czwartek, 5 września 2013

30-dniowe Wyzwanie WFRP. Dzień 5: Ulubiony zestaw kości, kostka

Te z Warhammera do 3 edycji. Złośliwcy mówią, że to uproszczenie dla idiotów, co to 2 do 2 nie potrafią dodać, albo że czytać nie potrafią.

Niech mówią.

Klasyczny rzut 1k100 z poprzednich edycji Warhammera mnie już po prostu znudził. Dodatkowo w pozostałych systemach opartych na linowym wykresie prawdopodobieństwa średnia szansa wynosi około 50% (DND), zaś w Warhammerach (I i II) jakieś 29%, co według mnie spowalnia rozgrywkę i na dłuższą metę jest nudne jak flaki z olejem. Zamiast pchać przygodę do przodu, stoi się w miejscu.

Przejście na piktogramy w moim odczuciu było fajnym zabiegiem. Nawet napisałbym rewolucyjnym, ale zaraz by ktoś napisał, że się nie znam i że debil jestem. Dzięki temu wynik rzutu wyszedł poza schemat "wyszło / nie wyszło / nie wyszło krytycznie".

Z innej beczki - cały czas mam moje pierwsze kości k10 kupione jakieś 20 lat temu. Nie wiem z czego je wtedy robili, ale teraz są już tak zniszczone, że bardziej przypominają kulki niż wielościan.

2 komentarze:

  1. Już myślałem, że to kolejny wpis o k10 ;-)

    Bo faktycznie, poza WFRP 3rd, to można by co najwyżej pisać, jak to się lubi k10/k100, ewentualnie k6 w WFRP 1st. Albo k4 i k3 podczas losowania postaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1k100 też mam w kolekcji ;) Ale tylko fajnie wygląda, bo w graniu ciężko się tego używa ;)

      Usuń