poniedziałek, 15 lipca 2013

Bo Sex w RyPyGy Jest Dla Gimbusów!


Z cyklu "Ja tego nie rozumiem!".

Nie wiem jak, nie wiem dlaczego, nie wiem nawet przez co, ale tak jakoś utarło się w poważnym Fundomie, że sex na sesji RPG jest dla dzieciaków.

Możesz chodzić po lochach i zarzynać smoki. To rozrywka dla dojrzałego gracza. Możesz być mrocznym wampirem i cierpieć. Jeżeli tak, toś dorosły chłop (lub baba). Odgrywanie bandy śmieciarzy i szczurołapów świadczy o twoim poważnym podejściu do RPG. Teatralne odgrywanie też. Jeżeli traktujesz RPG jak grę planszową, świadczy to że masz dojrzały dystans do RPG. Nie ważne czy turlasz, gadasz, myślisz taktycznie, przychodzisz na sesję przebrany za elfa, odgrywasz atak snotlingów poprzez obrzucenie graczy własnym gównem czy zamykasz koleżankę w szafie (bo Wick tak kazał). To wszystko świadczy o tym jaki jesteś dorosły i dojrzały. Przy czym nie ważne, że masz 15 lat.

Ale niestety. To wszystko idzie w cholerę, jeżeli opiszesz stosunek seksualny. To znaczy, żeś tępy gówniarz. I chuj z tym, że masz 35 lat.

Znaczy nie do końca. Sytuację może jeszcze uratować fakt, że scena ta ma bardzo ważne przesłanie, głębię, ukryte przejście do Katharsis, oraz że połowa graczy po scenie zacznie ryczeć i miewać samobójcze myśli. Ale sex dla sexu? Na sesji RPG? No co ty! Tak grają tylko czternastolatki (pewnie pomiędzy jednym "słoneczkiem", a drugim "zgadnij parówę po smaku").

I ja tego kuźwa nie rozumiem.

13 komentarzy:

  1. Dość podobnie (albo odwrotnie?) sprawa wygląda w filmach i grach. Łby można ucinać, krew można przelewać, ale gdy już na ekranie pojawi się sutek to cenzorzy wpadają w szał berserka i znaczek PEGI albo coś tam leci w górę. Być może sprawa seksu w grach RPG wypada tak, ponieważ sama wizja tego, że grupa neckbeardów opowiada sobie przy stole "jak to elfka jest gwałcona" jest dość... niepoważna? Sprawa seksu w grach fabularnych zależy wg. mnie w głównej mierze od systemu (high fantasy i inne dumne klimaty odpadają), graczy (czy podchodzą do tego na dorosło czy też szczerzą zęby ponieważ ich bohater widzi cyca) jak i sposobu opisu MG. Jeśli chociaż jedna z tych rzeczy nie pasuje, to klapa.

    Byłem raz członkiem sesji WFRP, gdzie seks grał dużą rolę, resztę przemilczę... (Chociaż testy umiejętności strzeleckich na trafienie spermy mnie rozbawiły)

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim doświadczeniu wątki seksualne na sesji na poziomie czternastolatków (ojej ojej to ja się z nią/nim pieprzę w balii, hihi) były bardziej dojrzałe od wszystkich prób wprowadzenia "dojrzałego seksu" na sesjach. Zgaduję iż to wynika z tego, że podejście do tematu jest w znacznym stopniu zależne od osoby, a infantylne uproszczenia na poziomie czternastolatków wpisują się w powszechnie rozumiany stereotyp. W sesjach które prowadzę nie widzę zbytnio miejsca na seks w wydaniu innym niż romantyczne zauroczenie. Dla mnie jest to bardzo słaby materiał na wątek z jednej strony (chyba że pójdziemy w uproszczenia i spłycimy temat), z drugiej niby czemu ma to służyć? Realizmowi? Proszę.

    Odnosząc się do postu Noobirusa - racja co do filmów i gier, chociaż ma to całkiem sensowne uzasadnienie (nawiasem obecnie w trendzie jest ograniczanie przemocy). Niestety całkiem sensowne.

    OdpowiedzUsuń
  3. A może wynika to z tego że dla ludzi dojrzałych seks nie jest czymś niezwykłym, raczej codziennością, a przy tym czymś na tyle intymnym, że nie odczuwa się potrzeby dzielenia tym szerszym gronem odbiorców. Czyli odpada element perwersji jaką dla 14 niechybnie jest opis stosunku na sesji, a do tego nie ma dużej potrzeby dzielenia się tym z publika.

    Przynajmniej tak to wygląda wśród ludzi z którymi gram lub grałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @ paralaktyczny i Av

      Ależ ja was rozumiem. Rozumiem osoby mówiące / piszące o sexie na sesji: nie mam potrzeby wprowadzania tego / krępuje mnie to / nie bawi mnie to / wolę zabijać smoki.

      Nie rozumiem tylko hasła "Sex w RyPyGy jest dla niedojrzałych gówniarzy!", zwłaszcza wypowiedzianych przez powiedzmy takiego Stefana, lat 30, który przed chwilą bawił się w Smoki i Wąpierze Dorosłe ErPeGie. Temat rzeka powracający co jakiś czas w tej czy innej formie. Echa tego przebrzmiewają chociażby w ostatniej recenzji Armii Apokalipsy. Sex dla seksu w erpegie to dziecinada, panie!

      "A może wynika to z tego że dla ludzi dojrzałych seks nie jest czymś niezwykłym, raczej codziennością(...)"

      Rozumiem przesłanie Av, ale to nie brzmi jakbyś pisał o ludziach dojrzałych, tylko znudzonych ;) Ale do rzeczy.

      Czy sex ze smokiem jest czymś codziennym? A kontynuując - dlaczego walka ze smokiem, wylewanie łez przez smoka, opłakiwanie ostatniego smoka, epicka przyjaźń ze smokiem, wytresowanie smoka i pertraktacje ze smokiem są takie dojrzałe, a już seksualne zbliżenie z nim to dziecinada?

      I coś, co wychodzi przy okazji - w RPG robimy wiele niesamowitych rzeczy. Nieważne czy latamy statkami kosmicznymi, ratujemy księżniczki, zostajemy władcami piekła lub supermanami, czy po prostu wcielamy się w dziecko uwięzione w świecie bajek lub jednorękiego szczurołapa taplającego się w rynsztoku. To wszystko jest na swój sposób niesamowite. Dlaczego więc sex od razu większości erpegowców kojarzy się z czymś "codziennym"?

      No i będąc prostym człowiekiem, nie jestem wstanie pojąć tego całego podziału na płytkie i niepłytkie RPG. Bo te wszystkie dojrzałe erpegi z przesłaniem i pokazywaniem ludzkiej duszy są tak samo dla mnie płytkie jak DnD. Bo dopóki naprawdę nie przeżyjesz wojny, naprawdę nie zabijesz, nie stracisz dziecka, nie zostaniesz zgwałcony - to grając w niepłytkie erpegie tylko sobie gdybasz i udajesz jak odkrywasz w sobie człowieczeństwo. A po sesji i tak nie ustąpisz miejsca staruszce, rumunowi powiesz by spieprzał, i będziesz udawał że nie widzisz żebraka. Wrócisz przed internet i będziesz pisał o "mojszyznach erpegowych", przy okazji lecąc po feministkach / pedałach / katolikach / polterze / Beamhicie (tu wstaw nicka tego buraka którego najbardziej nie trawisz z internetu) / politykach / Wicku czy innym ROLTrzewiku.

      Chyba mi temat poszedł za bardzo w bok.

      Usuń
    2. Ale seks dla seksu jest nudny. O ile się nie mylę, ten pogląd jest popularny w społeczeństwie (nawet jeżeli to społeczeństwo hipokrytów). Zatem jeżeli pojawia się jedynie po to, by się pojawił, to jest to słabe. I kojarzy się z fetyszyzowaniem tematu seksu typowym dla nastolatków.

      A dlaczego walka z człowiekiem, wylewanie łez z miłości do człowieka, opłakiwanie przyjaciela-człowieka, epicka przyjaźń z człowiekiem i pertraktacje z człowiekiem są tak dojrzałe, a już seksualne zbliżenie z nim to dziecinada? Ponieważ za wszystkim wcześniejszymi sytuacjami mamy interesujące tło i są ciekawe do odgrywania. Zwróć na to uwagę, każda z tych czynności jest niecodzienna, wynika z interesujące tła fabularnego (przyjaźń, nienawiść, kłopoty, decydowanie o losach grupy) - poza seksem. Sam na liście interesujących rzeczy przedstawiłeś go (chociaż można inaczej) jako nieinteresujący, sztuczny, pozbawiony tła. We wcześniejszych przykładach można wywalić smoka i zastąpić go człowiekiem, a dalej będzie w nich coś niezwykłego. Przykład z seksem się nie broni.

      Rozwiązywanie zagadek, prowadzenie śledztwa, dawanie komuś po mordzie, ucieczka powietrznym ścigaczem przez wielopiętrową metropolię XXV wieku, itp. - to są niecodzienne rzeczy. Spożywanie posiłków jest czymś codziennym. Jeżeli MG raz na jakiś czas krótko opisze wykwintny, czy wręcz przeciwnie, posiłek, jest to ok, odpowiednio wykonane może być zabawne. Jeżeli opisywanie posiłków lub nawiązywanie do tego będzie pojawiać się nagminnie, będzie to nudne i płytkie.

      I stąd też chyba zarzuty wobec AA oraz opinie iż seks w RPG jest dla niedojrzałych gówniarzy. AA nie porusza w interesujący sposób tematu seksu, nie wysila się na dostarczenie interesującego tła. Podaje jedynie płytkie usprawiedliwienie nasycenia podręcznika seksem (anioły to lubią), jak zdaje się Sting zauważył, niezbyt logiczne. I nie ma też pomysłu na to, jak temat seksu w RPG uczynić ciekawym, sięga zatem po substytut fetyszyzując go. Powstaje wrażenie, że seks tam się pojawia z powodu fascynacji nim, a nie pomysłu jak w RPG go wykorzystać. I efektem jest seks dla seksu. Zupełnie jak u nastolatków.

      Nie oznacza to, iż w RPG nie ma miejsca na seks. Zwyczajnie trudno jest sensownie go przedstawić. I nie ma w tym niczego wyjątkowego, cały szereg wątków jest ciężki do dobrego zrealizowania w RPG.

      Usuń
    3. Nie neguję, że seks dla seksu dla większości może być nudny. Ale dochodzimy do preferencji i oczekiwań graczy, a tutaj może być różnie. Bo dla mnie nudniejsze od "sexu dla seksu" jest chociażby granie wampirem w WoDzie czy prowadzenie śledztwa w Zewie Cthulhu. Co kto lubi. Oczywiście, zaraz mogą pojawić się łowcy czarownic z okrzykiem, że "spłycam ich ulubione systemy, i że gówniarz jestem, i że się nie znam". Ok, jeżeli chcą tracić czas nad jałową dyskusją (IMO oczywiście) o wyższości / genialności / dojrzałości Pepsi nad Coca-colą, to ich sprawa. Ja jednak od ostatniego czasu hołduję zasadzie "Graj i pozwól grać innym".

      Co do interesującego tła. Może tu jest pies pogrzebany (i się powtórzę), bo walka z imaginowanym człowiekiem czy opłakiwanie nieistniejącego człowieka jest dla mnie takim samym motywem (czy eskapizmem) jak sex z tym człowiekiem.

      Przykład z posiłkiem - to można odnieść do wszystkiego. Jeżeli co chwilę tracisz kogoś bliskiego, w każdej karczmie ciebie obrabują, albo sesja to walka, walka i walka - uwierz mi, dla wielu graczy będzie to nudne i płytkie. Co nie zmienia faktu, że znajdzie się grupa która będzie preferować właśnie taki styl gry. Czyli znowu - preferencje, oczekiwania co do sesji (i nowy czynnik) dawkowanie.

      Usuń
    4. Oczywiście że ludzie mają swoje preferencje co do treści sesji. Ot zwyczajnie pewne preferencje w społeczeństwie utożsamiane są z brakiem dojrzałości. Przecież nastolatki też mają swoje preferencje.

      Nie popadajmy jednak w absurd. Preferencje preferencjom równe (a raczej nie podlegają wartościowaniu) i każdy ma prawo do własnych. Treści z tychże preferencji płynące to już inna kwestia. Mówienie że każda sesja jest równie dojrzała (czymkolwiek ta dojrzałość miałaby w wydaniu RPG być), tylko preferencje odmienne - jest bezpodstawne. RPG jest pełnoprawnym medium, można w nim wyrażać zarówno głębokie myśli, jak i płytkie zachcianki. Prawo do własnego podejścia i frajdy z zabawy nie zrównuje poziomu na jakim wykorzystano medium.

      Jeżeli ktoś się oburza, że inni uważają jego pomysł na RPG za niedojrzały, trudno. To już problem tej osoby, iż nie potrafi przyznać przed sobą co ją w RPG bawi. Ja od czasu do czasu lubię sobie pograć u kogoś w przerysowany, czysty h'n's. I jest to bardzo niedojrzałe RPG. Widocznie czasami tego potrzebuję.

      Graj i pozwól grać innym to fajne podejście, ale w jego ramach rezygnowanie z oceniania i wyrabiania sobie opinii to nieporozumienie.

      Usuń
  4. Wydaje mi się, że takie podejście pojawia się przed "dojrzewaniem" eRPeGowym. Po prostu chce się być bardziej dorosłym niż się jest.

    Porównałbym to do zachowywania się jak dorosły w liceum - co wychodzi śmiesznie.

    Sam miałem takie podejście, gdy miałem gdzieś tak 18 lat. RPG miało być poważna psychodramą a nie tam jakieś śmychy-hihy. Ale cóż... dorosłem tak faktycznie i wiem, że RPG to przede wszystkim zabawa :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie jakoś nigdy nie było problemem odnośnie seksu czy zachowań seksualnych na sesji (mowa oczywiście o BG, nie o MG/Graczach. Chociaż swego czasu łączyły mnie trochę... głębsze relacje, nieoficjalne :P z jedną z Graczek, które nierzadko rozgrywały się w dniu sesji jakieś 30 min przed nią, a i wśród reszty Graczy regularnie pojawiają się pary lub byłe pary. I nigdy nikomu to w żaden sposób nie przeszkadzało chyba).

    Nie wiem czy to dziecinne czy poważne, i szczerze mówiąc mam to gdzieś (konkretnie to, jak to zaszufladkują inni). Jeśli chodzi o zachowanie BG to u mnie na sesjach BG odwiedzali sobie czasem "domy uciech". Tak jak BG może iść do karczmy, kupić piwo/żarło, tak samo czasem któryś pójdzie do domu uciech. BG to robią mimo że nie zabijam ich z głodu/pragnienia gdy za długo nie odwiedzają karczmy, ani nie powoduję eksplozji ich jąder z powodu srogiego nadmiaru nagromadzonego nasienia xD I nikt nie mówi tego pod nosem, nie czuje się jakiś skrępowany z tego powodu że idzie do karczmy a nie do zamtuzu czy na odwrót. Tak jak w karczmie może go ktoś okraść/oszukać/obić mu ryj, tak i w burdelu parę rzeczy może go spotkać. Tak jak czasem pyta czy piwo jakieś wyśmienite jest czy może kwaśne, tak i zapyta czy trafił na mistrzynię kamasutry czy na nudną drętwą babę. Ba, był nawet motyw z korzystaniem z usług dziwki przydrożnej, wiedząc że jej stałym klientem jest wróg BG, i mając nadzieję na wyciągnięcie o nim paru informacji podczas uniesień. Czasem to BG zgwałcili żonę komuś kogo dorwać nie potrafili, po to żeby to on dorwał ich (co było im oczywiście na rękę)

    A jak seks był rozgrywany? Bardzo różnie. Nie były to sesje XXX z opisaniem każdego szczegółu czy doznań. Na ogół ograniczało się to do potwierdzenia/zaakceptowania faktu zbliżenia, ewentualnie jesli Gracza to interesowało, lub miało znaczenie fabularne (choćby to że trzeba się uwinąć odpowiednio szybko, lub przeciągnąć spotkanie określoną ilość czasu, ewentualnie "zadowolić hrabinę"), to wykonało się jakiś jeden rzut kością i tyle. Koniec końców, gdy BG zamawia pieczeń, też najwyżej mówię mu że jest wyjątkowo dobrze przygotowana, a nie "odgryzasz pierwszy kęs, używając do tego głównie swoich głów. Żujesz powoli dwa razy, dociskasz językiem do podniebienia. Mmm! Rozpływa się w ustach! Masz ochotę na następny, przysięgasz sobie że zjesz całość!"

    Następnym krokiem IMO byłoby rzucanie na twardość stolca przy okazji pójścia w krzaki za potrzebą.

    Jeśli chodzi o moje zdanie, to dziecinne właśnie jest robienie z seksu, tematu tabu i traktowanie go jakoś specjalnie podczas sesji. Czy to pomijając czy robiąc świętość nad świętości. Są różni Gracze. Trzeba po prostu poznać ich preferencje. Znam Graczkę która w razie zgwałcenia jej postaci cieszyłaby się jak dziecko, starając się jak najlepiej to odegrać/wczuć się w nową, diametralnie różną od poprzedniej, sytuację w jakiej znalazła się jej postać. A znam i taką która w tym momencie rzuciłaby we mnie kostkami, być może poprawiła ręką, wyszła i prawdopodobnie nie grała już nigdy więcej ze mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z powyższym. Seks jako naturalny element życia pojawia się na moich sesjach dosyć często. Nie zależnie od tego, czy gram, czy akurat prowadzę. Służy jako element tła, sposób na zdobycie informacji, wpakowanie gracza w kłopoty, chwila odprężenia.
      Nie są to opisy szczegółowe, kto, komu w jakiej pozycji, w jakim tempie. Po co? Jeśli jest taka potrzeba to temat załatwiamy jednym rzutem, podobnie jak powyżej. Chodzi raczej o myślenie o swoich bohaterach we wszystkich aspektach. Jest to dla mnie bardziej naturalne, niż celowe omijanie tego konkretnego tematu.
      Różnica między "dorosłym" przedstawianiu seksu w erpegach, a gimnazjalnym zależy, moim zdaniem, wyłącznie od reakcji graczy na to robią, i co się dzieje z innymi bohaterami.

      Kilkanaście lat temu, jeszcze w liceum, dołączyłam do kilku kumpli grających w Kryształy Czasu. Team zdecydowanie męski, raczej bojowy, i moja postać jakiejś najemniczki, czy też zabójczyni. Sesja się rozkręca, gra się całkiem miło, BG się poznają, pierwszy nocleg po gołym niebem, i siupryza. Cała męska część drużyny zarzuca najemniczce kocyk na głowę, gwałci zbiorowo, po czy idzie spać, po spełnieniu męskich powinności. Czy kogoś z Was dziwi, że najemniczka, odczekawszy do świtu, poderżnęła gardła tylu ilu zdołała, a resztę srogo okaleczyła zanim zakończyli jej żywot?
      Kiedy to deklarowałam podniosły się głosy,że tak nie można, że rozwalam sesję. Z towarzystwem pożegnałam się zimno, i znalazłam innych kompanów do gry.

      I nie chodzi o to, że postać mi zbrukali, liliję niewinną. Ale o to, że podczas całej sceny gapili mi się w cycki i rzucali poza grą tekstami w stylu "ha, i co Ty na to", " spodobało się?".

      I to właśnie świadczy o różnicy. Dopóki nie łączymy gry z rzeczywistością, postacie nasze mogą się seksować do woli.

      Usuń
    2. Ładni mi koledzy...

      Ale faktycznie, to jest jeden z tych problemów - oddzielenie gry od rzeczywistości. Nie oszukujmy się - to bywa dla wielu graczy trudne (w końcu są tylko ludźmi), a i chętniej będą smarować cholewy do postaci prowadzonej przez gracza do którego czują mięte (lub po prostu podoba im się fizycznie), niż do postaci prowadzonych przez tych "mniej atrakcyjnych" graczy.

      Sam problemów z tym nie mam (co nie znaczy, że nie miałem), bom ustatkowany już erotoman-gawędziarz, który jest wstanie opowiedzieć wszystko wszystkim.

      Usuń
  6. Gracze wyżej opisani chyba dawno kobiety nie widzieli stąd problem. Ale co do tematu, gram w paru drużynach gdzie przestrzał wiekowy jest naprawde spory. 1 wszyscy kolo 20, 2 od 16 do 21 i 3 ja 20 reszta 40+ . Zauważyłem ze największy problem z sexem mają faceci. No nie da się poprowadzić sceny sexu bez komentarzy ze to nie, poważne. Sex? Zuo... Graczka z 2 mimo lat 16 problemow nie robi i tematem się bawi. W grupie 3 mam 2 graczy i mgczke :pjeden problemy robi drugi nie. Zloty starozytny anal plug w westeros jako prezent dla denerys czy jak jej tam. Po drugie wydaje mi sie ze problem wynika też z tego ze w polsce sex nadal jest tematem zakazanym, którypowinien zostać w sypialni. No i sex dla sexu. Jest tak samo nudny jak walka dla walki. Machne mieczem, rzuce toporkiem... Posciskam cycka, strzele sperma... . 90% wątków musi mieć cel. A sex jako jeden z podstawowych popedow ludzkich moze być użyty zarówno jako cel jak idroga do niego. No i jest fajny, lubię to. Więc zapewne moj BG też go lubi.

    OdpowiedzUsuń