wtorek, 24 września 2013

Apocalypse World - o fikcji, improwizacji i zabawie okiem Beamhita



Chciałbym dzisiaj napisać, jak to wyglądało u mnie na sesji łączenie tych całych wątków, improwizacja, zasady, łowienie i wynikanie czegoś z fikcji. Jakkolwiek wydaje mi się, że podręcznik dobrze opisuje co, gdzie, jak, oraz podaje dobre przykłady na złotej tacy, to napiszę jak to wyglądało u mnie. Co prawda jakimś tam wielkim ekspertem od story games czy innych gier indie nie jestem (jak Drozdal, Petra, Arioch czy Darken), ale mamy demokrację i wolność słowa. To się wypowiem.

Pierwsza sesja:

Zadałem pytanie, skąd mieszkańcy Caramba biorą głównie pożywienie. Padła odpowiedź, że mają Fabrykę, w której przetwarzają żarcie. Już sam ten element spowodował, że jednym z pierwszych przeze mnie wrzuconych enepecetów był Łonowiec, pracownik Fabryki, który stracił rękę i został pacjentem Anioła Abe (gracz numer jeden).

W pewnym momencie na pytanie "co robisz?" skierowane do Psychola Vincenta (gracz numer dwa), dostałem odpowiedź, że idzie do Mordowni, jedynej knajpy w mieście. Padło, że to jedyna knajpa - dlaczego się zacząłem zastanawiać? Szybko pojawił się więc właściciel Repek, który jako jedyny w mieście wie jak pozyskać wódkę / bimber (ma do tego odpowiednie środki).

Jakiś czas później Psychol Vincent otworzył swój umysł na psychiczny wir. Zadałem mu pytanie - Opisz swój pierwszy pocałunek. Dostałem odpowiedź, że pierwszy pocałunek był ze starszym kumplem o imieniu Will. Będąc nastolatkami ukradli gdzieś wino, i tak jakoś wyszło przez ten alkohol. Odnotowuję więc Will'a u siebie. Każdy wykreowany czy wspomniany przez gracza bohater niezależny może być świetną okazją podaną na złotej tacy.

Fabryka, Łonowiec, Mordownia, Repek, Will - wydarzyło się więcej na pierwszej sesji, ale chcę tutaj się skupić na tych pięciu elementach.

Druga sesja:

Łonowiec odwiedził Anioła Abe i zaczął się skarżyć na ból, oraz na to, że jak stracił rękę, to już nie może pracować w Fabryce, i że nie chce mu się już żyć. Tak naprawdę była to taka sobie wstępna scena, by wrzucić graczy w sesje. Później się okazało, że wyszło z tego coś więcej.

Psychol Vincent miał okazję do przeprowadzenia Głębokiego Skanowania Mózgu (ma rękawicę psychogwałtu) na Repku. I zadał trzy pytania:

Jaka była najpodlejsza chwila w życiu postaci?
Kiedyś Mordownia należała do jego ojca. Ale Repek zabił go i przejął po nim interes.

Co jest źródłem wewnętrznych cierpień tej postaci?
Chciałby być naprawdę kimś więcej. Chciałby rządzić Caramba. Zawiść powoduje, że na swój sposób cierpi z tego powodu.

W jaki sposób można zranić umysł i duszę tej postaci?
Zabierając mu wszystko, co ma. Lubi być kimś i lubi być poważany. Zdegradowany w statusie społecznym straci wszelką chęć do życia i się załamie.

Teoretycznie mógłbym odpowiedzieć w dowolny sposób na te pytania. Wcześniej nie zastanawiałem się nad tą postacią, na temat jego przeszłości i tego co czuje. Elementy wyszły na sesji z powodu ruchu postaci. Wyszły, i kazały mi na szybko improwizować i wrzucać nowe elementy do historii miasteczka Caramba. Chciałem tez zauważyć, że na dowolne z tych pytań mogłem też odpowiedzieć "nie wiem, ty mi powiedz Vincent".

Anioł Abe i Psychol Vincent siedzieli razem w Mordowni. I nic się nie działo - to taka chwila, w której Mistrz Ceremonii sprawdza swoje ruchy i zastanawia się, czym by tu przywalić. Łonowiec + Fabryka + Nie chce mi się żyć = Zapowiedz kłopoty gdzieś indziej. Do bohaterów dochodzą krzyki, w tym "Łonowiec zaminował się w Fabryce i chce się wysadzać!". Bohaterowie poszli więc pod Fabrykę.

Tutaj skupię się na chwilę na zasadzie uczciwości oraz o przekazaniu możliwych konsekwencji. Fabryka to nie pierwszy lepszy domek na prerii - zniszczenie tego kolosa oznacza powolną agonię miasteczka Caramba. Gracze więc wiedzą, o jaką stawkę w tym momencie chodzi.

Przy Fabryce kręci się jej właściciel, McDonald. Pojawił się teraz - wcześniej można było się tylko domyśleć, że ktoś musi rządzić i jakoś się nazywać. Krzyczał i zachęcał, by ktoś do cholery ratował jego fabrykę i zrobił coś z Łonowcem. Obiecywał sowitą zapłatę. Chętnych nie było, zgłosił się więc Psychol Vincent, wcześniej targując większą zapłatę. przy okazji - kto ma Fabrykę, to rządzi Caramba.

Psychol Vincent mógł zrobić cokolwiek (czytaj - wykonać dowolny ruch wcześniej go opisując). Ale na poczekaniu wymyśliłem tez nowy ruch - możesz doskoczyć do Łonowca i rozbroić jego bombę jeżeli chcesz:

Kiedy Rozbrajasz Łonowca, Rzuć+spokój. Na 10+ rozbrajasz wszystko i wyprowadzasz Łonowca. na 7-9 rozbrajasz go częściowo. Zdążysz przenieść Łonowca jednak tak, że zniszczy tylko pół Fabryki, a ty dostaniesz 3 obrażenia ppanc. W przypadku porażki zdążysz zajarzyć, że to nie ma sensu. Dasz radę dobiec do najbliższego okna, ale wybuch (niszczący całą Fabrykę i Łonowca) wyrzuci cię przez to okno i dostaniesz 5 obrażeń ppanc.

O dziwo, gracz postanawia wykonać ten ruch. Masz stary jaja - mówię (zasada (przykazanie) zwracaj się bezpośrednio do postaci, nie do graczy; mówiłem to do żony, gdyby ktoś się pytał). I się graczowi udaje. Pełen sukces.

Psychol Vincent wyprowadza rozbrojonego Łonowca, a McDonald wręcza mu nagrodę. Całą nagrodę - to nie Warhammer czy inny Wampir, obowiązuje nas zasada uczciwości. Psychol Vincent wcześniejszym rzutem na Manipulację wymógł tą nagrodę na McDonaldzie. Nie ma tu miejsca na Warhammerowe "dostajesz tylko połowę" czy Neuroshimowe "spierdalaj frajerze".

Później Psychol Vincent gdy wracał do siebie, dostał pytanie ode mnie, czy po drodze widzisz coś ciekawego. Opisał więc jakiegoś Gościa o znajomej twarzy który gdzieś tam robił jakimś szemrany interes z chudym żabowatym gościem. A później ten Gościu poszedł do Mordowni.

Jeszcze później Psychol Vincent postanowił (gdy leżał w łóżku) otworzyć swój mózg. Starał się przypomnieć sobie, skąd zna gościa. I rzut powyżej dychy. No to zadaję moje pytanie - Skąd znasz Gościa? To Will, ten starszy dzieciak, z którym kiedyś Psychol Vincent się pocałował. A teraz moja kolej. Muszę dać Psycholowi Vincentowi jakiś solidny konkret. Szybka burza mózgu...

Will ---> Mordownia ---> Repek ---> Chciałby Rządzić Caramba ---> Kto Ma Fabrykę, Ten Rządzi Caramba ---> McDonald

Konkret: Will kręci interesy z Repkiem i obydwaj chcą obalić rządy McDonalda i przejąć władzę nad Fabryką.

I tak od Fabryki i Mordowni, do konfliktu który może zmienić oblicze Caramba. Zauważcie, że mogło wydarzyć się wszystko. Powyższy przykład zależności pokazuje (tak mi się wydaje), dlaczego Mistrz Ceremonii gra, by się dowiedzieć, co się wydarzy. I dlaczego zawsze przez wszystko powinien patrzyć przez celownik. Nic z mojej strony nie było ustawione z góry.

10 komentarzy:

  1. Ciekawe uni, ciekawa sesja ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Łamiąca wieść: pewien wannabi gejm-dizajner na Polteru stwierdził że gra jest obrzydliwa xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Link, albo się nie wydarzyło.

      Usuń
    2. http://polter.pl/Nowy-system-fabularny-na-Horyzoncie-HORYZONT-b17049?Komentarz_page=2

      "Tutaj zresztą mogę wtrącić trzy grosze na temat nowego systemu apocalypse-world gdzie język po prostu jest obrzydliwy. Tak więc morał z tego jest taki. Językiem klimatu się nie zbuduje jeżeli wszystko inne jest do ... bani."

      Usuń
  3. A, Horyzont. Z mojej strony mogę tylko życzyć powodzenia w przedsięwzięciu i by większość potencjalnych klientów nie powiedziała "mamy gdzieś ten Horyzont".

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Znaczy walczysz o piękną polską mowę, czy o coś innego chodziło?

      Usuń
  5. Dzięki za inspirujący i pomocny wpis. System ma ogrom możliwości, ale mi czasem trudno je wykorzystać. Podkradnę coś od Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę że każdy system pozwala na taką improwizację . Wystarcza inwencja i pomysłowość mistrza gry , a ty się nią właśnie wykazałeś. Najlepsze sesje to takie kiedy bohaterowie tworzą rzeczywistość a nie są popychani przez GM w jakimś konkretnym celu i kierunku . Zyskują wtedy świadomość że świat reaguje na ich poczynania a nie odwrotnie. Uważam że przedstawiona tu sesja była dla graczy zapewne bardzo interesująca .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie każdy system, ale w praktyce różnica wynika z przygotowania nowych elementów i z poziomu ogarnięcia mechaniki przez MG / Graczy. Inaczej wygląda wprowadzenie nowych elementów przez graczy w takim DnD / Warhammerze / Shadowrunie / Złym Cieniu (co? atakuje ciebie elfi zabójca 7 poziomu? dajcie mi półgodziny do rozpisania go), a inaczej w grach typu AW i pochodnych.

      Ale w trochę innej skali, można na przykład przy chętnej drużynie improwizować Dungeon Crawl w takim DnD 4.0. Drużyna sama składa sobie loch i sama wrzuca potworki i przedmioty magiczne (to ostatnie nawet jest wpisane w system) oraz gdzie znajdują się księżniczki (czy jakiś inny księciunio) do uratowania. MG co najwyżej koordynuje ruchy przeciwnika ;)

      Usuń