sobota, 7 września 2013

30-dniowe Wyzwanie WFRP. Dzień 7: Ulubiona edycja


Czy będzie to niesamowitym odkryciem, jeżeli powiem, że trzecia edycja dla mnie jest w tej chwili najulubieńszą?

Pierwsza edycja ma swoje miejsce w moim sercu (podobnie jak Kryształy Czasu), ale mała szansa, bym kiedykolwiek chciał do niej powrócić. Druga zaś na tle dzisiejszych systemów to dla mnie średniak (a nawet słaby średniak). Pograć mogę. Poprowadzić? Nigdy. A gdyby ktoś mi zaproponował - gramy w Warha II edycję czy w XXX, to pewnie wybrałbym XXX. Chyba że XXX to byłby Charakternik, Zew Cthulhu albo Zły Cień (Test Fight się robi - Stay Tuned).

Trzecia edycja to inna para kaloszy. Fajna mechanika, kilka fajnych pomysłów i przekombinowanie w ilości żetonów. Ale i tak ma swój urok dla mnie.

Przykro mi tylko, że tym wpisem zasmucę dwie osoby :(. Przepraszam Zigzaka, że runął jego światopogląd - repek nie jest niestety jedynym miłośnikiem 3 edycji Warhammera w Polsce. Przepraszam repka, że też ośmieliłem się polubić jak on, trzecią edycję Warhammera :(

Nie bijcie.

8 komentarzy:

  1. Bardzo szkoda, że tyle planszówkowości w trójce jest. Jednak wolę starą dobrą k100, od kolorowych kości (dostępnych jedynie w grze lub zestawach), dziesiątek kart i żetonów.

    Mam wrażenie, że twórcy nie mogli się zdecydować, czy robią RPG, czy jednak planszówkę. Jestem na nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi :)

      Dla mnie Warhammer III to erpeg, a że jako ostatnio znowu w fundomie był flejmik o prawdziwości prawdziwych erpegów, to starałem się zrobić małe (obiektywne) porównanie Warhammera III edycję (RPG) do Descenta 2 edycja (planszówka).

      http://beamhit.blogspot.com/2013/08/warhammer-fantasy-roleplay-3-edition-vs.html

      Rozpisanie kart ze zdolnościami nie robi jeszcze "planszówkowego RPG" według mnie. Na dodatek walki w III edycji są według mnie mniej planszówkowe, niż te w DnD, Savage World i Warhammerze II edycji (kiedy się wykorzystuje plansze lub same figurki) ;)

      Usuń
    2. To ja się odniosę do samych walk :) W wymienionych systemach nie masz konieczności używania plansz/map i figurek. A w 3 edycji jednak z kart, żetonów i kolorowych kości ciężko zrezygnować :)

      No ale tak jak napisałeś: Co kto lubi. Ciężko mi również ocenić w pozytywnym aspekcie trzecią edycję, bo zwyczajnie w świecie nie miałem okazji w nią zagrać (za to dużo się naczytałem recenzji i sprawozdań z sesji). Dlatego nie flejmuję jej, jedynie jakoś nie mogę się do niej przekonać :)

      Usuń
    3. Teoretycznie można zrezygnować z kolorowych kości (przypomina to zrezygnowanie ze zwykłych kości w Warhammerze II edycja), kart (przypomina to zrezygnowanie z karty postaci z WH II edycja) i żetonów (przypomina to zrezygnowanie z ołówka w WH II edycja).

      Medium różne, przeznaczenie to samo ;)

      To gdzie zdecydowanie WH III mi przypada do gustu, to interpretacja wyniku i dosyć książkowe / filmowe możliwości podczas opisywania akcji. W I i II edycji walka cierpiała na battlową spuściznę, i polegała na tym, że dwie jednostki stały obok siebie jak te dwa kołki, i czekało się, aż któryś łaskawie wyrzuci te 33% lub mniej ;) Trójka odeszła od tego schematu.

      Usuń
    4. Niektórzy rezygnują ze zwykłych kości, kart postaci i ołówków. Nazywają to "prawdziwym true erpegiem". Chociażby fanowski TofT do Warhammera to poleca.

      Usuń
  2. Co masz do Zewu Cthulhu? Nieważne, macki i tak już po ciebie pełzną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko tyle, że nie lubię grać Badaczami Tajemnic. Tak jak nie lubię Warhammera II edycję za mechanikę, to ZC po prostu nie lubię z powodu koloru (fluffu). Po prostu bardzo mnie to nie bawi.

      Do Cthulhu jako Cthulhu nic nie ma, na przykład lubię Cthulhutech.

      Zresztą już pisałem, że nie lubię pewnych systemów ;) :

      http://beamhit.blogspot.com/2013/06/nie-lubie-wampira-zew-cthulhu-warhammera.html

      Usuń
  3. Z tego co zauważyłem, główna różnica między Descentem a RPG-ami, w tym WFRP 3ed, to poziom abstrakcji, który jest typowy dla planszówek, w tym Descenta. Wystarczy spojrzeć na karty wydarzeń podróżnych. Są tam jakieś efekty mechaniczne mające tylko bardzo ogólne i mało określone przełożenie na świat gry, wiele pozostawione jest wyobraźni i interpretacji. W RPG wszystko jest precyzyjne, mechanika i wszelkie punkty są tak zaprojektowane, by jak najbardziej realistycznie przedstawiać sytuację. Można powiedzieć, że w RPG wszystko jest w skali 1:1. Różnica jest widoczna na pierwszy rzut oka, i nazywanie Warhammera 3ed planszówką jest błędem wynikającym ze zbyt pospiesznej oceny stanu rzeczy.

    OdpowiedzUsuń