środa, 14 listopada 2012

[Recenzja] Defender's Quest

Na wstępie chciałbym napisać, że nie darzę zbyt dużą sympatią gatunku gier z pod znaku "Tower Defense". Właściwie tylko trzy tytuły do tej pory (nie licząc tutaj omawianego DQ) przykuły mnie na dłużej do monitora - polskie "Anomaly: Warzone Earth" (które to jest odwróconym Tower Defense), "Orcs Must Die" - która była bardziej grą akcji, niż typowym Tower Defense, oraz Plants vs. Zombie (które nie przypomina typowego Tower Defense).

Teoretycznie więc "Defender's Quest - Valley of the Forgotten" jest pierwszym klasycznym Tower Defense który potrafił mnie zainteresować.

Historia opowiada o losach pewnej Królewskiej Bibliotekarki (która docelowo nazywa się Azra - ale możesz zmienić wszystkie imiona występujące w grze), która podobnie jak wielu innych w królestwie, zostaje ofiarą Plagi. Jako że nie ma czasu na palenie zwłok, półżywą bohaterkę wrzuca się do wielkiej Jamy (wraz z innymi ofiarami). Tam powraca do żywych z połowy drogi do śmierci, i okazuje się, że jest jedyną personą zdolną pokonać Revenantów (nieumarłe ofiary Plagi). Zbierając towarzyszy wyrusza w podróż swojego życia. A ty graczu wyruszysz tam razem z nią.

Gra łączy elementy Tower Defense z RPG. Za "wieże" służą tutaj bohaterowie, którzy z misji na misję zdobywają nowe poziomy, umiejętności i ekwipunek. Ich zadaniem jest wybić przeciwników, nim ci dojdą do Bibliotekarki. Tyle w praktyce.

Bohaterowie dzielą się na klasy - Berserker, Rycerz, Uzdrowiciel, Zwiadowca, Lodowy Mag i Smok (yay!). Każdy z nich ma swoje specyficzne zdolności - Rycerz dobrze walczy z opancerzonymi przeciwnikami, Lodowy Mag spowalnia, a Smok jak to Smok - może zionąć ogniem lub połknąć przeciwnika w całości. Główna bohaterka też nie jest bezbronna i potrafi uczyć się czarów, jak i korzystać ze specjalnych ksiąg (traktowanych dla niej jako specyficzny ekwipunek).

Nasi dzielni bohaterowie
Gra opiera się głównie na tym, że łazisz po mapce (gra jest liniowa do bólu) i odwiedzasz kolejne punkty. Te punkty to albo miejsca kolejnych potyczek (czerwone kropki), albo specyficzne lokacje w których możesz zakupić nowy sprzęt lub zwerbować nowych bohaterów (niebieskie kropki). Teoretycznie każda lokacja wita nas nową scenką, która pozwala nam poznać bardziej zakręconą fabułę. Warto tu wspomnieć, że grafika jest taka sobie i przypomina produkcje flashowe. Zaś muzyka jest.

Mhroczna mapa świata...
...i mhroczniejsza cutscenka.
Mimo tego, ze gra posiada taką sobie grafikę, ma też inną bardzo wkurzającą wadę. Potrafi cholernie wciągnąć. Nigdy nie podejrzewałem, że będę pogrywał sobie w normalnego tałerdefensa. A tu proszę.

Gra wygląda na długą. Przechodzimy przez kolejne poziomy (poziom trudności możemy sobie odpowiednio dostosować), nabijając pedeki i kasę (tutejsza waluta to złom), i tak do samego końca, do ostatecznego bossa (po drodze rozwalamy oczywiście kilka mniejszych bossów).

Mało?

Każda bitwa posiada 4 poziomy trudności, a zaliczenie każdego z nich daje nam różne profity. Najlepsze nagrody zdobywa się przez zrobienie Perfekta na najwyższym poziomie (Extreme). Problem polega na tym, że z marszu jest prawie niemożliwe zaliczenie najwyższego poziomu trudności. Powoduje to, że wracamy co jakiś czas do poprzednich potyczek, by zdobyć więcej złomu i legendarne przedmioty dla naszych milusińskich.

Choose your destiny
Mało?

Zaliczanie kolejnych poziomów i zaliczanie Perfektów daje nam dostęp do specjalnych poziomów, w których to możemy wygrywać księgi dla naszej Bibliotekarki.

Mało?

Po zakończeniu gry zdobywamy możliwość "New Game+". Nasza stara ferajna, silniejsi przeciwnicy, nowe potężniejsze przedmioty.

Mało?

Gra posiada możliwość tworzenia modów. Można więc zmienić prawie każdy aspekt gry - grafikę, parametry, klasę, cutscenki.

Mało?

Spadaj.

Jeżeli zastanawiasz się, czy gra Tobie podejdzie, zawsze możesz sprawdzić Online Demo na stronie GoG.

W moim odczucie gra zasługuje na silną 4. Posiada o wiele większe Replayability niż opisywane wcześniej przeze mnie "Hotline Miami". Pokazuje też (IMO oczywiście), że gra nie musi posiadać super przemocy, flaków i spermy, by miło się w to grało.

A co z tej gry dla erpegowca? Fabuła i specyficzny setting. Na wydarzeniach z tej gry śmiało można stworzyć kilka przygód lub całą kampanię.

1 komentarz: