niedziela, 21 października 2012

[Raport] Cthulhutech #1


Po bardzo długiej przerwie wróciłem do prowadzenia Cthulhutech. Ostatnia kampania była prowadzona dla tagerów, tym razem jednak zmieniliśmy klimaty i kampania będzie skupiona na tym, co Nowy Rząd Ziemi ma najlepszego do zaoferowania. Kampania dotyczy Engelów (dla niekumatych - Engel to żywy mech) i ich obłąkańczych pilotów (bo pilotowanie takiego monstrum ciężko wali po mózgu).

Engel Malach
Bohaterowie graczy to dwóch sierżantów przydzielonych do Projektu Engel. Pierwszy z nich to Michael Fisher (callsign: Venom), 28-letni operator Malach'a. Gracz wygląd i zachowanie tej postaci wzorował na Theodorze "T-Bag" Bagwell'u (Rape Alert). Druga postać to Soma Grey (callsign: Husky), srebrnowłosy, srebrnooki młody (21 lat) bishounen, nałogowy palacz, operator Serapha i 100% gay.

Najwyraźniej (sarkazm on) normalni ludzie (sarkazm off) już dawno polegli w Wojnie Eonu.

Przygoda zaczęła się gdzieś na terytorium Hiszpanii, gdzie piloci czekali na transport do nowej bazy operacyjnej. Ich podopieczni zostali już tam przetransportowani wcześniej.

Podczas transportu bohaterowie mogli trochę zapoznać się ze sobą, jak i dowiedzieć się w końcu, gdzie lecą.


Engel Seraph
Pilot: Witamy na najgorszym możliwym zadupiu.

Gracze: Twardzi jesteśmy, żadne zadupie nam nie straszne.

Pilot: No to witamy w Polsce.

Gracze: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!

W bazie Echo 7 umieszczonej gdzieś w okolicach Częstochowy (Obrona Jasnej Góry II: Decydujące Starcie) naszych bohaterów przywitał Pułkownik Nowicki. Mogli się zaaklimatyzować, odwiedzić stołówkę i przeżyć pierwsze poważne spotkanie z polską kuchnią (To wygląda jak parówa czarnucha! - komentarz do kaszanki vel. krupniok).

Po porannej zaprawie bohaterowie poznali swoje bezpośredniego przełożonego, porucznika Raksha, należącego do rasy Nazzadi.

Nazzadi

Ten dokładniej im wytłumaczył, dlaczego wylądowali tutaj, a nie bezpośrednio na froncie (z założenia podręcznikowego, Engele przydzielane są do najcięższych zadań). Ich zadaniem jest obrona tajnej placówki badawczej (codename: Sanctuary B-9), umieszczonej pod klasztorem. Jako, że front zbliża się coraz bardziej do tego bardzo ważnego dla NRZ kompleksu, zdarzają się przypadki ataku Migou w tych okolicach. Najwyraźniej obcy czegoś tutaj szukają (Sanktuarium? Czegoś innego? Są to wypady mające zastraszyć i terroryzować ludzi?). Wytłumaczył też im, że dopóki nie przyjadą ich zmiennicy, będą 24 godziny spędzać w bazie.


Po wyjaśnieniu co i jak, porucznik zaprowadził bohaterów w końcu do ich Engelów. Te najwyraźniej "ożywiły" się trochę na wyczucie swoich pilotów. Bohaterowie mogli też zapoznać dwoje naukowców którzy powiązani są z Projektem Engel - z rozentuzjazmowanym Japończykiem Doktorem Maedą oraz z zimną panią Doktor Ashcroft.

Bohaterowie na pytanie kiedy mogą zacząć ćwiczenia na poligonie, odpowiedzieli że choćby natychmiast. Wyruszyli więc na poligon gdzieś na Jurze Krakowska-Częstochowskiej, by postrzelać sobie do dronów.

Mantis
Trening przebiegał w miarę normalnie, ale został przerwany przez nagłe odczyty. Z niebios bowiem nadleciał (jak to w animcach zazwyczaj bywa, wróg zawsze pojawia się bez sensu i znienacka) Mantis, największy Mech Behemot, jakiego w swoich szeregach posiada armia Migou. Doszło do chrztu bojowego naszych bohaterów.

Mantis najwyraźniej nie miał szans w starciu z dwoma Engelami. Po zrobieniu dwóch pasów startowych w pobliskich lasach, monstrum padło martwe. Bohaterowie wrócili do bazy, gdzie dostali na stołówce oklaski. Trochę też zastanawiali się, czego tutaj szukał Mantis (Przecież to Modlicha, wpadł pewnie się pomodlić do klasztoru), ale w końcu oddali się grze w kosza z innymi żołnierzami.

Następnego dnia porucznik zaprowadził ich do pułkownika, który pogratulował im szybkiego wyeliminowania zagrożenia. Potem z pułkownikiem udali się przywitać zmienników (na razie bez Engelów - należy zauważyć że Engel posiada zawsze tylko jednego przypisanego operatora), świeżo upieczonych kadetów: siedemnastoletnich (oto co wojna zrobiła z tym światem) kaprali Kate Luna (callsign: Fox) i Jason'a Stone (callsign: Vortex). Bohaterowie przejęli nad nimi piecze, oprowadzili po obozie, zaprowadzili do kantyny na pierwsze poważne spotkanie z polskim żarciem (biała kiełbasa w sosie chrzanowym, nie było moralnie i przyzwoicie) i zagrali w bilarda w domu żołnierza.

I tak zakończyła się sesja.

Spostrzeżenia? Sesja wyszła normalna (ok. 3 godzin), jeden z graczy miał jednak półroczną przerwę w graniu, co było trochę czuć. Musze zrobić też osobne cheat sheet dla mechów, by było łatwiej prowadzić walki na przyszłość.

PS. Ilustracja główna pochodzi z:  http://cghub.com/images/view/78148/
Nazzadi i Mechy znaleziony w Google.

2 komentarze:

  1. Co w tej grze robi się oprócz walki mechami? Są tu jeszcze typowe dla Cthulhu elementy, jak dochodzenie i odkrywanie bluźnierczych tajemnic?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można oczywiście uprawiać sex, albo będąc pryszczatym piętnastoletnim nerdem można z kuplami zgwałcić postać koleżanki.

      A poważniej - Granie pilotami mechów / Engelów to tylko jedna z możliwych kampanii. Granie tagerami lub ludźmi powiązanymi z Eldritch Society to druga. Można prowadzić sesje na poziomie "street level" lub "OSI: Okultystyczne Zagadki Nowego Jorku). W dodatkach można stanąć po drugiej stronie (Mi-Go, kultyści).

      Robienie jednak z tego drugiego Call of Cthulhu IMO mija się z celem (bo ten system to nie tylko Cthulhu, to też Evangelion i Guyver). Zwłaszcza że w tym settingu legalnie możesz sobie na rynku kupić czar, ludzie wiedzą o Cthulhu, a Sekty to znana trzecia siła w tej wojnie. No i mechanika trochę bardziej "heroiczna" niż system Chaosium.

      Jak znajdę czas, postaram się skrobnąć recenzje.

      Usuń