poniedziałek, 11 marca 2013

Tropes vs. Women - moje przemyślenia



Jeżeli ktoś nie zauważył, pojawił się pierwszy filmik z serii Tropes vs. Women. Do obejrzenia chociażby na stronie Petry Bootman. Motyw przewodni to "Damsel(s) in Distress". Z naciskiem na księżniczki Peach i Zelda. Jako, że równocześnie zbliża się dzień kiedy feministki zniszczą Twój świat (już we wtorek UE będzie głosować o zakazie pornografii w internecie! Panika na niektórych portalach bezcenna! Zamach Stanu!!!11!!1!!1!1), postanowiłem zaliczyć (brzydkie seksistowskie słowo) pierwsze dzieło pani Anity Sarkeesian. I ocenić je obiektywnie jak się tylko da. Chociaż samo to, ze jestem samcem BDSM obiektywne już nie jest.

Spostrzeżenie pierwsze:

Gry japońskie są seksistowskie. Ale by dojść do takiego wniosku nie potrzebowałem zbiórki na kickstarterze. Wystarczyło mi spojrzeć na chociażby tak kultowe i piękne dzieła jak "Suck My Dick Or Die!".
Suck My Dick Or Die! - wzruszająca historia tylko za 20 dolców

A poważniej? Przez cały film przewijają się japońskie produkcje. Teoretycznie oprócz rodzynek Jordana Mechner'a (Karateka i Prince of Persia) nie rzuciły mi się tam produkcje amerykańskie lub japońskie. Co wcale nie znaczy, że jestem super znawcą tematu i mogłem oczywiście coś przeoczyć.

Ale wniosek jest jeden - grałeś w japońskie gry, jesteś seksistą!

Spostrzeżenie drugie:

Gry CRPG pokazują baby jako słabe, bezbronne dziewoje, które trzeba ratować. Jest to zilustrowane krótkim przebłyskiem w postaci screena z pierwszego Final Fantasy. Ten krzywdzący stereotyp nie został jednak bardziej rozwinięty, a szkoda.

Jak wiele znacie gier CRPG gdzie motywem przewodnim jest ratowanie baby w klatce? Ogólnie to ratuje się głównie świat (Black Crypt, Dragon Age, Ishar), miasto (Eye of the Beholder), siebie (Geneforge, Gothic, Darksun), rodzinne strony (Fallout), członka rodziny (Fallout 3 i Two Worlds (przy czym pytanie, czy bardziej ratuje się kobietę, czy po prostu siostrę)). Co ciekawe, w pierwszym FF ratowanie księżniczki było tylko po prostu pierwszym questem, wprowadzeniem do gry. Czy to znaczy, że nie można ratować epizodycznie kobiet w RPG? Bo? To kogo mamy ratować? Tylko facetów?

Jasne, w pierwszym Falloucie na początku ratujemy kobietę (pominę w wyliczance przewspaniale seksistowskiego Wiedźmina). Ale już w drugim Falloucie na początku ratujemy faceta. Podobnie w pierwszym EotB ratujemy Krasnoluda w Opresji (PolishRage mode on: Jak to KURWA krasnoluda! Krasie są NIEZAMYKALNE), czy w Might and Magic VI młodego księcia.

Spostrzeżenie trzecie:

Kobiety pokazywane są w grach jako obiekt pożądania i nagroda. Źle to wpływa psychicznie na dziewczyny i chłopców.

Nie wiem, nie znam się. Poprosiłbym jakieś rzetelne badania w tej kwestii, jak gry wpływają na spostrzeganie wizerunku kobiety przez dziewczyny i chłopców. Bo mogę tutaj pisać tylko za siebie.

Grając w gry miałem ogólnie w dupie, ze tam na końcu czekają jakieś piksele udające kobietę moich marzeń. Grając na automatach w Donkey Konga czy Ghosts and Goblins liczyło się rozwalanie przeciwników i skakanie nad beczkami. Również moje późniejsze przygody z Prince of Persia dostarczyły mi tej samej radochy, co przygody z Another World. Liczyła się wygrana, nie nagroda. Bo i zaliczenie gry było bardziej satysfakcjonującą nagrodą, niż ta biedna kobietka na końcu.

Ale ja, to ja. Może Wy panowie fapowaliście w radości po uratowaniu kolejnej wirtualnej dziewoi, a Wy dziewczyny cierpiałyście na końcu gry z powodu krzywdzących stereotypów.

I na koniec, kolejne słowo klucz - automaty. Pomijając japońskie konsolowe produkcje przewijające się przez film, warto zwrócić też uwagę na produkcje automatowe. Głównie z lat 80 i 90.

W tamtych czasach dziewczyny nie grywały na automatach. Przynajmniej w Polsce. A wiem, co piszę, bo byłem stałym bywalcem na gliwickich automatach (jeszcze tych ulokowanych w starej łaźni). Miałem lat może 8, czy 9. To było wtedy miejsce dla mężczyzn. Królestwo plemników.

Czasy się zmieniły. Teraz dziewczyny też w Polsce nie grają na automatach, bo i większość automatów wymarło w tym kraju. Ale powołując się na starocie i stereotypy które pochodzą z ubiegłego wieku, to również można zrobić film o krzywdzących stereotypach związanych z paleniem czarownicy na stosie.

Czekam więc na część drugą, bo pierwsza łba nie urywa i nie rewolucjonizuje moich poglądów. Chociaż fakt, Anita ma miły głos i dobrze się jej słucha.

Wykorzystano dzieła:


3 komentarze: