wtorek, 20 sierpnia 2013

Beamhit Zalicza - Kohan: Immortal Sovereigns


Kohan to dosyć już leciwy (2001) RTS w którego nigdy wcześniej nie miałem okazji zagrać. Pamiętam tylko jak przez mgle opis podajże z Secret Service, oraz jak wtedy bardzo chciałem zagrać w tą grę. Moje "chciejstwo" musiało poczekać 12 lat.

Historia świata w którym przyszło nam toczyć jest dosyć ciekawa. Zresztą fabuła jaka poznajemy podczas kampanii jest według mnie najsilniejszą stroną tej gry. By nie zanudzać - tamtejsze główne bóstwo zsyła na stworzony świat swoje nieśmiertelne sługi - tytułowych Kohanów - by ci byli przywódcami, mentorami i strażnikami prawa wśród młodych ras. Co prawda Kohana można zabić, ale poprzez ich specjalne Amulety, można ich przebudzić z powrotem. Co ciekawe, w tym samym roku White Wolf uraczył nas Exalted, a podobieństwa pomiędzy Kohanami i Exaltami widać na pierwszy rzut oka ;)

Oczywiście, jak to bywa, musiało coś pierdolnąć i przyszedł wielki kataklizm. A my wcielamy się w niejakiego Dariusa, przebudzonego po wielu latach Kohana, który stara się jakoś ogarnąć ten wielki bajzel, i poprowadzić na nowo ludy do szczęścia i dostatku. A przy okazji skopać tyłki Ceyah (Kohanów którzy przeszli na mroczną stronę).

Gra właściwa to RTS z kilkoma ciekawymi rozwiązaniami. przy czym niektóre zostały przyjęte bardzo dobrze - na przykład nie tworzono tutaj pojedynczych jednostek (jak w Dune czy Starcraft), ale całą kompanię. Brałeś więc sierżanta lub bohatera, dodawałeś do niego podstawowe jednostki (piechota, łucznicy, kawaleria) oraz jednostki wspomagające (paladyn, czarodziej czy kapłan). Kompania mogła też poruszać się w różnych trybach, co miało wpływ na szybkość poruszania się i siłę bojową danej jednostki. Inaczej też wyglądało zarządzanie surowcami - nie wysyłano peonów czy innych harvesterów, tylko nasze miasta generowały odpowiednią ilość surowców.

Jak pisałem, gra to RTS. Na dużej mapie przestawiało się swoje piksele i atakowało się piksele przeciwnika. I mimo upływu ponad 10 lat od wydania tej gry, uważam, że awatary Kohanów można dalej zaliczyć do jednych z ładniejszych jakie można spotkać w grach.

Chaotycznie biegające piksele kontra chaotycznie biegające piksele
Kampania starczyła mi na 14 godzin. Oprócz tego można pograć skirmishe z komputerem lub żywym przeciwnikiem. jak ktoś lubi stare erteesy z niezłą fabułą, może śmiało sięgnąć po tytuł.

Minusy? Tak naprawdę mało opcji (mało typów jednostek chociażby) i grając w kampanię odkrywamy dosyć szybko wszystkie sekrety. Dodatkowo prawie wszystkie misje opierają się na tym samym schemacie, i gra (która sprawiła miłe pierwsze wrażenie) od połowy zaczęła mnie po prostu nużyć. Pod koniec nawet obniżyłem poziom trudności, by przyspieszyć zakończenie mojej znajomość z tym tytułem.

Dwanaście lat temu pewnie bym się strasznie jarał tym tytułem. Teraz to po prostu gra, która dosyć szybko zaczęła mnie przynudzać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz