wtorek, 3 września 2013

Beamhit Zalicza - Heroes of Might and Magic II


By w końcu przejść kampanię w HoMM II, musiałem czekać 18 lat. Jasne, było kilka prób... Ale dopiero teraz zaliczyłem The Succession Wars (czeka mnie teraz dodatek, ale troszeczkę już gra mi się przejadła).

Jeżeli ktoś nie wie (jest ktoś taki tutaj?) co to HoMM, to wyjaśniam. jest to prosta gra strategiczno-taktyczna, gdzie zapindalasz na planszy swoimi bohaterami (gra jest turowa), a oni przewodzą swoimi (pokazanymi w uproszczony sposób) armiami. Kiedy armie się ze sobią ścierają, mapa strategiczna zamienia się na taktyczne pole walki. Gra prosta jak drut, i zachwyciła zarówno twardych jak i niedzielnych graczy.

Trochę żałuję, że pisze o tym tytule dopiero teraz. Jakiś czas temu bowiem wybuchła dyskusja w fundomie o tym, jakie kiedyś gry były hardkorowe, a dzisiaj to chłam, koopa, zidiocenie i uproszczenie. HoMM II pokazuje, że kiedyś były proste gry dostępne dla każuali, i że przy okazji jest to gra którą z łezką w oku wspominają prawdziwi gracze. Czy wy też widzicie tu jakiś paradoks?

Gra oferuje dwie kampania (plus wiele map do pojedynczych rozgrywek). Możemy stanąć po stronie jednego z dwóch braci - Archibalda i Rolanda (i co ciekawe, w czasie trwania kampanii dostaniemy możliwość zmiany strony!). Pierwszy z nich to samo zło, i posiada pod sobą siły barbarzyńców, czarnoksiężników i nekromantów. Drugi, niby ten lepszy, zebrał pod sobą rycerzy, czarodziejki i magów.

Kampanie są różne i nieliniowe. Poprzez wykonywanie dodatkowych misji, możemy zyskać różne bonusy. Przy czym Archibald jest tutaj zdecydowanie łatwiejszy do poprowadzenia go do zwycięstwa. Wystarczy porównać, ze Archibaldem ukończyłem grę w 320 tur, natomiast Rolandem w 599.

Grafika pomimo upływu lat wygląda... sympatycznie. Znaczy filmiki przemilczmy, a awatary bohaterów są paskudne jak noc (gdzie im tam do Kohana), a jeden z rycerzy jak nic kojarzy mi się z młodszą wersją Marcina Dańca, ale jednostki na polu bitwy wyglądają słodko. Zwłaszcza zombie z muchami i pełzające mumie.

I z ciekawostek, grałem w starą polską wersję (tę, co to wymaga trzymania płyty w napędzie) i był tam błąd - specjalna bohaterka czarodziejek występowała tam jako rycerz.

5 komentarzy:

  1. Też niedawno chciałem się zabrać za drugich Herosów, ale poziom trudności mnie po prostu zmiażdżył... Tak, grałem po stronie Rolanda. Zamek, w którym najmujemy hobbity i tytany, jest bezużyteczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgadzam się (piszę z autopsji) - to najlepszy zamek po stronie Rolanda :)

      A jak grałeś? Kampania różni się od pojedynczych map tym, że musisz działać szybko (blitzkrieg) i ryzykować ataki słabymi grupami od początku. Jeżeli będziesz sobie po prostu stał i spokojnie się rozbudowywał (jak to grywali każuale na pojedynczych mapach), to dostaniesz w dupę sromotnie. To nie trójka, gdzie pakowało się hirosa na maksa, bo go się później przenosiło na nową mapę ;)

      Co do magów - ich zamek ma tą zaletę, że ma dużo strzelających jednostek, a dziki to chyba najszybsza jednostka w grze. Najszybsza jednostka = pierwszy rzucasz czar. A to może bardzo przesądzić o wynikach bitwy.

      Usuń