środa, 10 lipca 2013

Krótki Esej o Umieralności Bohaterów z Wypasioną Historią


Miałem dopisać do ciekawych wywodów bohomaze i Kuzz'a (i po części flejmu stworzonego przez zigzaka, ale sami wiecie, że mam ostatnio duże problemy z flejmowaniem pisaniem na Polterze), ale notka chyba mi się rozrosła. Czyli ląduje na blogu.

Jak zwykle moje majaczenie oparte jest na moich preferencjach, więc nikt nie musi się z nimi zgadzać.

Stara polska szkoła RPG kazała tworzyć opasłe tomiska na temat pochodzenia, historii i cech charakteru postaci. Dorzućmy do tego długi czas tworzenia bohatera (stare Kaceki, DnD 3.5 z wszystkimi opcjami do wyboru) i uśmiercanie bohatera z powodu konsekwencji. I dostajemy tydzień tworzenia bohatera, 5 minut sesji i zgon.

Ok, może być śmieszne. Raz. Ale nie co tydzień.

Jasne, rozumiem. Są masochiści, są realiści, są hardcorowi sandboxowcy. Ale uważam, że to nie fair wymagać nie wiadomo jak rozbudowanej historii, tylko po to, by żmija zigzakowata zagryzła Paladyna od Boga Zegarów w 5 minucie gry. Bo rzut na spota nie wyszedł i rzut na sawewersuspojson też nie.

Tworzenie więc rozbudowanych historii do supermorderczych kampanii rozmija się z celem (ogólnie to jestem zwolennikiem minimalizmu, i uważam że historię postaci dopiero będzie się tworzyło na sesji, a nie przed nią - ale co kto lubi). Ani nie stworzysz mistrzu gry sesji pod takiego bohatera, ani sam gracz nie zdąży rozwinąć swoich wątków na sesji.

Nie wiem jak obecnie spotykane jest takie zjawisko (pewnie pod mistrzem gry częściej, niż z mistrzem i u mistrza), ale kiedyś z historią na trzy strony nie można było podejść do MG, nieważne jaki koleś miał killfactor. Ale jeżeli dalej jest, to drodzy MG - miejcie litość. Nie każcie tworzyć siedemnastej epopei dla siedemnastej postaci gracza.

Rysunek autorstwa Shilin Huang, która stworzyła darmowy komiks internetowy Carciphona. Wersja drukowana wyszła u nas za sprawą wydawnictwa YUMEGARI.

3 komentarze:

  1. "(ogólnie to jestem zwolennikiem minimalizmu, i uważam że historię postaci dopiero będzie się tworzyło na sesji, a nie przed nią"

    To samo tutaj. Od jakiegoś czasu tworzę moje historie BG na całą jedną poziomą stronę A4 (łącznie z ramką i jakimś obrazkiem). Vide:

    http://rpgkepos.blogspot.com/2012/02/moja-postac-w-rpg-2-jeevan-de-acario.html

    Raz, zauważyłem, że spora część prowadzących niewiele z taką historią robi. A dwa, właśnie, kwestia tego, co będzie, gdy dany BG mi zemrze.

    Ogólnie, przeważnie staram się na tej 1 A4 zawrzeć jakieś proste haki fabularne, które można wrzucić do sesji "ad hoc". I to, mi, pasuje.

    Peace,
    Skryba.

    PS. Fajny komiks!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem więcej - czasami mi się zdarzają postacie bez historii. W kampanii Armie Apokalipsy którą prowadzę taką postacią jest Raphael i jakoś graczce to nie przeszkadza. Ani tym bardziej MG.

      Usuń
  2. Święte słowa panie dzieju, święte słowa. Na początku też wałkowałem gracy o nastostronicowe historie postaci a teraz pytam "kim chcesz grać, skąd się tam wziąłeś, co cię trzyma z party" i jak usłyszę ze trzy zdania na ten temat to nie mam więcej pytań...
    A reszta - będziemy improwizować. I się gra:)

    OdpowiedzUsuń