piątek, 2 listopada 2012

[Recenzja] Hotline Miami


Moda na retrogry powróciła, a my mamy z tego powodu kolejne "indie objawienia" nad którymi zachwycają się recenzenci i gracze. Hotline Miami jest właśnie taką produkcją, która jest retro, która jest jak pierwsze GTA, która jest objawieniem roku, która jest krwawa i kontrowersyjna. Przynajmniej jeżeli czytać wypowiedzi w internecie.

Gówno prawda.

Jedyne retro to grafika. Piksele i 32 kolory na krzyż miały pokazać światu, że wszelkie Modern Warfare (by nie było - w żadnego do tej pory nie grałem) z wyjebaną grafiką w kosmos może się schować. Przynajmniej tak twierdzili retro-nerdy.

Fazujące trupy
Grafika jednak jak grafika - taki styl został przyjęty i taki styl w tej produkcji się sprawdza. Retrostylem jest też niby przełażenie trupów przez ścianę, ja jednak nazwę to niechlujstwem programistów. Naprawdę tak trudno było dorzucić skrypt, by trup nie wbijał się w ścianę?

Jeżeli zaś przy wpadkach i błędach jesteśmy, to moja pierwsza wersja z GOG często miała wyskakujący błąd dotyczący "achievements" ze Steam'a (ha ha ha - retrogra i achievements). Druga dziwna rzecz, to statystyki dotyczące poziomów gry nie pasowały do tego, co faktycznie nabiłem. Inną irytującą niedoróbką jest to, że o ile nasze strzały powiadamiają niemilców w sąsiednim pokoju, to już wystrzały tychże niemilców nikogo nie alarmują. 

Ale może wróćmy do tego o czym jest właściwie ta gra.

Quest - odbierz pizze, bo gra dalej nie pójdzie
W grze wcielasz się w pewnego młodego mężczyznę (a nawet dwóch, bowiem gra ma dwóch bohaterów), który morduje ruskich gdzieś w Miami. Schemat jest prawie zawsze taki sam - odbierasz telefon w chałupie, idziesz do samochodu, wgrywa się misja, wybierasz maskę jaką zakładasz, mordujesz ruskich, wracasz do samochodu, zaliczasz cut-scenkę. Od czasu do czasu walczysz z bossem.


Hot Alien Line: Assault Miami
Bohatera w tej grze obserwujemy od góry, podobnie jak w pierwszym GTA. To właściwie jedyne podobieństwo do produkcji Rockstar'a. Gra nie jest sandboxem, samochód służy nam tylko jako miejsce startu i końca misji, plansze są małe. Gra, przynajmniej wizualnie, ma według mnie więcej wspólnego ze starym Alien Breed: Assault Tower, niż z GTA.

Narzędzi mordu w grze mamy bardzo dużo. Noże, karabiny, dubeltówki, cegły, gazrurki. Punkty zaś odblokowują kolejne mniej lub bardziej egzotyczne bronie. Należy przy tym zauważyć, że prawie zawsze zaczynamy misję bez broni. Tą musi zdobyć dopiero na pierwszej ofierze.

Twoja śmierć. Jedna z wielu.
Zazwyczaj do zabicia przeciwnika wystarczy jedno trafienie. Można też go zgłuszyć pięścią, drzwiami lub rzuconym przedmiotem i efekciarsko dobić go na ziemi. Przy czym my też nie jesteśmy kuloodporni i jedno celne trafienie każe nam robić restart.

I tutaj dochodzimy właściwie czym jest ta gra. To nie retroklon. To po prostu lightowa wersja Super Meat Boy. A jako człowiek wychowany na C64 i Amidze mówię wam, że takich gier jak SMB i HLM kiedyś nie było. Połamańce klawiaturowe to wymysł XXI wieku.

Przez to, że gra jest w moim odczuciu takim lightowym SMB, wiele traci. Jest łatwa, jest krótka, nie wkurwia, a kontrowersyjna otoczka mogłaby być historią o małym chłopcu który czosnkiem rzuca w wampiry.

Pokaż swoją twarz
Fajnym aspektem jest zaś wybieranie maski przed misją (dla bohatera numer jeden). Te odblokujemy poprzez wysokie wyniki w grze lub znalezienie ich podczas misji. Każda maska zaś to inna premia - możemy zacząć grę z nożem lub cicho strzelać z broni, trzaśnięcie kogoś drzwiami zabija, psy nas nie atakują.

Grę ratuje też opowiedziana historia. Byłaby dobrym podkładem do filmu klasy "B". I mam tutaj na myśli te lepsze filmy z klasy "B".

Co nie zmienia faktu, że Hotline Miami w obecnej  postaci to mała pierdółka. Twórcy zapowiedzieli jednak, że będą dodatkowe misje. Chcą też dać ludziom edytor poziomów. I co pewnie niektórych zainteresuje (albo już to wiedzą), twórcy pomagają spiracić swoją grę.

W moim odczuciu (skala szkolna) gra zasługuje na 3+.

DLA ERPEGOWCA:

Historia grupy ludzi, którzy noszą maski i bawią się w brutalne batmany dobrze pasuje do większości systemów modern / cyberpunk (NWOD, Modern D20, Cyberpunk 2020, Interface Zero). Do takiej grupy mogą należeć nasi bohaterowie. Mogą też być antagonistami w naszej grze.

2 komentarze:

  1. Fajna recenzja, dzięki. Mi się ta gra skojarzyła wizualnie z DreamWeb na Amigę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cze kadu :)

      W Dreamweb miałem nieszczęście nigdy nie zagrać. Ale może kiedyś nadrobię zaległości.

      Usuń