sobota, 9 marca 2013

[Raport] Scion - New Orleans Saga


Nowa kampania, stary system. Tym razem wyjątkowo po stronie gracza, a nie MG. Prowadził Ajronkingdomowy Kapitan.

Bohaterowie:

Marie - właściwie to Marie coś tam coś tam coś tam coś tam ;) Napiszę następnym razem, jak przepiszę to imię w pełni. Właściwie jedyna kreolka (w znaczeniu rodowa mieszkanka Luizjany), sexowna mulatka, młoda burdel-mama i kobieta interesów (i szamanka voodoo). Jest córką Erzulie. Uwielbia cygara, obcisłe skórzane kombinezony i wydawać rozkazy.

John Hoffman - 30-letni mechanik samochodowy, samotnik, i budowniczy mebli BDSM. Jest synem Hefajstosa i dzierży jego młot oraz fartuch kowalski (w postaci kombinezonu mechanika). Jedyny bohater obdarzony portretem ;)

John Hoffman

Katze Hyrrokkin - Prawie 15-letnia córka Hel. Samodzielny dzieciak ulicy, wychowywany ostatnio przez Lokiego. Dziadek wytatuował jej całą lewą połowę ciała, by upodobnić ją do matki. Posiada też heterochromię (lewe oko jest szare, prawe brązowe). Dzierży Sultr, sztylet Hel. Moja postać. Lolijumbo i do przodu.

Sesja zaczęła się od Marie. Zaraz z rana (no dobra, popołudniu) okazało się, że jeden z samochodów  dla dziewczynek z Eskorty zawalił. Wysłała więc jednego ze swoich ludzi (jakiś rusek) do najbliższego mechanika.

Mechanikiem okazał się John. Jako że nie mieszkał zbyt daleko, szybko zjawił się "Pod Czerwoną Kobietą" (burdel Marie).

Tymczasem Katze włócząc się po ulicy (dosyć dobrze zamaskowana, by jej tatuaże nie wzbudzały niepotrzebnego zainteresowania) dostrzegła jakiegoś gościa z rogami który czegoś szukał. Zaczęła go śledzić, a nawet w pewnym momencie zaczepiła go. Ten się jednak zmył i uciekł jej. Przy okazji znalazła jednak pewien pustostan, który dorzuciła do swojej kolekcji "miejsc zamieszkania".

Gdzieś tam wracając Katze przechodziła obok wymienionego już burdelu. Zauważyła stojącą samopas skrzynkę z narzędziami (John, właściciel, rozmawiał z Marie na temat zapłaty za zreperowany samochód). I postanowiła się nią zaopiekować. Zauważyła to Marie i postanowiła zatrzymać dzieciaka (użyła Overt Order). Marie wyczuła że coś jest nie tak, bowiem Katze nie posłuchała jej zbytnio. Kazała więc jednemu ze swoich goryli (goryli właściwie było dwóch, mały z mózgiem i duży bez mózgu) przyprowadzić sobie małą złodziejkę.

Jako, że Katze też posiada Overt Order, oprych został zmuszony do posłuchania komendy "Siad!". Biedak musiał przez chwilę wysłuchiwać naprzemiennych sprzecznych komend. Obydwie panie już wiedziały, że nie są normalnymi paniami. Że zacytuję:

- Nie jesteś tylko zwykłą dziewczynką.
- Nie jesteś tylko zwykłą burdel-mamą.

W końcu Katze zrezygnowała i została przyprowadzona przed oblicze Marie (i przy okazji Johnego). Nasz mechanik jakoś specjalnie zły nie był. Katze i Marie wymieniły się trochę małymi nieprzyjemnościami, czego efektem było spoliczkowanie Katze (co nie spodobało się Johnemu). Ale koniec końców, Katze zgodziła się pomagać Marie jako "uszy" i Johnemu jako "kurier".

Więcej rozmowy w trójkącie nie było, bo zaczęły jechać wozy straży pożarnej. Jakoś tak w miejsce mieszkania i warsztatu Johnego. Mechanik udał się do domu, a Marie i Katze (zwana kociakiem lub dzieciakiem) poszły porozmawiać do saloniku na temat swojego boskiego pochodzenia.

Warsztat Johnego się spalił, ale mieszkanie zostało uratowane. Nasz bohater szybko zrekonstruował wydarzenia prowadzące do podpalenia warsztatu przy pomocy koktajlu Mołotowa (Instant Investigator). Policja jednak później powie nam, że było to zwarcie w instalacji elektrycznej.

Katze po wymienieniu się telefonami z Marie i wyjściu z burdelu (z podwędzoną butelką wódki z palcem truposza, ochrzczoną przez nas voodooczką) udała się do mieszkania Johna (zanim tam jednak weszła, znalazła pogniecione zdjęcie warsztatu). Tam pocieszyła go alkoholem (jak i ściągnęła kaptur, więc John mógł zobaczyć jej tatuaże). Zeszło na gadce szmatce. I kolejnej wymianie telefonów.

Katze poszła do swojego nowego lokum się przespać. Rano zaś poszła do burdelu w celu umycia się, jakaś panienka nie chciała jej wpuścić, ale Katze użyła Serpent's Gaze. Doszło do spotkania z Marie i dziewczyna przekazała informacje o spaleniu warsztatu Johna. Marie postanowiła tam pojechać.

John zaś z rana wziął swój motocykl (trzyma go w mieszkaniu, pieści, chucha i głaszcze) i pojechał załatwiać ubezpieczenie. Spotkanie jednak z panią obsługującą klientów było trochę dziwne, bowiem wymamrotała coś tam pod nosem w stylu "a to ty".

Powrót do domu był jeszcze dziwniejszy, bowiem jakaś zgraja łotrów postanowiła zabić Johnego. Ten jednak przegonił ich, zaś jednego zatrzymał w celu przesłuchania. Johny dowiedział się, ze miała to być jakaś inicjacja. Znalazł też jakąś tandetną czapeczkę z rogami i jakiś wydrukowany email ze swoim zdjęciem z którego wynikało, ze miał zostać zabity. Oraz zwrócił uwagę na symbol serca z różkami i diabelnym ogonkiem.

W międzyczasie dziewczyny przyjechały do mieszkania Johnego. W zgliszczach Katze znalazła jakiegoś  nienaruszonego metalowego dildosa (co raczej zdziwiło obydwie dziewczyny, bo Mechanik wydawał się taki   porządny). Jako, że mieszkanie Johna było zamknięte, Katze zapukała swoją nogą. Tam znaleziono notes z projektami różnych mebli BDSM.

John był bardzo zdziwiony, kiedy wrócił do chaty. Zastał tam wywalone drzwi, na wpół rozebraną Marie z cygarem przeglądającą jego projekty, oraz Katze masującą jej plecy. Johny i Marie zaczęli rozmawiać na temat ewentualnej współpracy. Zaś Katze znalazła pod łóżkiem jakieś pornuski z serii "Barely Legal Teens in Bondage!" i ku rozpaczy Johnego zaczęła je przeglądać.

Po pewnym czasie John postanowił zamówić jakieś żarcie.

- Na co macie ochotę? Na chińszczyznę?
- Hej, to Nowy Orlean. Tutaj mają tylko kurczaki.

Dostawca jednak łaskawie padł trupem na progu, przebity przez shinobi. Doszło do regularnej walki, po której było wiadomo, że nikt nie jest normalny. Znaczy, ze jest boski.

Shinobi zostali pokonani. Drużyna szybko się ewakuowała do rezydencji Marie na bagnach, zaś mieszkanie  Johna w celu zatarcia śladów zostało całkowicie spalone przez jej ludzi.

Wnioski:

- Dawno nie grałem jako gracz, więc czułem się trochę spięty.

- Trochę czasu zeszło na zrobienie postaci Marie.

- Starałem się utrzymywać jakieś ciekawe interakcje między bohaterami, co chyba mi się udało.

- Większość graczy dopiero ma pierwszy kontakt z tym systemem, więc uczymy się dopiero mechaniki (ja sobie ją przypominam). Było więc kilka błędów i uproszczeń, ale nikt o to się nie rzucał.

- MG stwierdził, że to najgorsza sesja jaką prowadził. Pesymista :P

- Moja postać nie wyszła mi taka, jaka miała być. Jak zawsze.

- MG był przyzwyczajony do prowadzenia, że jak dwoje bohaterów graczy rozmawia, to może coś załatwiać na boku z innym graczem. Zawetowaliśmy to ;)

- Faceci grali paniami. Panie grały facetami. MG raczej nie był przyzwyczajony do takiej sytuacji, ale starał się stanąć na wysokości zadania.

- Wyszła jedna mała głupotka, więc cofnęliśmy minimalnie akcję. 

- Przygotować na następną sesję ściągi i koło inicjatywy. Ściągi w IK bardzo IMO się sprawdzają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz