wtorek, 3 września 2013

30-dniowe Wyzwanie WFRP. Dzień 2: Ulubiona grywalna rasa


Tylko człowiek!

Po prostu tak mam. Jeżeli Warhammer, to tylko z perspektywy człowieka. Ogólnie to w każdym systemie gram tylko ludźmi. I jedyne przypadki nieludzi jakie miałem, mogę policzyć na palcach jednej ręki.

Dokładnie ujmując miałem tylko czterech nieludzkich bohaterów - przy czym dwie takie postaci były w Warhammerze. I to właściwie jeden był enpecetem danym mi przez Mistrza Gry, kiedy grywałem wieki temu w zabrzańskim klubie Rivendell. Był to Większy Heros Niziołek z Większym Herosem Osłem i z Większym Herosem Garłaczem. Drugą postacią był krasnolud, który to chlał, bekał, pierdział i szczał do studni, i którym grałem tylko jedną sesję.

Pozostałe dwie miałem w Kryształach Czasu, i był to półelf czarnoksiężnik-gwardzista oraz reptilion kapłan. Obydwie postacie zeszły na tej samej sesji - pierwsza na początku, druga na końcu (po tym jak całą sesję tworzyłem sobie nową postać). Ale my nie o tym przecież.

Czyli tak - grywam ludźmi. I nie, nie mam nic przeciwko innym rasom. Nie będzie więc gadek, jak to trudno wczuć się w psychikę innych ras, czy innego wyniosłego mumbo-jumbo. Po prostu tak mam. Takie preferencje :)

Dodatkowo z Mordheim wyniosłem sympatię do bogatych chłopców z Marienburga :)

A to zdjęcie powyżej to konwersja Siostry Sigmara zrobiona przez jakiegoś Japończyka. U nas by już go pewnie zbanowali na pewnym portalu ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz