piątek, 20 września 2013

30-dniowe Wyzwanie WFRP. Dzień 20: Ulubiony żywiołak


To były jakieś żywiołaki w Warhammerze? Wiem, były, ale ktoś ich używał? Jakoś tak koncepcja elementalisty z pierwszej edycji najwyraźniej coś przygasła, i sam nie wiem do końca, czy coś takiego jak żywiołaki istnieje jeszcze w Warhammerze.

Jeżeli miałbym wskazać jedynego klasycznego żywiołaka (pomijam tutaj nietypowe żywiołaki życia i śmierci - Viydagg i Mardagg) który zapadł mi w pamięci, to jest Wisentlich (z niem. świadomy). Ten potężny i inteligentny żywiołak (o imieniu Iz-Zat-Tres-Ayla) był głównym bohaterem przygody Element Ryzyka (opublikowanej na łamach pisma Magia i Miecz). Ten nieszczęśnik został przywołany do naszego świata przez innego nieszczęśnika (któremu to zaraz się zeszło po przywołaniu Wisentlicha), i w ten sposób nasz kamienny łysol został uwięziony gdzieś na Hochpointe. I pewnie by tam stał w pentagramie z 1000 lat, ale jak to zwykle w bajkach bywa, musieli w pobliżu pojawić się poszukiwacze przygód.

Wisentlich w przeciwieństwie do demonów Khorne'a nie był jakimś krwiożerczym masakratorem lub w przeciwieństwie do demonów Slaanesha, nie był też lubieżnym demonicznym gwałcicielem. Po prostu chciałby w spokoju wrócić do domu. Czyli Element Ryzyka to jedna z tych nielicznych przygód, które pozwalały bohaterom porozmawiać z naprawdę potężną istotą nie z tego (starego) świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz