poniedziałek, 31 grudnia 2012

[KB #38] Kryształy Czasu II wydanie

Chciałem napisać tutaj o drugim wydaniu Kryształów Czasu. Jeżeli wziąć pod uwagę, że pierwsze wydanie wyszło tylko na dyskietkach 3.5, natomiast trzecie to podręcznik wydany przez Maga, wychodzi nam, że drugie wydanie było przedstawione nam graczom w magazynie Magia i Miecz.

I powiem wam - nigdy więcej.

System dzisiaj trąci szczurem, i to takim wielkim i wypasionym. Wiele rozwiązań w tym systemie nie ma dzisiaj już racji bytu. Nie tylko mechanicznych rozwiązań - o których to nie będę tutaj pisał. Pozwólcie, że skupię się na innych bzdetach tego legendarnego systemu.

Pierwszą bolączka jest to, że system był wydawany w odcinkach. Trzeba było czekać pół roku, by stworzyć postać. Tyle samo, by laik zaczął coś rozumieć z mechaniki. Po dwóch latach dało się stworzyć już dowolnego bohatera.

Drugi zarzut (feministki się ucieszą) - to nie jest system dla kobiet. Po pierwsze - do kupna Magii i Miecza zachęcały nas gołe cycki na okładkach. Pewnie wykorzystane tak samo legalnie, jak ilustracje do Kłamcy wykorzystane przez pewien serwis na literę P. Po drugie, system był ilustrowany (za wyjątkiem tych kilku ukradzionych ilustracji z Games Workshop) przez J. Musiała. Czyli jeżeli już były jakieś ilustracje kobiet, były one w negliżu i powiązane. Po trzecie - przykładowi bohaterowie (6 + 1) to sami faceci. Po czwarte - rola kobiet w przygodach ogranicza się do dawania zleceń, ratowania ich i dupczenia.

Trzecia rzecz która dzisiaj nie przejdzie - tabela ułomności. Mamy tam biseksualistów i homoseksualistów. PiS się cieszy, ale środowiska LGBT już szykują miotacze ognia.

Czwarta głupota - świat. Jestem bardzo tolerancyjny, ale głupoty jakie tam występują powodują, że moja symulacjonistyczna dusza ryczy z rozpaczy. Po pierwsze, jeżeli jesteś krasnoludem, to pamiętaj że masz prawo zajebać każdego, kto śmieje się z twojej brody. Tak wynika z przygody dla Aghara. Po drugie, obok siebie spokojnie żyją wyznawcy wszystkich religii. Ot, na rogu świątynia Setha, spokojnie sobie tam mordują dziewice o 4.00 rano. Bo mogą. Oczywiście, zawsze może wpaść tam banda paladynów i wymordować złych kapłanów. Bo też mogą. Oczywiście, później tych paladynów mogą zabić czarni rycerze, bo też mogą. I nic nikomu do tego. Jest więc bardzo wesoło, wszyscy są tolerancyjni i tolerancyjnie się mordują.

I pomyśleć, że kiedyś był to dla mnie super zajebisty system. Ale to było właśnie kiedyś. Gdy z wypiekami na twarzy czekało się na kolejny numer MiM i podziwiało się kolejne roznegliżowane laski (no wiecie, internetu nie było). Ale to już przeszłość, która już nigdy nie wróci :)

8 komentarzy:

  1. To chyba stąd potem mity o tym, że kampanie w polskim grajdole trwają latami, 3-4 lata i nawet więcej - pół roku robienia postaci, pół roku ogarniania mechaniki. a potem koeljne próby zagrania w to, co się ma (plus aktualizacje o kolejne nowości z MiMa). Aż w końcu po dwóch latach tej "pierwszej testowej kampanii" można zrobić drugą, kompletną. ;-D



    Aż do dziś mozna napotkać w internecie na fanatyków KC-tów, którzy wciąż dywagują nad ewentualnym odświeżeniem tej gry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, sam prowadziłem kilka kampanii, które trwały lat 2+. Z tym, że to nie była zwykle jedna kampania, a dwie-trzy połączone z grubsza tymi samymi postaciami i pewnymi wątkami wspólnymi.
      I nie trzeba było do tego ani MiMa ani tworzenia postaci, które zajmowało pół roku (w takich kampaniach rzadko zajmowało aż pół godziny ;) ). Tylko ekipę trzeba mieć stabilną. Ech, był człowiek kiedyś młody i przystojny ;)

      Usuń
  2. Co do świata to bez przesady. Kwestia religii: stara zasada - dziel i rządź. Katanowi opłaca się utrzymywanie takiego stanu rzeczy.

    Mi akurat Orchia się podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dalej nie jestem sobie wyobrazić, by prezydent RP pozwalał pseudo-satanistom mieć swoje świątynie, zezwalał rozkopywać groby i mordować koty dziewice od 3.00 do 4.00. Bo mu się opłaca.

      Chciałbym widzieć minę twojej postaci, jakby taka sąsiedzka świątynia Setha porwała jego córkę i złożyła w ofierze. I nic nie mógłby wskórać (bo Katan pozwala), za wyjątkiem wynajęcia poszukiwaczy przygód.

      Akurat wizja koegzystencji religii w KC jest tak samo niemożliwa do stworzenia, jak komunizm w czystej postaci ;)

      Usuń
    2. Problemem jest tu skala. Dla Imperium Katana tego typu rzeczy się sprawdzają. Podobnie jak dla wielkich imperiów znanych z naszej cywilizacji.

      Usuń
    3. Dalej nie czuję się przekonany o sensowności i możliwości istnienia kilku skrajnych kościołów obok siebie, jakby nigdy nic.

      A jako że z historii jestem lajkonik, to chętnie dowiem się jak to było w wielkich imperiach z naszej cywilizacji.

      Usuń
    4. W wielkich historycznych imperiach nie zbudowanych na fanatyzmie religijnym jak np. Persja czy Kalifat (pewnie chodzi o Rzym, ale Chiny tu też się nadadzą), dwie rzeczy grały rolę:
      1) rozmiar kraju i regionalizmy - tzn. jak sobie lokalnie w coś tam wierzą, to niech sobie wierzą, ale jak zaczynają się rozpełzać po imperium, to po mordzie;
      2) ta tolerancja to był bullshit i regularnie były organizowane przez państwo czystki losowo wybranej religii, żeby nie było.
      Efekt: służyło to religiom nastawionym na ascetyzm, rygoryzm moralny i hasła powszechnej miłości (vide chrześcijaństwo w Imperium Rzymskim i buddyzm w Chinach). Rosły one sobie powoli, co jakiś czas dostając po uszach prześladowaniami i czystką - za to zyskiwały dostęp do dużego rynku wyznawców. Imperium też zyskiwało, bo wypierały głupie i szkodliwe dla niego kulty, które dostawały prześladowaniami równie często, za to wolniej się z nich podnosiły.
      U Katana zaś inaczej ;)

      Usuń
  3. Ciekawe co powiesz teraz na kolejne 9 archipelagów :D

    OdpowiedzUsuń