środa, 11 września 2013

30-dniowe Wyzwanie WFRP. Dzień 11: Najbardziej dziwna, szalona sytuacja jaka przytrafiła się podczas sesji


Najbardziej dziwna i powalona sytuacja była, gdy prowadziłem w klubie Rivendell 6-osobową drużynę, złożoną z niziołka, ogra, krasnoluda, elfa i dwoje ludzi. W pewnym momencie, teleportował ich magus, i w padła mi do głowy chyba najdurniejsza myśl, jak mogła wpaść w danym momencie.

Teleport pozamieniał ich głowy. To znaczy, głupsze by pewnie było, gdybym pozamieniał ich luloki. Ale nie byłoby to tak wizualne w odbiorze.

I tak ludzie zamienili się między sobą (co było mało śmieszne), elf z krasnoludem (to już było dosyć śmieszne) i niziołek z ogrem (do końca sesji brechtaliśmy się ze śmiechu).

Ale byłem kiedyś dowciapnym mistrzem gry.

Ach, durnym ja. mam jeszcze jedną szaloną anegdotę z sesji do Warhammera :)

Nowy koleś na sesji walczy z jakimś przeciwnikiem, nagle w wyniku krytyka, traci rękę z mieczem - zostaje odcięta w łokciu.

MG: Co robisz?
Gracz (twardym głosem): Podnoszę miecz drugą ręką.

Mieliśmy polewkę jeszcze na długi czas.

2 komentarze:

  1. Ja bym na jego miejscu podniósł drugą rękę tę pierwszą, ściskającą miecz i tak wymachiwał. Zawsze to trochę zwiększyłoby zasięg.

    OdpowiedzUsuń