tajemnica Arelian, Zornów i zaginionych ludzi jest naprawdę mroczna (jak na standardy gier na GBA)."

    Dajesz. I tak pewnie nigdy w to nie zagram a zaintrygowało mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Propaganda Arelian mówi, ze ludzie po 30 zabierani są do lepszego fajniejszego świata ;)

      Prawda jest jednak taka, ze ludzkość nie została podbita z jakiś górnolotnych potrzeb. Arelianom, istotom które ze wszechświatem tworzą jedność, po prostu się nudzi. Ludzkość jednak na tyle ich zaintrygowała, że postanowili zrobić z nas swoje zabawki. Okazuje się, że wczepiane od dziecka chipy to nie tylko lokalizatory, jak przypuszczano. Dzięki nim, nasi znudzenie Arelianie, którzy przebywają na orbicie, mogą czuć i odczuwać to co ludzie. Po prostu ludzie zostali dla nich takim połączeniem Matrixa z Modą na Sukces ;)

      By podbić jednak ziemię, potrzebowali usług Zornów (i w mniejszym stopniu Fraylarów). Jak się okazuje później, Zornowie to ludożercy, dla których ludzkie mięso jest wyjątkowe przepyszne. Układ z Arelianami pozwali im przejąć i przerobić na żarcie każdego człowieka po 30.

      Jak pisałem, mroczniejszej fabuły na GBA nie uświadczysz.

      Usuń
    2. Dzięki, interesujące. Chociaż przyznam, że rozbudziłeś moją wyobraźnię i spodziewałem się, hmmm... bardziej złożonego fabularnie końca, niż zwyczajnie w kotle aliena-ludożercy.

      Usuń